Rafał Łakus26.11.2019

Mercedes CLA 220 4MATIC - model, który wreszcie odnalazł swoje miejsce w szeregu

Przejdź do dyskusji

Mercedes CLA 220 4MATIC - model, który wreszcie odnalazł swoje miejsce w szeregu

Spoglądając na pierwszą generację modelu CLA mieszane uczucia nie były nikomu obce. Nie można było się oprzeć wrażeniu, że mamy do czynienia z A Klasą w wersji sedan. To samochód, którego zaprojektowanie było tak samo nieskomplikowane jak powstanie jego nazwy. Specjaliści od brandingu zrobili dokładnie to samo co designerzy Mercedesa. Sprytnie przestawiając oznaczenia modeli, dostali to czego oczekiwali.

Model, który aspiruje do bycia CLS’em (choć do tego mu dosyć daleko), a tym samym jest w gruncie rzeczy A Klasą. Można więc powiedzieć, że to taki CLS na miarę możliwości A Klasy. Mnie osobiście pierwsze wydanie tego modelu nie do końca przypadło do gustu. Cały czas miałem wrażenie, że ten samochód udaje kogoś, kim tak naprawdę nie jest. Nowy model to jednak niemałe zaskoczenie. W tym wypadku bardzo pozytywne.

Mercedesowi udało się znacząco poprawić swojego poprzednika. Obecna generacja jest zdecydowanie bardziej w stylu „High-Tech” – nafaszerowana nowinkami technologicznymi. To wciąż nieco sportowa odmiana Mercedesa klasy A, o nadwoziu w stylu tak bardzo ostatnio popularnego „coupe”. CLA rozmiarem zbliżony jest do klasy C,  jednak pod względem charakterystyki to dwa kompletnie różne auta.

Czas spędzony za kółkiem to przyjemne doświadczenie.

Testowany przez nas model to CLA 220 4MATIC. Pod maską kryje się silnik 2.0 turbo o mocy 190 KM. Samochód ma 7-biegową skrzynię dwusprzęgłową i napęd na 4 koła. Do setki potrzebuje 7 sekund. Wynik? Na tle konkurentów to żaden wyczyn – jest dobrze, ale od razu wiadomo, że nie jest to jakiś piekielnie szybki wóz. Przyspieszenie przyjemnie wciska nas w fotel, ale nie jest to też nic nadzwyczajnego. Jest po niemiecku, poprawnie. Zastrzeżenia można mieć jednak do czasu reakcji skrzyni biegów.

 

Wciskając mocniej gaz pojawia się moment zastanowienia, coś w stylu „Hej, czy na pewno tego teraz chcesz?” i dopiero wtedy następuje właściwa reakcja. Z pomocą przychodzi zmiana trybów jazdy, choć nawet tryb Sport nie do końca eliminuje ten problem. Spalanie oscyluje w granicach 10 litrów na 100 kilometrów. Trudno się dziwić, skoro moc przenoszona jest na wszystkie cztery koła. W kwestii osiągów musimy sobie zadać pytanie, czy nie warto pokusić się o wersję CLA 250, która z tego samego silnika wyciska 224 KM i urywa 0,7 sekundy podczas sprintu do setki, uzyskując wynik 6,3 sekundy.

 

Hamulce oraz zawieszenie to nie do końca to, czego byśmy oczekiwali od sportowo nastawionego „coupe”. Samochód pewnie się prowadzi i daje frajdę z jazdy, ale oczekiwania rosną – w końcu to Mercedes. Na tym polu jest średnio, średnio dobrze. W kwestiach transportowych nowe CLA sprawdzi się jak każdy inny, średnich rozmiarów sedan. Kabina jest dość przestronna, bagażnik szeroki, choć dość płytki. Pasażerowie tylnych siedzeń, będą zadowoleni z ilości miejsca, jakie oferuje tylna kanapa, chociaż podróż w 5 osób może być już nie lada wyzwaniem, przynajmniej w kwestii komfortu.

Multimedia dla gawędziarzy.

Mercedes sukcesywnie stara się przyzwyczajać nas do faktu, że rozmawianie z rzeczami jest w porządku. Jeśli tylko uda nam się pokonać nieśmiałość podróżując z innymi osobami, sporo rzeczy załatwimy bez odrywania rąk z kierownicy.

Słowa „Hej, Mercedes” – działają równie dobrze jak znane wszystkim „Abrakadabra”. Wypowiadasz je i dzieją się czary. W istocie! Chcesz zmienić ustawienie klimatyzacji? – nie ma problemu, stację radiową lub piosenkę? Proszę bardzo! Większość rzeczy załatwimy teraz dzięki wirtualnej asystentce. W moim przekonaniu system działa znakomicie – jasne, wymaga to nieco wprawy, ale kiedy już przyzwyczaicie się do korzystania z odpowiednich komend, kompletnie zapomnicie o tym, że na konsoli są jakiekolwiek przyciski.

Korzystanie z telefonu podczas jazdy jest cholernie niebezpieczne. Jeśli naprawdę będziecie potrzebowali np. napisać sms’a, teraz możecie go po prostu podyktować. Czyż to nie krok w przód? Moim zdaniem tak, do tego jeszcze w stronę bezpieczeństwa.

Dla fanów nieco bardziej tradycyjnych, „namacalnych” rozwiązań, umieszono panel dotykowy, dzięki któremu obsłużymy cały system multimedialny.
Użytkownicy iPhone’a od razu wyczują pod ręką bardzo przyjemną haptykę, czyli lekkie drgania i wibracje panelu, które w odpowiedni sposób informują nas o tym co robimy na ekranie multimediów.

Na pochwałę zasługuje na pewno system kamer, w które wyposażony jest Mercedes. Błyskawicznie włączają się i odpowiednio między sobą przełączają, doskonale interpretując nasze zachowanie, ułatwiając manewry w ciasnych miejscach. Widok w przód, w tył, a także widok 360 stopni – jest tu wszystko czego zapragniecie.

Wygląd zegarów możemy skonfigurować pod swoje własne upodobania, podobnie jak oświetlenie ambientowe. O ile możliwości w wyborze zegarów nie mamy aż tak wiele (klasyczny, progresywny, sportowy), to przy wyborze koloru, natężenia i stref oświetlenia można już dostać zawrotu głowy. Macie jakiś zwariowany ulubiony kolor? Od teraz możecie ustawić go jako kolor podświetlenia wnętrza w swoim Mercedesie.

Sky is the limit!

Mnogość ustawień, nie tylko tych związanych z oświetleniem, może w pierwszym momencie przytłoczyć. Jeśli nie macie zbyt dużo czasu, tak jak to było w moim przypadku, lepiej tam nawet nie zaglądać. Możecie przepaść i wysiąść po tygodniu z widocznym niedbałym zarostem. Taka ilość ma podobno definiować klasę premium. Tylko czy właściciele „premium” mają jeszcze na to wszystko czas?

Jakie jest więc nowe CLA względem poprzednika?

Nowoczesne, designerskie i wypchane po brzegi bajerami. Zdecydowanie lepiej spasowane i wykończone z większą dbałością o detale. Czy to coś dla fanów klasyki Mercedesa? Raczej nie. Wraz z kolejnym wcieleniem modelu CLA pojawiło się coś, czego do tej pory mu brakowało – własne miejsce w hierarchii. Wreszcie nie musi już nikogo udawać. To model kierowany do ludzi młodych, dla których samochód w pewien sposób stanowi przedłużenie ich telefonu, narzędzie pracy, od którego oczekuje się, że dzięki niemu będzie im się działać sprawniej, a wiadomość o przesunięciu spotkania wyśle za nich wirtualna asystentka.

Dołącz do dyskusji

Przeczytaj również