30-latek utrzymany tak, jakby czas się zatrzymał
Na facebookwym fanpage’u „Oddziadka” wystawiono ogłoszenie unikatowego Opla Astry F. Chodzi o poliftowy egzemplarz z 1996 r., którego kupiono za gotówkę (36 947,17 zł) w olsztyńskim salonie Opel Bublewicz. Był to sedan w lakierze zielony metalik z najsłabszą w gamie jednostką 1.4i o mocy 60 KM.

Jak na tamte czasy nie był to za słaby wóz, mimo że setkę osiągał w porywach do 16 sekund, czyli całą wieczność. Paradoksem jest to, że tablica rozdzielcza ma przedziałkę do 220 km/h, ale auto można było rozpędzić do 160 km/h (więcej umożliwiał co najwyżej wiatr z tyłu, jadąc z górki). Asterka ważyła ledwie jedną tonę, więc jeździło się nią nadzwyczaj łatwo i przyjemnie.

Pojazd jest warty uwagi z kilku powodów. Seria kilkudziesięciu zdjęć pokazuje brak pognitego podwozia czy zjadającą nadwozie rdzę, co było dość częstą przypadłością tego modelu. Tak świetne zachowanie, w tym częściowe zabezpieczenie Opla Astry F to zasługa m.in. oszczędnej eksploatacji. Licznik na zdjęciach pokazuje przebieg poniżej 60 tys. km (59 078 km).

Czy ktoś da 10 tys. zł za tego Opla Astrę?
W sieci sporo emocji wywołała cena, która na start wynosi 10 000 zł. Choć sprzedający jest otwarty na negocjacje, to wiele osób kpi, że są to zbyt wygórowane oczekiwania. Z drugiej strony, nie brakuje osób, które sugerują, że tak utrzymany 30-letni samochód spokojnie znajdzie swojego nabywcę za taką stawkę. Być może trochę niższą, ale wskazują, aby sprzedający nie zgadzał się na szereg propozycji w okolicach 4 000 zł. Ogłoszenie i serię dokładnych zdjęć można znaleźć tutaj.
