Spis treści:
- W sprzeczności z ideałami?
- Na rynku to konieczność
- Wyposażenie
- Kwestie mechaniczne i ceny
Kierowcy podzielili się na dwa obozy
Nazwa Mini nie jest przypadkowa. Historia kultowego modelu sięga 1959 roku. Jak wskazuje sama nazwa – w modelu tym chodziło przede wszystkim o to, że był mały, malutki. Zaliczano go segmentu najmniejszych aut miejskich. Oczywiście opieranie całej marki, całej przyszłości producenta, o jeden, tak ograniczony segment, byłoby ryzykowne. Dlatego też Mini zdecydowało się eksperymentować. W wyniku takich eksperymentów w 2007 roku na drogach pojawił się pierwszy Clubman – czyli kombi. Druga generacja to już lata 2015-2024, kiedy to Clubman z kombi coraz płynniej ewoluował w coś rodzaju crossovera. Trudno jest tutaj jednoznacznie to przyporządkować – wszak nadal zachowujemy tutaj charakter Mini, aczkolwiek w innej formule i rozmiarze.

Kierowcy byli podzieleni. Z jednej strony nazwa producenta i historia modelu jednoznacznie wskazują, z czym powinniśmy mieć tutaj do czynienia. Budowanie coraz większych samochodów, w tym kombi, crossoverów, czy SUV-ów w teorii jest bez sensu. Z drugiej jednak strony – jest to coś oczywistego. Nie da się przetrwać na rynku produkując wyłącznie małego hatchbacka. Rozszerzenie oferty jest czymś naturalnym. Rozszerzenie jej do SUV-ów i crossoverów począwszy od drugiej dekady XXI. wieku jest nawet bardziej oczywiste. A że w pewnym sensie kłóci się to z pierwowzorem Mini – to coś, na co niektórzy kierowcy patrzą z przymrużeniem oka.
Z czym mamy tutaj do czynienia?
Clubman drugiej generacji to pomost między kombi i crossoverem. We wnętrzu znajdziemy wysokiej jakości materiały wykończeniowe. W niektórych opcjach chociażby ze skórzaną tapicerką i ambientowym podświetleniem. Z jednej strony Clubman prezentował charakterystyczny dla Mini styl. Jednak z drugiej był też nowoczesny – miał chociażby system multimedialny z centralnym ekranem, nawigacją i integracją ze smartfonami, a także w nagłośnienie premium. To było nowoczesne, dobrze wyposażone i stylowe auto. Przede wszystkim – wyższej klasy, niż pierwotnie mogłoby się wydawać.

Clubman w zależności od wersji mógł mieć moc od 102 do 306 koni mechanicznych. Technicznie to naprawdę zadbany samochód. Na portalu „Autocentrum” jego średnia ocena wynosi 4,3 na 5. Jak kierowcy zapatrują się na niego po latach? 92% z nich twierdzi, że kupiliby Clubmana ponownie. Wśród głównych zalet wskazują bezawaryjność i silniki. Dziś na portalu „Otomoto” szeroki wybór rozpoczyna się w okolicach 35-40 tysięcy złotych.
Zdjęcia: BMW Group PressClub Network / Mini