Europa kontra Ameryka Południowa. Motoryzacyjna podróż przez Brazylię, Argentynę i Peru

Europa kontra Ameryka Południowa. Motoryzacyjna podróż przez Brazylię, Argentynę i Peru

Europa kontra Ameryka Południowa. Motoryzacyjna podróż przez Brazylię, Argentynę i Peru

Ulica Buenos Aires

Są podróże, które zapamiętuje się dzięki krajobrazom. Inne zostają w pamięci za sprawą spotkanych na swojej drodze ludzi albo kuchni. Dla dziennikarza motoryzacyjnego istnieje jeszcze jedna kategoria – podróże, które zaczynają się od spojrzenia na ulicę i lokalną motoryzację.

Pierwsze kilometry po drugiej stronie Atlantyku

W Europie ten widok jest przewidywalny. Wystarczy wyjść z lotniska w Warszawie, Berlinie, Barcelonie czy Mediolanie, aby wiedzieć, czego można się spodziewać. Nowe lub co najwyżej kilkuletnie SUV-y, elektryczne Tesle, Volkswageny, Skody, BMW, Mercedesy i coraz więcej „chińczyków” – zwłaszcza w Polsce. Samochody są do siebie zaskakująco podobne. Różnią się kolorem, wyposażeniem i wielkością, ale od lat podążają tym samym trendem. Są coraz większe, coraz cięższe i coraz bardziej naszpikowane elektroniką.

W Ameryce Południowej już po kilku minutach od wyjścia z lotniska wiadomo, że ten schemat przestaje obowiązywać. Pierwszy dzień w Rio de Janeiro był pod tym względem fascynujący. Przez kilkanaście minut siedziałem w Uberze, bardziej obserwując samochody za oknem niż samo miasto.

Początkowo wydawało mi się, że widzę dobrze znane modele. Volkswagen, Fiat, Chevrolet, Toyota, Renault. Wszystko wyglądało znajomo. Dopiero po chwili zacząłem dostrzegać, że właściwie żaden z tych samochodów nie występuje w europejskiej ofercie. Volkswagen wyglądał jak Polo, ale nim nie był. Fiat przypominał Tipo, jednak miał zupełnie inne proporcje. Chevrolet nosił nazwę, której nigdy wcześniej nie słyszałem. Toyota wyglądała jak Corolla, ale miała zupełnie inne nadwozie. Marki były europejskie lub japońskie. Nazwy często również. Samochody jednak okazywały się stworzone specjalnie dla Ameryki Południowej. W Brazylii praktycznie nie widywało się marek premium, które tak bardzo zadomowiły się na przykład w Polsce. Mercedes, BMW, Audi – widziałem tylko pojedyncze sztuki, a nowych modeli tych marek było jak na lekarstwo.

Świat równoległy

Europa i Ameryka Południowa od dziesięcioleci korzystają z tych samych producentów samochodów. Prym wiodą Volkswagen i Fiat. Za nimi są auta koncernu General Motors, Toyota i cała masa “francuzów”. Ale na tym podobieństwa często się kończą. To trochę tak, jakby równolegle istniały dwa światy motoryzacji.

W Europie Volkswagen przez lata kojarzył się z Golfem, Passatem i Polo. W Brazylii symbolem marki stał się Gol – samochód, którego przez dziesięciolecia sprzedano miliony egzemplarzy, a który dla przeciętnego Europejczyka pozostaje niemal nieznany. Fiat? Dla Europejczyka oznacza Pandę, Tipo albo 500. Dla Brazylijczyka dużo ważniejsze są Strada, Mobi czy Argo. General Motors? W Europie marka Chevrolet praktycznie zniknęła wiele lat temu. W Ameryce Południowej jest jednym z największych producentów na rynku.

Dlaczego auta są starsze?

Przez pierwsze dni zadawałem sobie jedno pytanie. Dlaczego niemal wszędzie widać samochody mające piętnaście, dwadzieścia, a czasem nawet trzydzieści lat? Odpowiedź okazała się znacznie bardziej złożona niż początkowo przypuszczałem.

Nie chodzi wyłącznie o poziom zamożności społeczeństwa. Znaczenie mają również bardzo wysokie podatki na importowane samochody, lokalna produkcja, polityka przemysłowa poszczególnych państw, koszty kredytów i wreszcie inflacja. A w przypadku Argentyny także wieloletnie problemy gospodarcze i ograniczenia w imporcie.

To wszystko sprawia, że samochód kupuje się na znacznie dłużej niż w Europie. W Polsce czy Niemczech dziesięcioletnie auto coraz częściej uznawane jest za stare. Tymczasem w Brazylii dwunastoletni samochód dopiero wchodzi w okres swojej najbardziej intensywnej eksploatacji.

Motoryzacja jako odbicie gospodarki

Im dłużej podróżowałem, tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że samochody są doskonałym wskaźnikiem kondycji całego kraju. Na ulicach można dostrzec historię inflacji. Widać również skutki polityki celnej. Można zauważyć efekty lokalnej produkcji, a nawet kierunek rozwoju gospodarki.

Europa postawiła na elektromobilność. Brazylia od kilkudziesięciu lat rozwija silniki zasilane etanolem. Argentyna chroni własny przemysł samochodowy. Peru przede wszystkim potrzebuje pojazdów odpornych na trudne warunki drogowe.

Te trzy kraje leżą stosunkowo blisko siebie, ale ich motoryzacja jest równie zróżnicowana, jak krajobrazy, przez które prowadzą ich drogi. I właśnie dlatego warto przyjrzeć się jej znacznie uważniej. Bo samochody są tu czymś więcej niż środkiem transportu. Są opowieścią o historii, gospodarce, polityce i codziennym życiu milionów ludzi.

Dlaczego motoryzacja Ameryki Południowej wygląda zupełnie inaczej niż europejska?

Po kilku dniach podróży przestałem zwracać uwagę na konkretne modele. Zacząłem natomiast dostrzegać pewien wzór. W Europie motoryzacja zmienia się niezwykle szybko. Samochody starzeją się błyskawicznie – nie dlatego, że przestają jeździć, ale dlatego, że przestają odpowiadać obowiązującym trendom. Co kilka lat pojawia się nowa generacja, nowy ekran dotykowy, kolejny system bezpieczeństwa, następna norma emisji spalin. Samochód kupiony dziesięć lat temu często wydaje się dziś technologicznym reliktem, mimo że mechanicznie mógłby bez problemu służyć jeszcze przez wiele lat.

W Brazylii, Argentynie i Peru czas płynie inaczej. Nie oznacza to, że mieszkańcy tych krajów nie lubią nowoczesnych samochodów. Wręcz przeciwnie – salony dealerskie oferują aktualne modele, a w centrach największych miast można spotkać najnowsze SUV-y czy samochody hybrydowe. Jednak zdecydowana większość kierowców podejmuje decyzje zakupowe według zupełnie innych kryteriów niż przeciętny Europejczyk.

Pierwszym z nich jest trwałość. Drugim – koszt utrzymania. Trzecim – możliwość naprawy praktycznie w każdym warsztacie. Dopiero na końcu pojawiają się osiągi, wyposażenie czy prestiż.

Europejczyk kupuje samochód. Południowoamerykanin inwestuje w środek transportu

To subtelna, ale bardzo ważna różnica. W Europie wymiana samochodu co kilka lat przestała być czymś niezwykłym. Leasingi konsumenckie, atrakcyjne kredyty i bogaty rynek samochodów używanych sprawiają, że wielu kierowców regularnie zmienia auta na nowsze.

Podczas rozmów z mieszkańcami Brazylii i Argentyny często słyszałem coś zupełnie innego. Samochód kupuje się z myślą o wielu latach użytkowania. Nierzadko o kilkunastu. A czasami nawet o dwóch dekadach. To zmienia sposób myślenia o konstrukcji pojazdu. Nie ma większego znaczenia, czy deska rozdzielcza wygląda nowocześnie. Znacznie ważniejsze jest, czy zawieszenie wytrzyma przeprawy przez dziurawe drogi, których tu nie brakuje. Czy części zamienne będą dostępne za pięć lub dziesięć lat. Czy lokalny mechanik poradzi sobie z naprawą bez specjalistycznego komputera diagnostycznego.

Im prostszy samochód, tym lepiej

Spacerując po warsztatach samochodowych w Brazylii, zauważyłem jeszcze jedną rzecz. Znaczna część napraw wykonywana jest metodami, które w autoryzowanych europejskich serwisach praktycznie zanikły. Mechanicy regenerują elementy zamiast je wymieniać. Naprawiają alternatory, regenerują rozruszniki, spawają wydechy, odnawiają zawieszenia, naprawiają skrzynie biegów zamiast montować nowe. To podejście wynika zarówno z ekonomii, jak i z wieloletniej tradycji. Samochód nie jest produktem jednorazowego użytku. Jest maszyną, którą należy utrzymać w ruchu jak najdłużej.

Dlaczego na ulicach jest tyle sedanów?

Jednym z największych zaskoczeń dla Europejczyka jest popularność niewielkich sedanów. Jeszcze dwadzieścia lat temu podobne samochody były również popularne w Europie. Renault Thalia, Fiat Siena czy Volkswagen Polo Sedan pojawiały się także na naszym rynku. Dziś praktycznie zniknęły. Ich miejsce zajęły crossovery i SUV-y. W Ameryce Południowej sedan nadal pozostaje symbolem praktyczności. Dlaczego?

Po pierwsze, oddzielny bagażnik jest ceniony przez rodziny i kierowców zawodowych. Po drugie, trzybryłowe nadwozie przez wiele lat było postrzegane jako bardziej prestiżowe od hatchbacka. Po trzecie, wielu producentów opracowało właśnie takie konstrukcje specjalnie z myślą o Ameryce Łacińskiej. Efekt widać na ulicach – Volkswagen Virtus, Fiat Cronos, Chevrolet Onix Plus, Toyota Yaris Sedan, Nissan Versa… Samochody, które w Europie odgrywają już marginalną rolę, tutaj należą do najczęściej spotykanych.

Pickup nie jest autem dla farmera

Europejczyk widząc Toyotę Hilux albo Volkswagena Amaroka, automatycznie myśli o rolnictwie, budowie lub leśnictwie. W Brazylii czy Argentynie taki samochód równie dobrze może należeć do lekarza, właściciela restauracji albo rodziny jadącej na wakacje. Pickup pełni funkcję dużego samochodu rodzinnego. Trudno się temu dziwić. W Ameryce Południowej mamy do czynienia z ogromnymi odległościami i nierzadko drogami pozostawiającymi wiele do życzenia.

Małe samochody też są inne

Równie ciekawy jest segment najmniejszych aut. Europejskie samochody miejskie stają się coraz bardziej zaawansowane technologicznie. No i oczywiście rosną z generacji na generację. Zyskują kolejne systemy bezpieczeństwa i są coraz cięższe.

W Brazylii przez wiele lat priorytet był inny. Samochód miał być możliwie prosty i tani. To dlatego takie modele jak Fiat Mobi czy Renault Kwid zdobyły ogromną popularność. Ich wyposażenie często jest skromniejsze niż europejskich odpowiedników, ale koszt zakupu i eksploatacji pozostaje znacznie niższy.

Samochód jako element gospodarki

Z czasem zacząłem zauważać, że motoryzacji nie da się zrozumieć bez spojrzenia na gospodarkę. W Europie bardzo często analizujemy samochody przez pryzmat osiągów, designu i technologii. W Ameryce Południowej znacznie większe znaczenie mają polityka państwa i ekonomia. To właśnie one zdecydowały, że powstały lokalne fabryki. To one sprawiły, że wiele modeli nigdy nie trafiło do Europy. Również one doprowadziły do powstania samochodów projektowanych wyłącznie na potrzeby jednego kontynentu.

Bez zrozumienia tych mechanizmów trudno odpowiedzieć na pytanie, dlaczego w Brazylii przez dziesięciolecia bestsellerem był Volkswagen Gol, a nie Golf, a Fiat Strada od lat znajduje się w ścisłej czołówce sprzedaży. Dlaczego Toyota Hilux jest jednym z najważniejszych samochodów Argentyny. Albo dlaczego Chevrolet, który zniknął z większości europejskich salonów, pozostaje jednym z liderów rynku w Brazylii.

Gdy samochody opowiadają historię kraju

Im dłużej podróżowałem, tym częściej miałem wrażenie, że samochody są czymś w rodzaju kroniki gospodarczej. Każda dekada zostawiła na ulicach swój ślad. Lata intensywnej industrializacji, kryzysy gospodarcze, inflacja, Programy wspierające lokalną produkcję, otwarcie rynku i ponowne jego zamykanie.

W Europie motoryzacja rozwijała się przede wszystkim dzięki wspólnemu rynkowi i swobodnemu przepływowi towarów. W Ameryce Południowej rozwijała się znacznie częściej dzięki ochronie własnego przemysłu. To sprawiło, że producenci zaczęli projektować samochody specjalnie dla lokalnych klientów, zamiast jedynie importować modele z Europy.

I właśnie dlatego ulice Buenos Aires, São Paulo czy Limy są dziś tak fascynującym miejscem dla każdego miłośnika motoryzacji. To nie jest muzeum starych samochodów. To żywy organizm, w którym historia, gospodarka i codzienne potrzeby mieszkańców spotykają się na każdym skrzyżowaniu.

Przeczytaj również