
Design – Alpine w tle, ale bez przesady
Wersja iconic (esprit Alpine+) ma matowe czarne relingi dachowe, chromowane obramowanie szyb i 20-calowe felgi Effie w kolorze czarnego diamentu. Przód z satynowym chromem i adaptacyjnymi reflektorami LED Vision wygląda nowocześnie i czysto, a tylne światła z efektem moire 3D oraz dynamicznymi kierunkowskazami dodają mu charakteru po zmroku.
Nie jest to agresywny crossover, który próbuje udawać hot-hatcha na sterydach. Espace ma raczej solidny, dojrzały wygląd – taki, który dobrze komponuje się zarówno z rodziną, jak i z weekendowym wyjazdem w góry.
Szczególnie podoba mi się projektor logo na podłoże przy otwieraniu drzwi. Mały detal, ale działa. Wsiadasz i czujesz się trochę jak VIP, nawet jeśli właśnie jedziesz do spożywczaka po bułki.
Wnętrze – przestrzeń, materiały i poczucie „jestem u siebie”
Tu Espace wygrywa najmocniej. Skórzana tapicerka, elektrycznie regulowane i podgrzewane fotele z regulacją podparcia lędźwiowego plus system rozpoznawania kierowcy (face ID) to już konkret. Podgrzewana kierownica wykończona teksturowaną, elegancką tkaniną też nie jest na pokaz – działa i jest miła w kontakcie.

Tylna kanapa przesuwana o 22 cm i konfiguracja siedmioosobowa dają realną elastyczność. W codziennym użytkowaniu najczęściej zostaje się przy pięciu miejscach i ogromnej przestrzeni bagażowej, ale możliwość dowiezienia dodatkowych dwóch osób bez kombinowania z fotelikami to duży plus. Elektrycznie otwierana klapa bagażnika z funkcją bezdotykowego otwierania sprawia, że nawet załadunek dużych zakupów nie stanowi problemu.
OpenR Link 12” z wbudowanymi usługami Google (Mapy, Asystent, Google Play na 5 lat) działa płynnie i intuicyjnie. Indukcyjna ładowarka, automatyczna dwustrefowa klimatyzacja, bezramkowe, elektrochromatyczne lusterko wewnętrzne i system MULTI-SENSE z personalizacją trybów jazdy oraz oświetlenia Living Lights (48 odcieni) – to wszystko razem tworzy wnętrze, w którym po prostu chce się spędzać czas.
Jazda – hybryda, która nie udaje, że jest sportowa
200-konny full hybrid E-Tech z automatyczną skrzynią z pewnością nie jest rakietą. To nie samochód, w którym będziesz ścigał się na torze, ani nawet mocno atakował kręte drogi. Za to w codziennym użytkowaniu i na trasie wypada bardzo dobrze. Cicho, płynnie, z sensownym zapasem mocy przy wyprzedzaniu. Hybryda potrafi być zaskakująco oszczędna, a przy tym nie męczy hałasem ani wibracjami.

Systemy wspomagania w tej konfiguracji są na wysokim poziomie. Active Driver Assist (inteligentny adaptacyjny tempomat + utrzymanie toru jazdy), kamera 360° 3D, system parkowania hands-free, asystent zmiany pasa, system ostrzegania o niezamierzonej zmianie pasa, funkcja bezpiecznego wysiadania (OSE), RCTA przy wyjeżdżaniu tyłem z parkingu, automatyczne hamowanie awaryjne podczas cofania… Lista jest długa i, co ważne, działa w praktyce.

Szczególnie podoba mi się spokój, z jakim ten samochód porusza się po mieście i autostradzie. Zawieszenie dobrze tłumi nierówności, a kabina jest dobrze wyciszona. Nie ma tu sportowych emocji, ale jest coś, czego w motorsportowym świecie czasem brakuje – poczucie kontroli bez zbędnego napięcia.
Dźwięk i detale, które robią różnicę

Pakiet Harman Kardon w połączeniu z systemem Arkamys Auditorium robi robotę. Muzyka brzmi czysto i przestrzennie, bez zbędnego basowego dudnienia. W połączeniu z panoramicznym dachem Solarbay (który w zależności od ustawienia potrafi zmienić charakter wnętrza) tworzy się naprawdę przyjemna atmosfera. To nie jest koncertowa sala, ale jak na rodzinnego crossovera – bardzo dobry poziom.
Subiektywnie na koniec

Espace w testowanej przeze mnie konfiguracji kosztuje (bez rabatów) – 246 400 zł. To solidny, nowoczesny rodzinny crossover z hybrydowym napędem, który nie stara się być czymś, czym nie jest. Nie ma w nim ostrej, Alpine’owej dynamiki (choć detale esprit Alpine są i dodają smaczku), ale ma przestrzeń, technologiczne ogarnięcie i spokój, którego czasem brakuje w bardziej „sportowych” propozycjach.