Byśkiniewicz: Opatrzność boska była z nami

Łukasz Byśkiniewicz i Tomasz Borko po dobrym rozpoczęciu sezonu na Rajdzie Świdnickim przenieśli się na północ kraju, aby przystąpić do jedynej szutrowej rundy w kalendarzu – 14. Rajdu Gdańsk Baltic Cup. Załoga TVN TURBO nie zaliczy tego startu do udanych, jednak może mówić o wielkim „szczęściu w nieszczęściu”

fot. Maciej Niechwiadowicz

Załoga Byśkiniewicz/Borko jadąc Oplem Adamem R2 wypadła z trasy ocierając się o drzewa. Sytuacja była bardzo groźna, a dzięki niewielkim rozmiarom samochodu udało się zmieścić pomiędzy dwoma potężnymi drzewami.

Wypadliśmy z drogi na dość szybkiej partii – opowiada popularny Byśki. Za szczytem znajdował się zakręt i zjazd w dół po „kocich łbach”. Wyniosło nas na zewnętrzną. Udało się wyratować przed uderzeniem w drzewo, ale najechaliśmy kołem na wystający korzeń i wybiło nas na drugą stronę. Tam czekały kolejne dwa potężne drzewa. Nie wiem jak, ale cudem udało wcisnąć się w „bramkę”. Następnie dachowaliśmy, było groźnie. W momencie dotykania drzew było ponad 100 km/h, opatrzność boska była z nami.

– Mniej szczęścia mieli nasi rajdowi koledzy. Trzymamy kciuki za Michała Grudzińskiego, aby szybko powrócił do zdrowia – zakończył Byśkiniewicz, przed którym najważniejsza impreza w tym roku – Rajd Rzeszowski, stanowiący także rundę Mistrzostw Europy.

Tomasz Borko, pilot Łukasza zwrócił uwagę na brak cennych kilometrów szutrowych, które załoga mogła w ten weekend dorzucić do swojego bagażu doświadczeń. Szkoda cennych punktów i braku możliwości przejechania kolejnych szutrowych kilometrów – powiedział.

Teraz trzymamy kciuki za szybki powrót do zdrowia Michała. Hoło walcz i mam nadzieję, że nie jedną przygodę wspólnie jeszcze zaliczymy!

 

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

W temacie

Newsy ze świata motosportu