Reeksport sprawia, że węgierski rynek motoryzacyjny urósł na papierze bardziej niż w rzeczywistości. Oficjalne dane z Dataforce wskazują na 12,5-procentowy wzrost rejestracji w tym kraju. Od stycznia do lipca 2026 r. wydano bowiem 86 509 dowodów dla nowych aut osobowych. Dodając do tego lekkie samochody dostawce, to w 7 miesięcy prawie udało się tam osiągnąć próg 100 tys. (99 714 szt.) rejestracji.
Nissan Qashqai na sterydach
Największą furorę robi tam teraz Nissan Qashqai, który na koncie ma aż 5 361 rejestracji. To ponad dwukrotnie (+121,6 proc.) więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Należy jednak pamiętać, że spora liczba egzemplarzy nigdy nie wyjeżdża na węgierskie drogi. SUV produkowany m.in. w Wielkiej Brytanii przechodzi tam uproszczoną procedurę rejestracyjną, co ułatwia proces dystrybucji do poszczególnych dealerów w krajach UE.

Druga w rankingu jest Skoda Octavia, która ma już ponad 4 tys. (4 078 szt.) rejestracji. Dopiero trzeci jest ubiegłoroczny bestseller, czyli Suzuki S-Cross (3 582 szt.). Ten SUV, podobnie jak czwarte Suzuki Vitara (2 894 szt.) ucierpiał nieco na zmianie władzy na Węgrzech (rząd realizował sporo zamówień na produkowane lokalnie modele).
Pickup popularniejszy od Kii Sportage
SUV-em, który realnie (bez reeksportu) wystrzelił tam ze sprzedażą (+123,8 proc.) jest Hyundai Tucson. Już 2 164 rejestracji pozwoliło wbić się do czołowej piątki przed hitowe Toyoty: Corollę (1 977 szt.) i Yarisa Cross (1 953 szt.). Wyjątkowo wysoko, bo na 8. miejscu jest tam Ford Ranger (1 633 szt.). Pickup wyprzedza Kię Sportage (1 598 szt.) oraz Toyotę C-HR (1 316 szt.). Drugą dziesiątkę na Węgrzech otwiera Ford Kuga (1 280 szt.), a dopiero dwunasta jest Dacia Duster (1 274 szt.).