Spis treści
- McLaren wraca do topowej klasy w FIA WEC
- Brytyjski zespół pokazał pierwsze zdjęcia MCL-HY
- To już kolejny zespół w licznej klasie Hypercar
FIA WEC z zupełnie nowym konkurentem już od 2027 roku

Wyścigi samochodowe to DNA zespołu McLaren. Od dominacji w serii Can-Am pod koniec lat 60., czy też legendarny triumf w 24-godzinnym wyścigu Le Mans. Zaprezentowane wczoraj wieczorem malowanie testowe nowego Hypercara o nazwie MCL-HY jest zainspirowane kultowym modelem M6A.
To właśnie za jego kierownicą Bruce McLaren zdobył upragniony tytuł, a zespól wygrał aż pięć z sześciu rund zawodów północnoamerykańskiej serii Can-Am. Ponadto, założyciel firmy marzył o zaprezentowaniu M6A na torze La Sarthe, na którym odbywa się wyścig Le Mans. To właśnie ten samochód po raz pierwszy otrzymał słynny kolor „Papaya Orange”. Partner biznesowy McLarena, Teddy Mayer, argumentował, że kolor będzie wyróżniał się zarówno na torze, jak i w telewizji.
Nowy Hypercar powstał w wyniku ścisłej współpracy, wykorzystującej najnowocześniejsze rozwiązania inżynieryjne i aerodynamiczne McLaren Racing. Inżynierowie czerpali też z bogatego doświadczenia McLaren Automotive.

Autorski silnik McLarena i nadwozie Dallary
Najnowszy MCL-HY jest zbudowany zgodnie z przepisami LMDh. Samochód łączy w sobie lekkie, wykonane z włókna węglowego nadwozie samonośne Dallara z autorskim, podwójnie turbodoładowanym silnikiem V6. Jednostka jest połączona z hybrydowym układem MGU, co ma na celu zrównoważenie osiągów z efektywnością wyścigów długodystansowych.
Samochód stanowi też fundament dla pierwszej w swoim rodzaju wersji torowej – MCL-HY GTR. Ale jest ona oferowana klientom VIP firmy w ramach ekskluzywnej inicjatywy „Project: Endurance”.
Zespól rozpocznie testy samochodu też w tym miesiącu. To też początek rygorystycznego solidnego programu prowadzonego przez kierowcę fabrycznego Mikkela Jensena, przy wsparciu członków programu rozwoju kierowców McLarena. Powrót do najwyższej klasy FIA WEC jest też wyrazem pragnienia zespołu, by ponownie zdobyć słynną „Potrójną Koronę”. To zwycięstwa w 24-godzinnym Le Mans, Grand Prix Monako i również Indianapolis 500.
