Chiny od lat przygotowywały się do tego, aby stać się poważnym graczem przemysłu motoryzacyjnego. To już nie tylko tania siła robocza dla zachodnich marek, ale realna konkurencja. Z własną technologią i zasobami, co jest szczególnie ważne przy rywalizacji z gigantami motoryzacji z Korei, Japonii, USA i Europy.
Toyota i Volkswagen jeszcze śpią spokojnie
Znany analityk motoryzacyjny, Felipe Munoz przedstawił na swoim blogu globalne wyniki sprzedażowe koncernów za cały 2025 r. Najwięcej aut na świecie sprzedała znowu Toyota (oprócz Toyoty to m.in. Lexus czy Daihatsu), bo aż 11 322 575 szt. Drugi na świecie był koncern Volkswagena z liczbą prawie 9 mln (8 983 807 szt.) rejestracji.

Najniższy stopień podium przypada koncernowi Hyundai Motor Group (Hyundai, Kia, Genesis). Koreański potentat w 2025 r. sprzedał na świecie ponad 7 mln (7 244 408 szt.) nowych samochodów. Czwarta grupa Stellantis (5 510 368 szt.) musi już powoli oglądać się za siebie. BYD (4 602 436 szt.) jest już bowiem piąte, tracąc niecały milion do tego kolosa.
Kogo już pożerają Chińczycy, a kogo zaraz dopadną?
Chińczycy globalnie już wyprzedzili pod względem sprzedaży amerykańskie potęgi. W cieniu BYD znalazły się General Motors (4 547 918 szt.) oraz Ford (4 395 000 szt.). Na ósmym miejscu znalazło się chińskie Geely (4 167 717 szt.). Felipe Munoz prognozuje, że jeszcze w tym roku właściciel m.in. Volvo przeskoczy koncern Forda.

W światowym Top 10 zeszłego roku znalazły się też Honda (3 460 000 szt.) oraz Suzuki (3 295 013 szt.). Z dziesiątki wypadł Nissan i na razie nie oczekuje się jego powrotu do ścisłej czołówki. Niezwykle mocne w Indiach Suzuki też raczej nie zagości w dziesiątce na długo. Dobija do niej chiński Changan, który może osiągnąć Top 10 jeszcze w 2026 r.