Spis treści
- Diesel wraca do łask w paszczy lwa
- Kierowcy zapłacą nawet o 2/3 niższe podatki
- Belgowie kończą ze sztucznymi karami dla silników wysokoprężnych
Diesel nie taki zły jak go malują?

Spośród wszystkich miejsc w Europie, to musi być ostatnim, po którym spodziewalibyśmy się takiego ruchu. Jednakże, jak się okazuje, jedna Bruksela wiosny nie czyni. Podczas gdy rządzący zasiadający w stolicy Unii Europejskiej traktują silnik typu Diesel jako powód całego zła na świecie, Belgowie nie mają problemu z dostrzeżeniem jego konkretnych zalet.
Z regionu Flandrii, która stanowi odrębny byt wewnątrz Belgii, napłynęły zaskakujące wieści. Od 1 stycznia 2027 roku wejdzie tam w życie reforma podatku drogowego. Okazuje się, że największymi beneficjentami wcale nie będą ciężkie, dotowane pojazdy elektryczne. Zamiast tego lżejsze portfele będą mieli kierowcy silników wysokoprężnych spełniających normę Euro 6. W ich przypadku roczne opłaty spadną nawet o dwie trzecie.
Dotychczasowy system podatkowy nakładał na właścicieli samochodów z silnikiem typu Diesel dodatkową opłatę w wysokości od 20 do 30 procent standardowego podatku. I to niezależnie od poziomu emisji spalin emitowanych przez dany pojazd. Zgodnie z nowymi przepisami, nie będzie już tej dyskryminacji nowoczesnych aut z jednostkami typu Diesel. Od tego momentu podatek będzie obliczany w oparciu o dwa czynniki: masę pojazdu oraz rzeczywistą emisję CO2.

Kierowcom w portfelach zostanie sporo pieniędzy
Silniki typu Diesel zużywają mniej paliwa (i w konsekwencji emitują mniej CO2) niż porównywalne jednostki benzynowe. Dlatego też końcowy rachunek jest dużo bardziej opłacalny właśnie dla silników typu TDI, JTD i HDI…
Lokalne media dokonały wstępnych obliczeń, które wyglądają naprawdę interesująco dla kierowców. Przykładowo, Volkswagen Golf z Dieslem dotychczas wiązał się z rocznym podatkiem w wysokości 596 euro (2619 złotych). Według nowych zasad jego właściciele zapłacą tylko 190,26 euro (836 złotych). W przypadku Dacii Sandero z dieslem spadek wyniesie 979 złotych.
Na reformie skorzystają jednak też kierowcy samochodów benzynowych. Dla Toyoty Yaris oszczędność wyniesie około 587 złotych. Co ciekawe, flamandzki rząd udostępnił też oficjalne narzędzie internetowe, dzięki któremu kierowcy mogą obliczyć, czy nowy system będzie korzystniejszy dla posiadaczy aut zarejestrowanych przed 2027 rokiem. Jeśli nie – mogą pozostać przy starym systemie.

Duże SUV-y ucierpią
Zupełnie inaczej sytuacja wygląda dla posiadaczy dużych SUV-ów. Są one naturalnie cięższe i zużywają więcej paliwa niż Volkswagen Golf, czy Dacia Sandero. Dlatego też podatek dla tych kierowców będzie wyższy – chyba, że zdecydują się pozostać przy starym systemie.
Dodatkowo, flamandzki rząd skoro gdzieś odda, to gdzie indziej musi zabrać. Dlatego też wprowadzi obowiązkowe winiety autostradowe, które będą kosztować około 100 euro rocznie. Typowy właściciel hatchbacka z silnikiem Diesla i tak zaoszczędzi setki euro.