Spis treści:
- Paddon zaczął na asfalcie
- Plany Daniego Sordo
- Pozycje Paddona i Lappiego zdublowane?
- Jaki jest klucz doboru?
Decyzje zespołu Hyundai Motorsport są co najmniej kontrowersyjne
Kontrowersje związane z wyborami Hyundai Motorsport rozpoczęły się już przy okazji Rajdu Monte Carlo. Postawili oni bowiem na Haydena Paddona i Johna Kennarda. Powiedzieć, że to wybór niezrozumiały, to jak nie powiedzieć niczego. Nie do końca potrafię zrozumieć ciąg myślowy, który do tego doprowadził. Hayden to kierowca z Nowej Zelandii, wychowany na szutrach, w tropikalnym klimacie. Już z samego założenia jego wybór na zimowe, asfaltowo-śnieżno-lodowe Monte Carlo wydaje się nieco nielogiczny. Natomiast nie chodzi tu tylko o to, co się komuś „wydaje”.

Paddon wychowywał się na szutrze. W WRC kiedy tylko mógł wybierać, stawiał w przeważającej większości na rajdy szutrowe. W Monte Carlo wystartował po raz pierwszy w 2016 roku – kończył w SupeRally na bardzo odległej pozycji. Po roku imprezy tej w ogóle nie ukończył w okolicznościach, których dziś nikt nie chce wspominać. I tyle – koniec – na tym historia startów Paddona w Rajdzie Monte Carlo się kończyła! Więc w tym roku – no tak, któż mógłby się tego spodziewać – Paddon zajął 11. miejsce, tracąc do zwycięzców prawie 19 minut i przegrywając z kilkoma autami Rally2.
Dobrze poszło, więc zgłośmy go na Chorwację
No tak – skoro ustaliliśmy, że Paddon to wybitny kierowca asfaltowy, oczywistym było, że zespół zgłosi go również na Rajd Chorwacji. Naprawdę, przy całej mojej sympatii do Nowozelandczyka, nie jestem w stanie zrozumieć tych wyborów. I ktoś mi powie, że przecież Hayden i John stanęli na podium. No tak, stanęli, bo do mety bez trybu SupeRally dojechały 3 załogi Rally1. Natomiast to nie jest żaden argument. Paddon nie ma tempa na asfalcie – nigdy go nie miał i wątpliwe, aby kiedykolwiek je miał. To nie jest jego środowisko.

Paddon w swojej przeszłości w WRC miał dwa ulubione typy rajdów. Najlepsze wyniki osiągał na bardzo szybkich trasach, np. w Polsce, Finlandii i Szwecji. Ewentualnie były to te szutry nieco bardziej techniczne i zniszczone, z jedynym zwycięstwem w WRC w Argentynie i dobrymi wynikami np. na Sardynii, czy w Turcji. Tymczasem, Hyundai bierze do ekipy człowieka, który z automatu powinien być wystawiane na wszystkie bardzo szybkie rajdy szutrowe i zimowe, czyli Fina, Esapekkę Lappiego. Oraz tego, który już zapowiedział starty w technicznych rajdach szutrowych w Europie, czyli Daniego Sordo!
Hyundai z dziwnym kluczem doboru
Dani Sordo ogłosił, że w tym roku wystartuje w pięciu rajdach. Wyspy Kanaryjskie, Portugalia, Sardynia, Akropol, Paragwaj. Jeden z największych ekspertów od asfaltowej jazdy samochodem rajdowym ma w programie jeden rajd asfaltowy i cztery szutrowe. Oczywiście – Dani to kierowca wszechstronny i nie twierdzę, że on na tych szutrach sobie nie radzi – absolutnie. Natomiast czy w imię maksymalizacji potencjału Hyundai nie powinien stawiać na asfaltach właśnie na niego? Na jedynego zawodnika z tej trójki, dla którego asfalt jest naturalnym środowiskiem?

No i mamy jeszcze Esapekkę Lappiego, który w tym sezonie wystartował już w Szwecji i Kenii. Jeśli chodzi o ten pierwszy rajd, nikogo nie może to dziwić, w kwestii drugiego – to bez znaczenia. Rajd Safari to impreza jedyna w swoim rodzaju i tegoroczna edycja pokazała, że dobry wynik osiąga ten, kto przetrwa, a nie ten, kto potrafi tam szybko jechać. Wiemy już, że kolejnym występem Fina ma być Rajd Estonii. I oczywiście – jest to logiczne i zrozumiałe. Natomiast automatycznie oznacza to brak możliwości skorzystania z talentu Paddona w rajdach, w których ten czuł się w przeszłości najlepiej. Hayden tymczasem ogłosił, że jego kolejnym występem będzie… oczywiście, asfaltowy Rajd Japonii.
Kompletnie tego nie rozumiem
Nie rozumiem tych wyborów. Być może należałoby rozpocząć od samych wyborów personalnych. Czy angażowanie Paddona i Lappiego było dobrym wyborem? To dwójka kierowców, którzy czują się najlepiej dokładnie na tym samym typie odcinków specjalnych, więc niekoniecznie. Być może do z natury asfaltowego Sordo i jednego z dwójki Paddon / Lappi należałoby dobrać kogoś, kto najlepiej czuje się na krętych, technicznych szutrach? I przede wszystkim, później dać mu na nich jeździć.

Bo już same wybory dotyczące kolejnych rajdów są dla mnie jeszcze bardziej niezrozumiałe. „Szutrowy” Paddon rozpoczynający sezon od trzech startów na asfalcie i „asfaltowy” Sordo, który w programie pięciu startów ma cztery rajdy szutrowe. Dochodzi do tego kwestia takich „mikro cykli”, które są dobre dla zawodnika, dla jego feelingu. Na przykład – powinno zestawić się ze sobą starty w Estonii i Finlandii i tak może być w przypadku Lappiego. Logicznym byłoby zestawienie ze sobą Paragwaju i Chile, natomiast wiemy, że tak się nie stanie, bo Sordo ogłosił start w Paragwaju, ale już nie w Chile. Tak samo logicznym byłoby zestawienie dwóch rajdów asfaltowych w odstępie dwóch tygodni – czyli Chorwacji i Wysp Kanaryjskich. Ale tak też się nie stanie, bo w jednym pojechał Paddon a w drugim pojedzie Sordo. Nie rozumiem tego, ale przecież… nie muszę wszystkiego rozumieć. Być może jest w tym jakiś ukryty plan, o którym wiedzą tylko członkowie zespołu Hyundai Motorsport.
Zdjęcia: Jaanus Ree / Red Bull Content Pool