Spis treści:
- Wspomnienie czwartkowego etapu
- Piątek – wyjątkowo trudne zadanie
- Król rajdów „na przeczekanie”
- Niesamowita walka w WRC oraz WRC 2
- Plany na sobotę
Piękna walka w WRC nabiera rozmachu
Rajd Portugalii rozpoczął się wyjątkowo wcześnie, nawet jak na rundę WRC. Już w czwartek zawodnicy bowiem zmierzyli się na trzech odcinkach specjalnych, w tym dwóch całkiem długich. Na podium po ich zakończeniu znajdowały się załogi, które wcześniej wygrały po jednym oesie. Prowadzili Oliver Solberg z Elliottem Edmondsonem, za nimi byli Adrien Fourmaux i Alexandre Coria, natomiast TOP3 kompletowali Sebastien Ogier i Vincent Landais. I choć jazdy w czwartek było całkiem sporo, wszyscy jak jeden mąż powtarzali, że prawdziwa walka o zwycięstwo rozpocznie się dzisiaj, czyli w piątek.

Trudnością podczas piątkowego etapu nie była sama długość odcinków. Było nią to, że od samego początku rajdu zawodnicy nie wizytowali swoich mechaników w parku serwisowym. Zgadza się – serwisu nie było ani po wczorajszych trzech próbach, ani dzisiaj w środku dnia. Jedyne, na co zawodnicy mogli liczyć, to strefa zmiany opon oraz serwis oddalony. Tam możliwości mechaników są jednak bardzo mocno ograniczone i nie ma mowy, aby mogli wykonać wówczas bardziej skomplikowane naprawy. Zawodnicy mieli zatem w głowach to, że muszą pokonać przeszło 133 kilometry bez właściwego serwisu. Nie zgadniecie, kto w tej wojnie nerwów i jeździe niby wyłącznie na przetrwanie poradził sobie najlepiej.
Nie zgadniecie, kto prowadzi…
Liderami po piątkowym etapie są oczywiście Sebastien Ogier i Vincent Landais. Francuz jest absolutnym królem rajdów samochodowych, jeśli chodzi właśnie o takie etapy. Takie, na których trzeba dbać o auto, o opony, nie można przesadnie ryzykować, trzeba jechać z głową, strategicznie, ale jednocześnie szybko i skutecznie. Nie ma w stawce osoby, która potrafiłaby robić to równie dobrze. Ogier to absolutny mistrz takich etapów. Takich, w których pojawiają się kapcie, w których część załóg ma problemy, gdzie nie każdy dobrze się czuje i nie każdy jest zadowolony ze swoich ustawień. W takich okolicznościach Seb – choć nie musi wygrywać przy tym wszystkich odcinków – kończy dzień na prowadzeniu.

Natomiast doświadczenie Thierry’ego Neuville’a i Martijna Wydaeghe też dało o sobie znać. Belgowie to przecież byli mistrzowie świata, którzy o strategii też coś nie coś wiedzą. I oni po kapitalnym etapie zajmują dziś 2. miejsce, zaledwie 3,7 s za liderami. Na trzech kolejnych pozycjach, już z nieco większymi stratami, mamy trzy załogi Toyoty – Sami Pajari / Marko Salminen, Oliver Solberg / Elliott Edmondson oraz Elfyn Evans / Scott Martin.
WRC 2 oraz plany na sobotę
Absolutnie fenomenalną walkę obserwujemy w klasie WRC 2. Na prowadzeniu po piątku znajdują się nieco niespodziewanie Jan Solans i Rodrigo Sanjuan. Tuż za nimi są Roope Korhonen i Anssi Viinikka oraz Yohan Rossel i Arnaud Dunand. Nie bez powodu stwierdziłem, że mamy tu fenomenalną walkę. Różnica w tej pierwszej trójce wynosi aktualnie 3,9 sekundy. Ba, w nieco ponad 10 sekundach mamy jeszcze dwie kolejne załogi – Teemu Suninena z Janni Hussi oraz Andreasa Mikkelsena z Jornem Listerudem. Wspaniale śledzi się tę rywalizację!

W sobotę na zawodników czeka kolejnych dziewięć odcinków specjalnych. Będą to próby Felgueiras, Cabeceiras de Basto, Amarante oraz Paredes przejeżdżane dwukrotnie oraz na koniec dnia superoes na torze Lousada. Wszystko to absolutne klasyki WRC, kojarzone z Rajdem Portugalii od wielu lat. Trudność będzie polegała na czymś zupełnie innym, niż dzisiaj. Serwis w środku dnia będzie bowiem normalny. Natomiast w trakcie całego sobotniego etapu zawodnicy pokonają prawie 146 kilometrów!
Zdjęcie główne: Jaanus Ree / Red Bull Content Pool