Spis treści:
- Statystyki policyjne
- Pomysł na nowe regulacje
- Czy to rozwiązuje problem?
Prędkość ograniczona fabrycznie – czas na zmiany?
W całym 2025 roku w Polsce doszło do 20 925 wypadków drogowych, w których zginęło 1660 osób. Przeszło 19 tysięcy z nich – czyli prawie 92% – sklasyfikowano jako winę kierującego. Niedostosowana do panujących warunków prędkość to przyczyna ponad 4 tysięcy z tych wypadków. Samo to doprowadziło do śmierci 536 osób, co stanowi ponad 37% ogółu. Nadmierna prędkość jest w tym kontekście na pierwszym miejscu. Do większej liczby wypadków doszło wyłącznie przez nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu. Natomiast w takich sytuacjach zginęło 225 osób – przeszło o połowę mniej, niż w przypadku, kiedy bezpośrednią winą była nadmierna prędkość.

Kierowcy przekraczają dopuszczalną prędkość. Dzieje się tak każdego dnia – wszędzie, na wszystkich drogach, o każdej porze. Spróbuj przejechać kilka kilometrów dokładnie z przepisową prędkością i zobacz, ilu wyprzedzi cię kierowców. I to na każdym rodzaju drogi – w terenie zabudowanym, na drodze ekspresowej, autostradzie – wszędzie będzie to wyglądało dokładnie tak samo. Odnoszenie się do odpowiedzialności i rozwagi kierowców nie ma sensu – wiemy to, widzimy. Może więc pora na odpowiednie regulacje prawne? Swoją propozycję w Parlamencie Europejskim przedstawił Łukasz Zboralski, dziennikarz, ekspert BRD, szef portalu brd24.pl.
Nowe regulacje?
– Nie jest dla mnie zrozumiałym, że pozwalamy dopuszczać na europejskie drogi samochody, które rozpędzają się do wielokrotnie wyższych prędkości, niż najwyższe dopuszczalne w danym krajach członkowskich. Uważam, że Komisja Europejska powinna zaproponować regulacje zmuszające producentów samochodów – a dzisiaj jest to bardzo łatwe, w każdym aucie jest GPS, w każdym aucie jest czarna skrzynka – żeby samochody rozpoznawały w jakim kraju europejskim się znajdują i ograniczały prędkość do maksymalnej w tym kraju, na przykład w Polsce nie można jechać nigdzie więcej, niż 140 km/h – i więcej samochód nie powinien pojechać – powiedział Łukasz Zboralski w Parlamencie Europejskim.

Dziennikarz podkreślił, że w przypadku, kiedy ktoś chciałby wybrać się samochodem na tor, mógłby wyłączyć taką blokadę. Pytanie brzmi, czy jeżeli byłby w stanie ją ściągnąć na torze, to czy nie ściągnąłby jej również rano pod garażem przed wyjazdem do pracy? Na jakiej zasadzie taka blokada miałaby działać? Nasuwa się też inne pytanie. Czy takie elektroniczne ograniczenie prędkości do maksymalnej prędkości w danym kraju jest wystarczające? To nadal pozwoliłoby jechać 140 km/h w terenie zabudowanym. A policyjne statystyki mówią wprost – to nie drogi szybkiego ruchu są tutaj największym problemem. Do prawie 80% wypadków, w których zginęło 86% ogółu osób, doszło na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych. A to z natury drogi, na których maksymalna prędkość i tak wynosi maksymalnie 90 km/h. W teorii takie ograniczenie – również z „marginesem błędu” pozwalałoby na tych drogach na przekroczenie dopuszczalnej prędkości nawet o 60 km/h.