Spis treści:
- Kiedy wypadki zdarzają się najczęściej?
- To nie złe warunki atmosferyczne powodują zdarzenia
- Piesi – pierwszeństwo pozwala na wszystko?
- W takich warunkach kierowca nie ma szans, aby cię dostrzec
Wypadki – kiedy zdarzają się najczęściej?
Biuro Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji rok rocznie publikuje raport dotyczący wypadków drogowych w Polsce. Dotarłem do takowego raportu za rok 2025 i zwróciłem uwagę na jedną statystykę – kiedy wypadki zdarzają się najczęściej? Mogłoby się wydawać, że jesienią oraz zimą – kiedy warunki na drogach są najgorsze. Okazuje się, że jest wprost przeciwnie – najgorszymi miesiącami pod tym względem są czerwiec, lipiec, sierpień oraz wrzesień. A więc te miesiące najcieplejsze, kiedy warunki na drogach są najlepsze! Znaczące wzrosty wypadków rozpoczynają się już w kwietniu i maju. Razem z wyraźną poprawą warunków!

Jeśli chodzi o konkretny dzień, statystycznie wypadki najczęściej zdarzają się w piątek. Istnieje zresztą taka statystyka z podziałem wypadków na to, w jakich wydarzyły się warunkach. Do absolutnej większości doszło podczas dobrych warunków. W wielu przypadkach mowa o zdarzeniach z udziałem pieszych. Szczególnie na zwykłej, dwukierunkowej, jednojezdniowej drodze. Według statystyk przyczyną najczęściej bywa nieustąpienie pierwszeństwa – czy to innemu kierującemu, czy pieszemu, lub też niedostosowanie prędkości do warunków. No tak – ostatecznie przecież wszystko może być winą kierowcy – każde jego zachowanie może być niedostosowaniem prędkości do warunków.
Pieszy może zachować się inaczej?
Jeśli chodzi o zdarzenia z udziałem pieszych, oczywiście można się spodziewać tego, że w większości przypadków winą obarczany jest kierujący a przyczyną najczęściej jest nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu – czy to na przejściu, czy też „w innych okolicznościach”. A może powinniśmy cofnąć się na sam początek i zapytać o jedno – czy ten pieszy w ogóle powinien mieć pierwszeństwo? Od samego początku wprowadzenia tych przepisów jestem zdania, że absolutnie mieć go nie powinien.
Nie bez powodu poruszyłem temat statystyk dotyczących miesięcy, w jakich dochodzi do wypadków. Kiedy robi się cieplej, ruch jest większy. Ludzie wychodzą z domów, spędzają czas na zewnątrz, również wieczorami, które są coraz cieplejsze. Chciałbym natomiast zwrócić na coś uwagę – coś niezwykle istotnego, właśnie o tej porze roku. Kiedy dni są coraz cieplejsze, słońce zachodzi coraz później… ale w końcu zachodzi. I to powoduje pewną problematyczną sytuację, o której piesi bardzo często nie mają pojęcia – nie potrafią sobie tego w żaden sposób wyobrazić.
Wypadki gotowe – i będzie to oczywiście wina kierowcy
Czy wiecie, ile widzi kierowca samochodu, któremu zachodzące słońce świeci prosto w oczy? Czy pieszy jest w stanie to sobie wyobrazić, czy może w jakikolwiek sposób to przewidzieć? Pewnie by mógł, chociaż to wymagałoby pewnego wysiłku intelektualnego. I to może być przejście dla pieszych, to może być prędkość nawet 40 km/h. Natomiast tak czy inaczej, kierowca tego pieszego może zwyczajnie nie zauważyć. Często wręcz nie ma na to szans – żadnych. O ile dostrzeżenie samochodu nie stanowi problemu, chociażby za sprawą jego świateł, tak już dostrzeżenie pieszego w takich warunkach może graniczyć z cudem.

Są sytuacje, w których pierwszeństwo – moim zdaniem – nie wyczerpuje tematu. I oczywiście, jeśli dojdzie do wypadku, winny będzie kierowca. Bo to on nie dostosował prędkości do warunków, bo nie zauważył pieszego, bo nie ustąpił mu pierwszeństwa – nie ważne, jak będzie to opisane. Winny będzie kierowca, bo przecież to on wjechał w pieszego – tego, który miał pierwszeństwo. A to, że nie miał żadnych szans aby go zauważyć? Że pieszy, z tym swoim pierwszeństwem, po prostu wszedł na pasy, bo taki ma przywilej? Bo przecież kierowca ma się zatrzymać – nie ważne, czy go widzi, czy się zagapił, czy oślepiło go słońce – nieistotne – ma się zatrzymać, prawda? To tak nie działa. Święta zasada – dopóki samochód się nie zatrzyma, nie wchodzisz na przejście – koniec zasady.
Zdjęcie główne: pvproductions / magnific.com