Nowe Mistubishi Pajero pojawi się pod koniec 2026 roku
Mitsubishi szykuje się do ponownego wprowadzenia na rynek ikony off-roadu- Pajero. Model widziany już w kamuflażu podczas końcowych testów rozpalił publiczność.
Mitsubishi uderzyło w samą dziesiątkę. Model wizualnie stanowi połączenie surowej, „pudełkowatej” sylwetki z nowoczesnymi detalami. To sprawia, że auto wygląda na godnego następcę legendy, a nie tylko kolejnego lifestylowego SUV-a. Kanciaste nadwozie to bezpośredni ukłon w stronę II i III generacji, które budowały renomę Pajero na rajdach Dakar. Japoński producent zatem w 2026 roku stawiają na autentyczność. Czy to oznacza, że dostaniemy nową świetną terenówkę do błota, czy bardziej luksusowy krążownik, który ma przyciągnąć klientów premium?
Render wykonany na podstawie najnowszych zdjęć szpiegowskich i przecieków to samochód, który zapowiada wiele zmian:
– sylwetka- wyraźnie kanciasta, z pionowym przodem i wysoką linią maski,
– oświetlenie- charakterystyczne światła w kształcie litery „T” (pionowe paski LED), które nadają mu nowoczesny, wręcz futurystyczny wygląd, zachowując surowość terenówki,
– atrybuty- solidne progi, wydatne nadkola,
– design tyłu- rezygnacja z charakterystycznego koła zapasowego na tylnych drzwiach,
– praktyczność- zastosowanie klapy podnoszonej do góry zamiast otwieranych na bok drzwi sugeruje, że auto ma być bardziej przyjazne rodzinom i codziennemu użytkowaniu w mieście.
Nowe Pajero zyskało smuklejszą, bardziej luksusową sylwetkę z pionowymi światłami LED, które optycznie poszerzają auto. Czego możemy oczekiwać, jeśli chodzi o specyfikację i napędy?

Jakie podwozie i co pod maską Mitsubishi Pajero 2027? Wielki dylemat Europy
Projekt nowego Mitsubishi Pajero 2026 wpisuje się w trend odrodzenia legendarnych pojazdów terenowych, od Toyoty Land Cruiser po Nissana Patrola. Wizualnie nie ma wątpliwości co do jego przeznaczenia. W związku z tym oczekuje się, że nowe Pajero zostanie zbudowane na wzmocnionej ramie drabinowej (body-on-frame) z najnowszego modelu Triton (L200).
Ostatnia, czwarta generacja Pajero (V80) była wyjątkowa, bo posiadała nadwozie samonośne (monocoque), co dawało jej świetne prowadzenie na szosie. Powrót do ramy z Tritona oznacza, że Pajero będzie lepiej znosić ekstremalny off-road i ciężkie przyczepy (uciąg rzędu 3,5 tony). Widziano go podczas testów z przyczepą z tyłu. Dla fanów wypraw taka rama to „święty Graal”, bo ułatwia montaż wyciągarek, stalowych zderzaków i wyprawowego zawieszenia. Dzielenie podwozia z pickupem może oznaczać też wspólne „serce”.
Pickup Triton (znanego w Polsce jak L200) Model jest produkowany w fabryce Laem Chabang w Tajlandii. Tam, gdzie również narodzi się nowy japoński samochód terenowy. Napędza go nowoczesny, czysty silnik wysokoprężny 4N16 dostępny w trzech różnych wariantach mocy. Jednostka 150 kW (204 KM) bez potężnego wsparcia elektrycznego generowałby jednak tak wysokie kary, że cena Pajero w polskim salonie musiałaby wzrosnąć o kolejne kilkadziesiąt tysięcy złotych „podatku od luksusu”. Co zatem pod maską nowego Pajero 2026?
To najbardziej gorący temat. Mitsubishi musi lawirować między oczekiwaniami „twardzieli” a unijnymi normami emisji. Mówi się o systemie PHEV (Plug-in). Flagowym napędzie zapożyczonym z nowego Outlandera, ale wzmocnionym. Szacowana moc systemowa to ok. 300-380 KM.

Pajero 2027 -rama czy nie?
Warto zaznaczyć, że w 2026 roku Mitsubishi prawdopodobnie zagra na dwóch fortepianach:
– Pajero Sport (na ramie): Oparty na platformie L200. To ten samochód znany ze zdjęć szpiegowskich – prawdziwy „wół roboczy” do ciężkiego terenu,
– luksusowy flagowiec (Pajero 2027)- plotki mówią o osobnym modelu na platformie CMF-C/D (jak w Range Roverze, czy Nissanie Qashqai), który ma być luksusowym SUV-em dla prezesów.

Dla kogo jest nowe Mitsubishi Pajero 2027?
Japońska ikona offroadu w nowym wcieleniu będzie „strzałem w dziesiątkę” dla kilku grup kierowców. Należy oczekiwać, że nowe Pajero trafi do garaży:
– nowoczesnych „Nomadów” z bazą w domu- osób mieszkających w domach jednorodzinnych z fotowoltaiką. Dla nich PHEV to ideał – codzienne dojazdy do miasta za darmo (na prądzie), a weekendowe wyprawy w góry bez strachu o zasięg,
– przedsiębiorców szukających „bezpiecznika”- 8-letnia gwarancja to potężny argument w świecie, gdzie serwis nowoczesnego auta potrafi zrujnować, dekada spokoju jest warta więcej niż oszczędność 2 litrów paliwa na trasie,
– fani luksusu, którzy nie chcą „bulwarówki”- klienci, którzy rozważali Defendera, ale boją się jego awaryjności lub ceny. Pajero 2026 oferuje ten sam prestiż i kanciasty design, ale z japońskim rodowodem i solidniejszą opinią o napędach 4×4,
– wielbiciele aktywnego wypoczynku (Towing)- jeśli Mitsubishi utrzyma wysoki uciąg (ok. 3,5 tony na ramie z Tritona), hybryda PHEV dzięki ogromnemu momentowi obrotowemu silników elektrycznych będzie genialna do wodowania łodzi czy ciągnięcia przyczep kempingowych.

Ocena redaktora
Nowe Pajero to może być próba pogodzenia ognia z wodą. Z jednej strony mamy legendarną dzielność terenową, z drugiej – skomplikowaną technologię hybrydową, która wymusi zmianę nawyków. W Pajero Sport diesel pod maską ma najwięcej sensu, ale Europa może go pominąć na rzecz rynków takich jak Australia czy Azja. Nowe Pajero (flagowiec) w Europie zapowiadane jako bardziej luksusowy SUV, ma rywalizować z Land Roverem Defenderem czy Toyotą Land Cruiser. Tu napęd hybrydowy (PHEV) może być standardem, by auto mogło być sprzedawane globalnie bez kar środowiskowych.
To nieco frustrujące, bo tracimy technologię, która przez dekady była dopracowywana do perfekcji pod kątem wydajności i radości z pokonywania długich dystansów. Szkoda, że polityka wymusza rezygnację z tak dopracowanych rozwiązań na rzecz technologii, która – choć nowoczesna – wciąż wymaga od nas wielu kompromisów, zwłaszcza w tak dużych samochodach. Mitsubishi daje w 2026 roku 8 lat gwarancji na układ napędowy i baterię – to bezpiecznik, którego w autach czysto spalinowych zazwyczaj nie mamy po 2–3 latach.
W ciągu prawie czterdziestu lat swojej kariery Pajero sprzedało się w ponad 3,3 miliona egzemplarzy na całym świecie. Nowe z hybrydą PHEV może stać się w Europie bardziej symbolem statusu, a nie wolności podróżowania. To jednak ułatwiłoby powrót nowego Pajero na Stary Kontynent, z którego zniknął również z powodu emisji spalin.