Spis treści:
- Przenosiny do Lubelszczyzny
- Wątki sportowe
- Program rywalizacji
- Nie wszystkie zmiany pozytywne?
RSMP powróci na Lubelszczyźnie
Sezon RSMP rozpoczął się w ubiegły weekend od Rajdu Świdnickiego. Na trasach zlokalizowanych w malowniczych Górach Sowich najlepszymi byli Adrian Rzeźnik i Kamil Kozdroń i to oni zostali pierwszymi liderami mistrzostw Polski. Rywalizacja zostanie wznowiona w dniach 29-30 maja, kiedy to odbędzie się druga runda naszego krajowego czempionatu, Rajd Nadwiślański. Z Gór Sowich stawka RSMP przeniesie się zatem na płaskie, bardzo śliskie asfalty Lubelszczyzny.

Jedną z głównych nowości jest nowa baza rajdu. W ostatnich edycjach była ona zlokalizowana na Hali Widowiskowo-Sportowej w Puławach. Swoje mecze rozgrywają tam piłkarze ręczni klubu KS LOTTO-Puławy w najwyższej klasie rozgrywkowej – ORLEN Superlidze. Natomiast w tym roku Rajd Nadwiślański przenosi się na inny stadion – Motor Lublin Arena. Podkreślmy, że jest to stadion piłkarskiej sekcji Motoru, zlokalizowany przy ulicy Stadionowej 1. To istotne, aby szukając bazy rajdu nie pojechać na stadion Motoru Lublin, z tym, że ten żużlowy, zlokalizowany po drugiej stronie parku. W ramach ciekawostki dodajmy, że Motor – zarówno ten piłkarski, jak i żużlowy, też są w najwyższych klasach rozgrywkowych w swoich dyscyplinach – odpowiednio w piłkarskiej PKO BP Ekstraklasie, jak i w żużlowej PGE Ekstralidze. Co więcej – na 29 maja zaplanowany jest żużlowy, domowy mecz Motoru z GKM Grudziądz. W Lublinie szykuje się zatem mega sportowy weekend.

Jaka będzie tegoroczna edycja Rajdu Nadwiślańskiego?
Wraz z publikacją regulaminu uzupełniającego otwarto zgłoszenia oraz opublikowano mapy odcinków specjalnych. Lista zgłoszeń zostanie opublikowana w środę, 20 maja. Rajdowe miasteczko zacznie żyć w czwartek, 28 maja. Wówczas od samego rana zespoły będą rozkładać swoje serwisy, natomiast załogi po odbiorze administracyjnym pojadą na zapoznanie z trasami rajdu. 29 maja od samego rana trwało będzie badanie kontrolne samochodów, natomiast na godziny 11:00-14:00 zaplanowano odcinek testowy. Odbędzie się on w miejscowości Moszna i będzie miał długość 4,5 km.

O godzinie 14:00 na stadionie w Lublinie odbędzie się konferencja prasowa z zaproszonymi gośćmi. Następnie rajd na moment powróci do Puław. Tam o godzinie 17:00 rozpocznie się ceremonia startu, zaś prosto z niej załogi podjadą na start superoesu Puławy. Piątkowy harmonogram uwzględnia dwa przejazdy superoesu oraz dwa przejazdy odcinka Kurów. Natomiast w sobotę będziemy mieli podobny schemat, jak w przypadku Rajdu Świdnickiego, czyli trzy odcinki przejeżdżane dwukrotnie. Będą to próby Garbów, Boby i Urzędów. Ceremonię mety zaplanowano na godzinę 17:05 i odbędzie się ona na Placu Zamkowym w Lublinie.

Inna strona RSMP
Rajd Nadwiślański będzie z całą pewnością czymś zupełnie innym, niż Rajd Świdnicki. Mowa tutaj o zupełnie innej charakterystyce odcinków. Zawodnicy będą musieli zupełnie inaczej ustawić swoje auta. Zamiast górskich, podbijających prób, tutaj będziemy mieli długie proste, mocne hamowania i dużo zakrętów pod kątem 90 stopni. A wszystko to na bardzo śliskich, zdradliwych oesach pełnych pyłów z okolicznych drzew i krzewów. Ot – taka to pora roku i taki teren.

Inny jest też harmonogram. Oczywiście nie zabraknie takich, którzy będą narzekali na format piątek – sobota. Natomiast akurat Rajd Nadwiślański do tego przyzwyczaił – to po pierwsze, a po drugie, wielu zawodników oraz członków zespołów docenia taki układ. Pozytywem w stosunku do Rajdu Świdnickiego na pewno jest liczba odcinków – 10 zamiast 7. Otwiera to nieco inne, szersze możliwości – zarówno dla samych kibiców, jak i chociażby przedstawicieli mediów. Warto docenić też tradycyjną ceremonię mety, zaraz po zakończeniu rywalizacji. Bez ceremonii kwiatowej i czekania paru godzin na właściwą metę. Żeby nie było tak kolorowo, w przypadku Rajdu Nadwiślańskiego nikt nie pomyślał z kolei o starcie. Harmonogram w gruncie rzeczy uniemożliwia obejrzenie ceremonii oraz superoesu – czy to kibice, czy przedstawiciele mediów, będą musieli zdecydować się na jedno z nich – szkoda.
Zdjęcia: Kamil Wrzecionko