Mazda CX-60 gra w zupełnie inną grę niż nowe Audi Q5
Wydaje się, że Audi Q5 zaczyna brakować argumentów do tego, by przekonać do siebie klientów. Prestiżowy znaczek i nowoczesny infotainment wydają się niewystarczające, bo wielu klientów marki z Ingolstadt sięga po alternatywnego SUV-a Mazdy. Powód nie jest tajemnicą. Jakość, jaką prezentuje Mazda CX-60 i jej stosunek do ceny.
Biorąc pod uwagę ostateczny rozrachunek oferty japońskiego SUV-a, który oferuje „więcej samochodu w samochodzie” model japońskiego producenta sprawia, że ci, co się wahali przy zakupie Audi Q5 sięgają po japoński model. Mazda CX-60 konkuruje z Audi Q5 nie tylko postrzeganiem jakości, ale także proponuje lepszy silnik, lepsze materiały w standardzie i poczucie obcowania z klasyczną inżynierią.
Stoisko Mazdy na tegorocznym Poznań Motor Show pozwoliło nam stwierdzić, że japońska marka mocno podniosła rywalom poprzeczkę w kwestii wykończenia, wprowadzając materiały niespotykane nawet w uznanych markach premium. To zmieniło sposób postrzegania marki i tego, dlaczego tak wielu nabywców ceni starania marki, by ich produkt był najwyższej jakości. Klienci Audi przesiadają się na Mazdę, bo po prostu czują, że przestają przepłacać za marketing, a zaczynają płacić za realną technikę.

Mazda mówi innym językiem luksusu
Japońska Mazda CX-60 jest obecnie największym „złodziejem klientów” dla marek premium. Wnętrze SUV-a zaprojektowali prawdziwi artyści. Jest bardziej przytulne, „analogowe” (dużo fizycznych przycisków, co użytkownicy premium kochają) i sprawia wrażenie luksusowego butiku. Wielu użytkowników uważa je za lepsze niż w Audi Q5.
Japoński producent stosuje materiały, które w Audi albo nie istnieją, albo wymagają gigantycznych dopłat w programie Audi Exclusive:
– drewno klonowe- w Maździe jest matowe, porowate, czuć pod palcem strukturę drewna. W Audi często spotkasz lakierowane dekory, które laikowi trudno odróżnić od plastiku,
– tkaniny i przeszycia- Mazda stosuje japoński ścieg Kakenui (wiszące przeszycia) i materiały przypominające tradycyjne kimono. To tworzy klimat „salonu”, a nie „biura”,
– skóra Nappa w Maździe jest standardem w wysokich wersjach, podczas gdy w Q5 często bazą jest skóra syntetyczna lub ziarnista, twardsza.

Mazda CX-60 „zjada” Audi Q5 w ofercie z dieslem pod maską
Japońskiego SUV-a wybiera się nie tylko dla jego „rzemieślniczego” charakteru wnętrza, które sprawia, że bo czują się „dopieszczeni”. Kolejny kluczowy argument znajduje się pod maską Mazdy CX-60. Tu także widać różnicę w filozofii podejścia do pożeracza kilometrów- jednostki wysokoprężnej.
W Audi Q5 i w Maździe połączono ją z technologią mHEV. W niemieckim SUV-ie Niemiecki SUV-ie jej zadaniem jest „ratować” mniejszy silnik 2.0 TDI, by spełniał wyśrubowane normy emisji, jednocześnie daje mu chwilowego „kopa” przy starcie. Mazda CX-60 łączy miękką hybrydę z potężnym silnikiem 3.3 R6. Hybryda ma jednak sprawić, by 3,3-litrowy gigant był szokująco oszczędny.
Japoński SUV z większym silnikiem (również hybrydowym) wykręca w tabelach WLTP niższe wyniki (5,2 l vs 5,9 l w Audi). To dla wielu klientów „szach i mat” dla inżynierów z Ingolstadt. Sześciocylindrowy silnik wysokoprężny w japońskim SUV-ie jest coraz rzadszą konfiguracją, która oferuje niezwykłą równowagę między mocą a wydajnością.

Ocena redaktora
Różnica ekonomiczna w połączeniu z jakością wykonania i mechaniką pozwala zrozumieć, dlaczego Mazda skutecznie kradnie klientów Audi Q5. Wydaje się, że w segmencie premium nastąpiło przesunięcie priorytetów. Klienci przestali kupować „markę”, a zaczęli kupować „produkt i doznania”.
Wydając kwoty rzędu 300 tys.zł klient chce czuć, że ma coś wyjątkowego. Dziś japońskie 6 cylindrów to prestiż, aksamitna praca i potężny moment obrotowy (550 Nm), którego nie zastąpi żadna „miękka hybryda” w silniku 2.0.
Wnętrze Audi Q5 jest poprawne, ale… sterylne i pełne „piano black”. Mazda w modelu CX-60 wprowadziła detale, które dotąd były zarezerwowane dla aut za pół miliona złotych. Cena także robi swoje. Audi proponuje ok. 271 tys. zł za bazowe auto z 4 cylindrowym silnikiem wysokoprężnym. Dla porównania Mazda za ok. 256-291 tys. zł proponuje topową wersję z napędem AWD, 6 cylindrami i wyposażeniem „pod sufit”. Klient, który ma ten budżet i stoi przed wyborem: „Kupić Audi, bo sąsiedzi znają markę, czy kupić Mazdę, bo czuję się w niej jak w niebie?”, coraz częściej wybiera to drugie. Dla marki z Ingolstadt to sygnał, że nowoczesne technologie to za mało, by sięgnąć dziś po klientów premium.
CZYTAJ TAKŻE: Mazda zaskoczona boomem zakupowym. Nowego, solidnego SUV-a Polacy wykupują bez jazdy próbnej