Spis treści:
- Podsumowanie pierwszej pętli
- Podsumowanie drugiej pętli
- Dominacja Toyoty
- Zapowiedź sobotniego etapu
Solberg z problemami od samego rana
Oglądaliśmy dziś na Rajdzie Szwecji dwie zupełnie różne pętle rywalizacji. Jeśli chodzi o tę pierwszą, warunki dla czołówki były mniej więcej równe. Nie mieliśmy tu efektu odśnieżania, nawierzchnia była mocno zlodzona, więc szwedzkie kolce w oponach od razu miały podatny grunt pod odpowiednią pracę. Jako liderzy do piątkowych odcinków przystąpili Oliver Solberg i Elliott Edmondson. Zwycięzcy Rajdu Monte Carlo nie poradzili sobie jednak zbyt dobrze. Na pierwszym odcinku dnia zgasili swoją Toyotę na wejściu w jeden z zakrętów. Na drugim było jeszcze gorzej. Liderzy WRC wypadli z drogi, stracili sporo czasu, uszkodzili oponę, a później wciągnęła ich jeszcze śnieżna banda. Solberg i Edmondson wygrali ostatni odcinek pętli, natomiast ich strata wynosiła już przeszło 36 sekund.

Liderami byli Elfyn Evans i Scott Martin, którzy wygrali dwa poranne odcinki. Raz, że pomagała im wczesna pozycja na trasie. Dwa, że widzieli linię i punkty hamowania Solberga i Edmondsona. Brytyjczycy zrobili z tego najlepszy możliwy użytek, dystansując Takamoto Katsutę i Aarona Johnstona na ponad 14 sekund oraz Samiego Pajariego i Marko Salminena na ponad 23 sekundy. Natomiast w tym momencie należy podkreślić, że za nimi trasę przejechała cała stawka aut Rally2 i Rally3. Jakby tego było mało, następnie na oesy wyjechali uczestnicy rajdu historycznego, na czele z masą Volvo i Escortów. I jakkolwiek trasa nie byłaby zmrożona o poranku, tysiące kolców w kilkudziesięciu samochodach musiało ten lód pokruszyć.
Kompletna zmiana zasad gry
Kiedy czołówka WRC pojawiła się na drugiej pętli, na drodze zalegała luźna warstwa pokruszonego lodu. Przypominało to wręcz zalegający śnieg. Była to zła informacja dla pierwszych załóg na trasie. Oni znów musieli spełniać rolę śnieżnych pługów. Nie dość, że odgarniali ten luźny materiał, dokopując się znów do twardszego podłoża, musieli jeszcze stworzyć nową linię – właściwą pod auta Rally1. Nowe zasady gry zobaczyliśmy już na pierwszym odcinku pętli, gdzie najlepszymi czasami popisali się Katsuta i Pajari – a więc ci, którzy jechali nieco bardziej z tyłu.

Katsuta wygrał po południu dwa odcinki specjalne i zniwelował całą stratę do Evansa z nawiązką. Na zakończenie piątkowej rywalizacji to właśnie Japończyk jest liderem Rajdu Szwecji, wyprzedzając Brytyjczyka o 2,8 sekundy. Na 3. pozycji ze stratą 22,2 s jest Pajari. 6. miejsce zajmuje Solberg, który po południu miał zdecydowanie najtrudniejsze zadanie i najgorszą pozycję na trasie, a pomimo tego i tak wygrał jeden odcinek. Szwed do lidera traci 51 sekund, natomiast strata do podium wynosi niecałe pół minuty. I jestem przekonany o tym, że Solberg, jadąc jutro w potencjalnie zdecydowanie lepszej pozycji startowej, może pokusić się o odrobienie takiej straty.
Solberg, Katsuta, Evans, Pajari
Zauważcie, że w podsumowaniu całego dnia wymieniłem wyłącznie zawodników Toyoty. I jest to niestety znamienne dla rywalizacji w nowym sezonie WRC. Hyundai jest w tym momencie dosyć marnym tłem dla zespołu japońskiego producenta. O załogach M-Sportu na dobrą sprawę nie ma nawet co wspominać. Nie jesteśmy w stanie wyciągnąć z ich jazdy żadnych pozytywów. Martins Sesks w ogóle nie dojechał do mety tego etapu, a najlepszym z kierowców Pumy jest Jon Armstrong, który do lidera traci 2 minuty i 40 sekund.

Jutro na zawodników czeka kolejnych siedem odcinków specjalnych. Będą to dwukrotne przejazdy prób Vannas (15.70 km), Sarsjoliden (16.72 km) i Kolksele (16.94 km), z odcinkiem Umea Sprint (5.70 km), który podobnie jak dzisiaj zakończy rywalizację. Pierwszych załóg na serwisie w Umea spodziewamy się o godzinie 18:45. W ramach uzupełnienia dodajmy, że rywalizacja znów wystartuje stosunkowo późno, bo o godzinie 10:10.
Wyniki Rajdu Szwecji po OS8:

Zdjęcia: Jaanus Ree / Red Bull Content Pool