Spis treści
- Ceny używanych samochodów elektrycznych lecą na łeb na szyję
- 4-letnie flagowe Audi można kupić dziś za jedyne 129 000 złotych
- e-tron GT Quattro ma prawie 500 KM i bardzo bogate wyposażenie
Ciężko przejść obojętnie koło takiego Audi

Samochody elektryczne mogą dla wielu z nas nie być tak atrakcyjne jak spalinowe. Ale gdy cena takiego flagowego Audi spada do okolic nowej, podstawowej Skody Octavii, ciężko przejść obok niego obojętnie. A przecież mówimy o samochodzie, który jest praktycznie Porsche Taycanem. Aż 40 procent części, w tym platformę, w tych samochodach jest wspólna.
Audi e-tron było pierwszym w pełni elektrycznym samochodem niemieckiego producenta. Oferuje technologię EV w bardziej konwencjonalnym i przystępnym pakiecie niż inni elektryczni konkurenci z tamtego czasu. Co ciekawe, samochód oparty jest na modułowej platformie MLB EVO koncernu VAG. Leży ona u podstaw wszystkiego, od Audi A4, po Lamborghini Urusa.
Zasilanie pochodzi z dwóch silników elektrycznych, które pobierają energię z akumulatora litowo-jonowego o pojemności 93 kWh. Wszystkie cztery koła są napędzane mocą 496 koni mechanicznych z funkcją doładowania do 522 koni mechanicznych. e-tron GT ma zasięg wynoszący 330 kilometrów przy pełnym naładowaniu akumulatora.

Nowy kosztował ponad 420 000 zł
Ten konkretny egzemplarz z 2022 roku pojawił się niedawno na platformie Cars & Bids. Audi wystawione było bez ceny minimalnej, a nowy właściciel kupił je za zaledwie 36 250 dolarów, czyli około 129 000 złotych. Ale jako nowy, zaledwie 4 lata temu, ten samochód kosztował jeszcze 420 000 złotych. Mówimy tu więc o gigantycznej utracie wartości. A jak wspomnieliśmy na początku, wkrótce takich samochodów na rynku będzie dużo, dużo więcej.
Mamy tu do czynienia z bardzo bogato wyposażonym egzemplarzem. Znajdziemy tu pakiety Prestige oraz Performance. W ich skład wchodzą m. in. tempomat adaptacyjny, pakiet oświetlania wnętrza LED, podgrzewane tylne siedzenia, czy też system dźwiękowy Bang & Olufsen. Na zewnątrz Audi zdobią też 20-calowe felgi, światła laserowe, czy czarna osłona chłodnicy.
Do tego wszystkiego Audi ma przebieg zaledwie 40 000 kilometrów. Tak więc mówimy tu praktycznie o nowym samochodzie, na full wypasie, który kosztuje tyle, co podstawowa Skoda. Oczywiście – to elektryk, więc jego praktyczność i sposób użytkowania będą ograniczone. Ale może warto zaryzykować?
