Śmierć Senny do tej pory jest nierozwiązaną zagadką

Przełom kwietnia i maja 1994 roku. Był to jeden z najtragiczniejszych weekendów wyścigowych w historii F1. Po 12 latach śmierć zabrała kolejnego kierowcę „królowej motorsportu”. Ostatni raz w 1982 roku, kiedy zginął Włoch Riccardo Paletti, który w trakcie GP Kanady uderzył w stojący z powodu awarii samochód Didiera Pironiego. Roland Ratzenberger był ponadto 32. ofiarą śmiertelną w powojennej historii wyścigów GP. To był jednak dopiero początek dramatu.

Śmierć Senny do tej pory jest nierozwiązaną zagadką
Podaj dalej

Imola ’94

Weekend zaczął się fatalnie. Ayrton Senna od dłuższego czasu promował młodego zdolnego rodaka – Rubensa Bar­richello. W piątek Rubens wypadł z toru i rozbił się o bandę. Senna był tym wydarzeniem niezwykle zdenerwowany, tym bardziej, że wszyscy kierowcy dostali zakaz odwiedzania Brazylijczyka w szpitalu. Senna nie zamierzał jednak respektować go i uciekł z hotelu aby sprawdzić w jakim stanie jest Barrichello.

Następnego dnia na torze kolejny raz doszło do dramatu. Na jednym z okrążeń podczas sesji kwalifikacyjnej Roland Ratzenberger wypadł z toru, a w jego bolidzie uszkodzeniu uległo przednie skrzydło. Na następnym okrążeniu, kiedy kierowca chciał pokonać prawy zakręt, okazało się, że z powodu braku przyczepności spowodowanej uszkodzeniem przedniego płata ruch kierownicą nie dał żadnego efektu.

Samochód Rolanda Ratzenbergera uderzył w metalową barierę ochronną przy prędkości 314 km/h. Błyskawiczna akcja ratownicza (kierowca został przetransportowany helikopterem do bolońskiej kliniki Maggiore) nie pomogła. O godz. 14:15 potwierdzono zgon Austriaka. To bardzo poruszyło Brazylijczyka. Spotkał się z innymi kierowcami i rozmawiał o potrzebie zmiany przepisów. Zawodnicy zaproponowali mu, by pokierował grupą, która pomoże stworzyć odpowiednie regulacje. Ayrton przystał na tę propozycję.

W dniu wyścigu Senna był mocno przygnębiony. Na starcie w pewnym momencie ściągnął na chwilę nawet kask, co wywołało spekulacje, że nie chce on wystartować do zmagań na torze Imola.

Ale Senna chciał walczyć o zwycięstwo. Do kokpitu schował nawet austriacką flagę. Miał ją rozwinąć za metą i w ten sposób przypomnieć o tragedii Rolanda.

Dramat całej Brazylii

Senna do okrążenia zapoznawczego ruszył bardzo pewnie, jednak kilka sekund po starcie doszło do kolizji Pedro Lamy i J. J. Lehto, którzy zderzyli się ze sobą i wylecieli poza tor. Koło samochodu Lamy wyleciało w trybuny i raniło 9 osób. Na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa, który wówczas był niewiele szybszy od tradycyjnych aut. Opony kierowców zaczęły stygnąć w mgnieniu oka. Część ekspertów twierdziła, że była to poważna niedogodność, bo prześwit między podłogą a torem był mniejszy niż dziś. Zimne koła opuszczały nieco maszyny. Ich stabilność malała. Jednak Senna po wznowieniu wyścigu ruszył ostro.

Do tragedii doszło na trzecim okrążeniu. Kierowca atakował zakręt Tamburello z ogromną prędkością. Pędził ponad 300 km/h.

W pewnym momencie jego maszyna przestała reagować na ruchy kierownicy. Późniejsze ekspertyzy wskazywały, że pękł feralny drążek. Kierowca desperacko walczył o życie, wciskając hamulec i operując sprzęgłem. Wszystko na nic. W ostatniej chwili wcisnął jeszcze gaz… Akcja ratunkowa nie przyniosła efektu. Sportowy świat z przerażeniem oczekiwał na wiadomości ze szpitala. – O godzinie 18:40 akcja serca ustała – tak brzmiał komunikat ze strony lekarzy. Cała Brazylia pogrążyła się w żałobie

Zagadka

Po wypadku wszyscy zastanawiali się, co się właściwie stało? Jak tak doświadczony i wspaniały kierowca mógł wypaść z toru na zakręcie? Czy doszło do usterki technicznej? Czy wpływ miały rzeczywiście niedogrzane opony? Tysiące pytań przebiegło przez głowy ekspertów i kibiców na całym świecie. Niestety, po 25 latach od tego wypadku nadal nie znamy konkretnej przyczyny. Twardym dowodem miała być czarna skrzynka, która była umieszczona w bolidzie Ayrtona Senny. Problem w tym, że została zniszczona. Ale najprawdopodobniej nie w wypadku. Tylko już po zdarzeniu…

W pierwszych doniesieniach pojawiły się pogłoski, że tzw. „czarna skrzynka” z samochodu Senny została zniszczona w niewyjaśnionych okolicznościach. Pod pojęciem „czarnej skrzynki” kryje się specjalny komputer, instalowany przez producenta bolidu, w tym wypadku Williams Grand Prix Engineering, który przechowuje dane dotyczące praktycznie wszystkich zmiennych, jakie związane są z działaniem samochodu wyścigowego. W aucie Senny zamontowane były dwa takie komputery – jeden przekazujący dane Williamsowi, drugi, zapisujący dla dostawcy silnika, firmy Renault, dane związane z jego pracą.

Claire Williams w 25. rocznicę śmierci Ayrtona Senny. „Ludzie nazywali mojego ojca mordercą”

Niektóre osoby prowadzące śledztwo w sprawie wypadku są do dziś przekonane, że komputer, który wyjęto z rozbitego Williamsa, celowo zniszczono, aby dane, które zawierał, nie wyszły na światło dzienne. Widząc, że doszło do mistyfikacji i niszczenia dowodów, niektóre z osób badających sprawę bały się nawet o własne życie.

Prof. Adolpho Melchionda, ekspert w zakresie metalografii i mechaniki: Dostałem ją dopiero po miesiącu. Wyjęto ją zza fotela Senny i zabrano. Kiedy wreszcie zwrócono mi ją trzydzieści dni później, była zepsuta – nie można jej było użyć, ponieważ została roztrzaskana. Gniazda ‚wyjścia’ i ‚wejścia’, których normalnie użyłbym, aby ‚skrzynkę’ podłączyć do komputera i odczytać dane dotyczące reakcji kierowcy i samochodu – nie istniały. Wyglądało na to, że ktoś, najwyraźniej za pomocą młotka, rozbił ‚czarną skrzynkę’, która mogła nam dostarczyć wszystkich potrzebnych informacji. Była jednak bezużyteczna. Każdy z ekspertów, pracujących nad tą sprawą, wie co było przyczyną wypadku, ale boimy się mówić. Niektórzy boją się o swoje życie.

Do dziś za oficjalną przyczynę śmierci Ayrtona Senny podaje się pęknięcie drążka kolumny kierowniczej. Takie bowiem ustalenia opublikowała ostatecznie komisja ekspertów prokuratora Passariniego. Jak było naprawdę, prawdopodobnie nigdy się już nie dowiemy.

 

źródło: f1fanklub.pl

 

Przeczytaj również