Spis treści
- Luksusowy Mercedes Metris z wejściem GDMI i telewizorem Smart TV
- Pod maską pracuje 2-litrowy silnik o mocy 210 KM
- Ten egzemplarz ma tylko 106 tys. km przebiegu i niską cenę
Luksus przez duże „V”

Znany w Europie jako Vito, Mercedes Klasy V trzeciej generacji pojawił się w Ameryce Północnej w 2015 jako „Metris”. Początkowo był dostępny w wersji dostawczej i osobowej. Szybko stał się jednak platformą dla firm, które przekształcały vany w busy dla kadry kierowniczej, mobilne biura i kampery.
W 2020 roku Mercedes zaczął nawet oferować fabrycznie wspieraną konwersję campera na tej platformie. Produkcja zakończyła się jednak w 2023 roku i dziś nie ma zbyt wielu widoków na to, aby producenci znów wrócili do tego typu nadwozi. A szkoda, bo wielu z nas do dziś ma potrzebę dużego, komfortowego minivana, w którym można przewozić komfortowo nie tylko wiele osób.
Pod maską tego busika pracuje 2-litrowy, turbodoładowany silnik rzędowy o mocy 210 koni mechanicznych. Moc przekazywana jest na tylną oś za pośrednictwem 7-biegowej, automatycznej skrzyni biegów. Co ważne, Mercedes otrzymał luksusowy pakiet adaptacji vana firmy Explorer Van Company of Warsaw w Indianie.

Ten Mercedes odbiega od fabrycznego
Lista godnych elementów wyposażenia jest długa. Mamy tu m. in. sportowy dach z panoramicznym oknem, oryginalny hak holowniczy, 7-miejscowe wnętrze oraz konsolę środkową zintegrowaną z lodówką. Do tego mamy też system rozrywki z gniazdem 110 V i wejściem HDMI. Jest oczywiście również wejście HDMI i telewizor Smart TV z płaskim ekranem i odtwarzaczem BluRay. Mercedes ma nawet swoją sprężarkę powietrza i odkurzacz.
Fabryczne wyposażenie też nie wygląda źle. Metris stoi na 17-calowych felach, ma światła przeciwmgłowe, skórzaną tapicerkę i elektrycznie regulowane przednie fotele. Do tego jest też dwustrefowa klimatyzacja i tempomat. Słowem – ten Mercedes ma wszystko, czego potrzeba w mobilnym biurze czy domu.
Co więcej, mimo niskiego przebiegu jego cena wcale nie jest wysoka. Na zakończonej niedawno aukcji na portalu Cars & Bids ktoś zapłacił za niego zaledwie 75 000 złotych. Nawet uwzględniając koszty sprowadzenia takiego samochodu do Europy, to wciąż pestka przy próbach poszukiwania czegoś podobnego w jakimkolwiek z salonów na Starym Kontynencie.
