Spis treści:
- Poprzedni zwycięzcy
- Zmiana terminu
- Faworyci do wygranej
- Najgorszy weekend w roku?
WRC powraca – Rajd Japonii w nowym terminie
Rajd Japonii oficjalnie powrócił do kalendarza WRC w 2022 roku. Od tego momentu rozegrano cztery edycje imprezy, z czego trzy ostatnie wygrała Toyota. Dwukrotnie po triumf w prefekturze Aichi sięgali Elfyn Evans i Scott Martin, natomiast przed rokiem najlepsi byli Sebastien Ogier i Vincent Landais. W normalnych okolicznościach powiedzielibyśmy, że dominacja Toyoty w tym sezonie jest tak duża, że i tym razem należy spodziewać się kolejnego triumfu japońskiego producenta. Natomiast podczas poprzedniej rundy sezonu – Rajdu Portugalii – złą kartę odwrócili w końcu Thierry Neuville i Martijn Wydaeghe. Co ciekawe – to właśnie Belgowie są we „współczesnej erze” jedynymi zwycięzcami Rajdu Japonii spoza zespołu Toyoty. Dokonali tego w pierwszej edycji po powrocie imprezy do kalendarza – w 2022 roku.

Cztery poprzednie edycje były rozgrywane w listopadzie. Teraz natomiast mamy tu fundamentalną zmianę – Rajd Japonii 2026 odbędzie się pod koniec maja. To oznacza kilka kwestii. Przede wszystkim – powinno być znacznie cieplej. Natomiast co ciekawe, w nowym terminie na trasach rajdu mogą panować też zdecydowanie bardziej loteryjne warunki, z częstszymi, przelotnymi, mniej przewidywalnymi opadami deszczu. Dziś prognozy nie mówią tego wprost – równie dobrze możemy mieć piękny rajd z wysokimi temperaturami i pięknym słońcem. Natomiast na pewno okoliczności przyrody będą wyglądały zupełnie inaczej.
Kto powalczy o zwycięstwo?
Liderami mistrzostw świata są Elfyn Evans i Scott Martin. Brytyjczycy w przeszłości wygrywali Rajd Japonii, natomiast czy dzisiaj nazwiemy ich głównymi faworytami do zwycięstwa? Byłbym ostrożny z takim stwierdzeniem, zwłaszcza, że do rywalizacji przystąpią też chociażby Sebastien Ogier i Vincent Landais. Hyundai powoli zaczyna odżywać po beznadziejnym początku sezonu, więc automatycznie nie można skreślić też Thierry’ego Neuville’a i Adriena Fourmaux. Niespodziewanego spodziewajmy się po Oliverze Solbergu, który może wygrywać wszędzie i w każdych warunkach. Wspomnijmy też o Takamoto Katsucie, który przecież jedzie u siebie w domu. Kwestia wyłonienia faworytów staje się jednocześnie dosyć skomplikowana.

Zdecydowanie łatwiej tych faworytów będzie nam wskazać w klasie WRC 2. Tu w oczy rzucają się przede wszystkim trzy nazwiska – Nikołaj Griazin, Alejandro Cachon oraz Emil Lindholm. Zwycięstwo kogokolwiek innego nazwiemy sensacją. Po stosunkowo łatwe punkty w klasie WRC 3 zgłosili się George Vasilakis, Ghjuvanni Rossi oraz Nicolas Otto – tegoroczni rywale Tymka Abramowskiego i Jakuba Wróbla. To jedyni kierowcy, którzy przystąpią do rajdu w samochodach kategorii Rally3.
Najgorszy weekend sezonu WRC
Japońska runda sezonu WRC może w wielu przypadkach przejść w Europie bez echa. Problem w tym, że to najtrudniejsza impreza do śledzenia w trakcie całego roku. Z naszej perspektywy bowiem rywalizacja rozpoczyna się wtedy, kiedy idziemy spać i kończy się wtedy, kiedy się budzimy, albo idziemy do pracy. Walkę w Rajdzie Japonii śledzą tylko ci najwytrwalsi – a i oni mają z tym problemy. Niestety, w tym roku nie będzie inaczej.

Pątek to dwukrotne przejazdy oesów Asuke, Isegami’s Tunnel i Inabu – Shitara. Rywalizacja tego dnia potrwa w godzinach od 1:03 do ok. 10:00 czasu polskiego. Sobota to odcinki Obara, Ena i Mt. Kasagi, z dwukrotnym przejazdem superoesu Fujioka na koniec dnia. Ten superoes może być najlepszą okazją do obejrzenia akcji w trakcie całego weekendu – przejazdy wystartują bowiem w godzinach 10:15 oraz 10:38, a więc akurat do sobotniej, przedpołudniowej kawy. Wreszcie niedziela to odcinki rozgrywane od okolic 1:00 do 8:00 czasu polskiego. A zatem tak czy inaczej – chcąc śledzić walkę trzeba będzie w niedzielę nastawić budzik na dosyć wczesną godzinę.
Zdjęcia: Jaanus Ree / Red Bull Content Pool