Xiaomi oficjalnie wchodzi do Europy. Osiągi i wygląd Porsche, czy Ferrari - w cenie Skody

Xiaomi po osiągnięciu gigantycznego sukcesu na swoim rodzimym rynku zapowiedziało teraz, że rozpocznie oficjalną sprzedaż w Europie. Chińska marka zaoferuje nam swoje tanie odpowiedniki Ferrari, czy Porsche. Ma już też gotową całą sieć dealerską. Czy firma odniesie podobny sukces także na Starym Kontynencie? Wydaje się, że nic nie stoi na przeszkodzie. 

xiaomi-su7-sprzedaz-europa
Podaj dalej

Spis treści 

  • Xiaomi w przyszłym roku szturmem wkroczy do Europy
  • Samochody z osiągami i wyglądem Porsche, czy Ferrari, za cenę Skody?
  • Marka sprzedała już ponad 700 000 samochodów w Chinach 

Xiaomi rusza na podbój Europy 

Xiaomi YU7
Xiaomi YU7. // fot. materiały prasowe

Chińskie firmy produkujące samochody nie zostawiają niczego przypadkowi. Dlatego też wybrana przez Xiaomi strategia wejścia na Europę ma pomóc w przełamaniu ewentualnych uprzedzeń. Oczywiście, wejście do Europy nie będzie możliwe bez ceł, więc taki a nie inny wybór sieci dealerskich ma pomóc też w przezwyciężeniu znacznego wzrostu cen w porównaniu z rynkiem chińskim. 

Kiedy Xiaomi rozpoczęło sprzedaż swojego pierwszego modelu SU7 na początku 2024 roku, nawet założyciel firmy, Lei Jun, prawdopodobnie nie wiedział, jaką burzę wywoła. Chińczycy oszaleli na punkcie tego samochodu. SU7 to bowiem model o wyglądzie i dynamice Porsche Taycana, którego klienci mogli kupić za cenę Skody Octavii. Czas oczekiwania szybko wydłużył się do ponad roku, a szef firmy zaczął nawet odsyłać klientów do konkurencji. 

Xiaomi w tzw. międzyczasie pracowało jednak nad innymi modelami. I tak powstał np. SUV o wyglądzie przypominającym Ferrari Purosangue, nie ustępując mu dynamiką. Samochód ten kosztuje w Chinach też niewiele więcej niż lepiej wyposażona Skoda. Dziś marka sprzedała już ponad 700 000 egzemplarzy. To imponujący wynik, tym bardziej, że Chińczycy oferowali swoje samochody tylko na jednym rynku. 

xiaomi-su7-ultra-3
fot. Xiaomi

Lokalny odpowiednik Apple

Marka na swoim rodzimym rynku uchodzi za chiński odpowiednik Apple, dzięki czemu klienci nie kupowali kota w worku. To oznacza, że mieli w tym względzie znaczną przewagę nad wieloma konkurentami. Teraz jednak czeka ich ekspansja na rynki zagraniczne, co z pewnością będzie nieco trudniejszym zadaniem. 

Choć firma jest ugruntowanym producentem telefonów także w naszym kraju, nikt nie postrzega go jako konkurenta dla Apple, a raczej tańszą alternatywę. Ponadto, wielu europejskich klientów postrzega chińskie produkty jako gorszej jakości. Dlatego też Xiaomi zdecydował się rozpocząć sprzedaż w Europie w bezpieczny sposób. 

Marka nie będzie oferować swoich samochodów bezpośrednio przez internet, czy też w swoich własnych salonach sprzedaży, które musieliby zbudować. Zamiast tego podpisali już umowy o przyszłej współpracy z takimi firmami jak Emil Frey, czy LUEG Mobility. Będą więc korzystać z istniejących już sieci salonów. Klienci otrzymają więc tradycyjne usługi praktycznie natychmiastowo. 

xiaomi-suv-yu7
fot. Xiaomi

Ceny w Europie

Korzystanie z usług istniejących już dealerów, oprócz niższych kosztów, pomoże też przełamać ewentualne uprzedzenia. Ceny w Europie z pewnością nie będą też aż tak niskie, jak w Chinach. Xiaomi może bowiem otrzymać cła w postaci aż 45,3 procent. To oznacza, że SU7 może być u nas aż dwukrotnie droższy, niż w swojej ojczyźnie. Ale wciąż będzie stanowił atrakcyjną ofertę w porównaniu do konkurencji i będzie stosunkowo tani. Czekamy na oficjalne ogłoszenie europejskich cen i inne szczegóły dotyczące sprzedaży. 

Sklep z częściami samochodowymi online iParts.pl

Przeczytaj również