Pod niektórymi względami nowy Hyundai od 119 900 zł przebija chińskie flagowce. Jedna funkcja wywoła zazdrość

W ostatnim czasie dużą uwagę świata motoryzacji skupiają często chińskie modele. Jednak po bliższym poznaniu niektóre ich aspekty potrafią rozczarować. Do tego stopnia, że czasem flagowce z Państwa Środka pod niektórymi względami potrafią ustępować hatchbackom segmentu B. W tym tygodniu przekonałem się o tym osobiście, gdy w moje ręce trafił reprezentant zupełnie nowej filozofii projektowania Hyundaia, czyli Ioniq 3. Jego kilka nowoczesnych, a czasem po prostu mądrzejszych rozwiązań, naprawdę mi zaimponowało.

Hyundai Ioniq 3
Podaj dalej

Artykuł powstał w ramach płatnej współpracy z firmą Hyundai Motor Poland, ale bez jej ingerencji w treść.

Ostatnio można mieć już wręcz dość tego, że sporo graczy rynkowych tworzy nowe auta na jedno kopyto. Duży, ale ciasny w środku SUV, wszystkie funkcje ukryte gdzieś w za dużym ekranie dotykowym. Do tego sporo wyposażenia, które zachwyca w pierwszym wrażeniu, ale potem na co dzień i tak się z tego nie korzysta. No i właśnie Hyundai Ioniq 3 wyjściem z tej strefy komfortu mi bardzo zaimponował. W opcji N-Line mogłem poczuć naprawdę sporo radości z jazdy i komfortu użytkowania.

Hyundai Ioniq 3 cofnie dokładnie tam, skąd przyjechał

Zacznę od funkcji, która zrobiła na mnie chyba największe wrażenie. Ioniq 3 może zapamiętać ostatni fragment pokonanej trasy, a następnie samodzielnie odtworzyć go podczas cofania. Memory Reverse Assist przyda się chociażby wtedy, gdy wjedziemy w ciasną uliczkę, z której trudno później wycofać. Samochód pamięta ruchy kierownicą i jest w stanie wrócić po swoim śladzie. To rozwiązanie, którego próżno szukać nawet w niejednym znacznie droższym chińskim flagowcu.

Na tym możliwości parkowania się nie kończą. W bogatszych odmianach mamy kamery 360 stopni oraz Remote Smart Parking Assist, dzięki któremu można zdalnie przemieszczać samochód podczas parkowania. Jest też podgląd obrazu z kamer martwego pola po włączeniu kierunkowskazu. To funkcje znane z droższych modeli Hyundaia, które teraz trafiają do niewielkiego hatchbacka.

Gleo AI zamiast przeklikiwania kolejnych ekranów

Jeszcze większą zmianę przynosi jednak PLEOS Connect. Ioniq 3 jest pierwszym europejskim Hyundaiem z nową generacją systemu multimedialnego opartego na Android Automotive OS. Interfejs może działać podobnie do smartfona. Chodzi nie tylko o otrzymywanie aktualizacje OTA i instalowanie aplikacji. To, co wyświetlamy możemy łatwo umiejscowić tam, gdzie nam pasuje. Przestawiać widżety pod siebie, a nie dostosowywać się do narzuconego schematu. Hyundai chce docelowo wprowadzić PLEOS Connect do około 20 mln samochodów swoich marek do 2030 r.

Nowy system multimedialny PLEOS - ekran Hyundaia Ioniqa 3
fot. materiały prasowe

Najciekawszą częścią systemu jest Gleo AI, czyli asystent wykorzystujący duży model językowy. Zamiast uczyć się sztywnych komend, mamy z nim rozmawiać bardziej naturalnie. Potrafi zrozumieć kontekst, wykonać kilka poleceń wypowiedzianych w jednym zdaniu, wyszukiwać informacje w internecie, ustawić nawigację czy temperaturę. Rozpoznaje nawet, z którego miejsca w samochodzie pada polecenie. Pasażer może więc powiedzieć, że chce włączyć podgrzewanie swojego fotela, a system powinien wiedzieć, o które siedzenie chodzi.

Nowocześnie, ale bez ekranozy

Co ciekawe, technologiczna rewolucja nie oznacza tutaj obłożenia całej deski rozdzielczej wyświetlaczami. Centralny ekran ma zależnie od wersji 12,9 lub 14,6 cala, a od wersji Trend dochodzi niewielki 9,9-calowy wyświetlacz przed kierowcą. Najważniejsze jest jednak to, co znajduje się pod ekranem.

Fizyczne przyciski - Hyundai Ioniq 3
fot. materiały prasowe

Hyundai pozostawił fizyczne przyciski i pokrętła m.in. do klimatyzacji, radia czy ogrzewania foteli. Po prezentacji samochodu odebrałem to jako jeden z jego większych atutów. Nowoczesność nie wymaga przecież chowania regulacji temperatury trzy poziomy w menu dotykowym. Mogłem to robić łatwo z poziomu ekranu, ale po naciśnięciu przycisku powiedziałem do siebie „wreszcie normalność”. Sam Hyundai podkreśla, że PLEOS projektowano tak, aby połączyć sterowanie dotykowe z fizycznym i ograniczać rozpraszanie kierowcy.

Bose w miejskim hatchbacku. I to nie dla ozdoby

Podobne podejście widać w kwestii audio. Wersja Prime otrzymuje nagłośnienie Bose z ośmioma głośnikami, natomiast topowe N Line EVO dostaje jeszcze głośniki wysokotonowe, centralny i zewnętrzny wzmacniacz. To może wydawać się detalem, ale po doświadczeniach z niektórymi drogimi chińskimi SUV-ami doceniam, że Hyundai nie próbuje imponować wyłącznie ogromną liczbą głośników i własną egzotycznie brzmiącą nazwą systemu.

Hyundai Ioniq 3
fot. materiały prasowe

Co ważne, nie trzeba kupować najdroższej wersji, żeby Ioniq 3 był dobrze wyposażony. Już Select za 119 900 zł ma dwustrefową klimatyzację, inteligentny tempomat Stop&Go, kamerę cofania, przednie i tylne czujniki parkowania, monitorowanie martwego pola oraz ekran PLEOS o przekątnej 12,9 cala.

Z zewnątrz segment B, ale w środku Ioniq 3 chce być kompaktem

Największą sztuczkę projektanci wykonali jednak z przestrzenią. Ioniq 3 mierzy zaledwie 4155 mm długości, więc gabarytami wpisuje się w okolice segmentu B. Rozstaw osi wynosi jednak aż 2680 mm, a płaska podłoga charakterystyczna dla konstrukcji elektrycznej pozwoliła znacznie lepiej wykorzystać wnętrze. Hyundai mówi wręcz o przestronności samochodu z wyższego segmentu i faktycznie dowozi wygodne miejsca dla pięciu osób, w tym trzech dorosłych z tyłu.

Zaskakuje też bagażnik. Podstawowa przestrzeń ma 322 l, ale pod podłogą ukryto ogromny 119-litrowy Megabox. Łącznie daje to 441 l przestrzeni bagażowej. W samochodzie niewiele dłuższym niż typowe miejskie hatchbacki jest to wynik, który może zainteresować także małą rodzinę, a nie tylko kogoś szukającego drugiego auta do miasta.

Od 344 do 488 km zasięgu

Podstawowy Ioniq 3 za 119 900 zł ma akumulator 42,2 kWh, silnik o mocy 147 KM i deklarowany zasięg do 344 km WLTP. Wersja Long Range korzysta z baterii 61 kWh. Co nietypowe, jej silnik jest słabszy i ma 135 KM, ale zasięg wzrasta do 488 km WLTP. W obu przypadkach napęd trafia na przednie koła.

Hyundai Ioniq 3
fot. materiały prasowe

Na szybkiej ładowarce uzupełnienie energii od 10 do 80 proc. ma zajmować około 29–30 minut. Ciekawsza może być jednak możliwość zamówienia pokładowej ładowarki AC o mocy 22 kW. To w praktyce oznacza, że odpowiednio mocny publiczny punkt AC może być znacznie bardziej użyteczny niż w wielu elektrykach przyjmujących w takich warunkach 11 kW. Ioniq 3 może również oferować V2L, czyli zasilanie z akumulatora samochodu zewnętrznych urządzeń elektrycznych.

Ioniq 3 za 119 900 zł to dopiero początek cennika

Cena inauguracyjna 119 900 zł dotyczy wersji Select z mniejszą baterią. Trend z tym samym akumulatorem kosztuje 136 400 zł, a z baterią 61 kWh – 152 400 zł. Dalej mamy N Line za 170 900 zł, bogato wyposażonego Prime za 175 700 zł oraz N Line EVO za 179 900 zł.

Hyundai Ioniq 3 kierownica
fot. materiały prasowe

Dopiero droższe odmiany pokazują więc pełnię technologicznych możliwości Ioniqa 3. Prime dostaje m.in. kamery 360 stopni, Bose, pompę ciepła i rozszerzone systemy wspomagania kierowcy. N Line stawia dodatkowo na sportową stylistykę i matrycowe reflektory, a N Line EVO dokłada m.in. 19-calowe koła, szyby akustyczne, rozbudowane audio oraz cyfrowy kluczyk.

Chińczycy nie mają monopolu na technologiczne fajerwerki

I właśnie to najbardziej spodobało mi się podczas pierwszego spotkania z Ioniqiem 3. Nie próbuje przekonać klienta jednym gigantycznym ekranem i dziesiątkami efektownych funkcji, z których później niewiele wynika. Zamiast tego mamy fizyczne przyciski, dużą przestrzeń, bardzo praktyczny bagażnik, dobre audio i rozwiązania takie jak cofanie po zapamiętanym torze.

Do tego dochodzi PLEOS Connect z Gleo AI, który pokazuje, że Hyundai traktuje samochód jak urządzenie definiowane również za pomocą oprogramowania. Czy wszystko będzie działało równie dobrze w codziennym użytkowaniu, okaże się podczas pełnego testu. Po pierwszym spotkaniu Ioniq 3 sprawia jednak wrażenie auta, w którym technologia ma przede wszystkim ułatwiać życie, zamiast służyć wyłącznie do imponowania listą wyposażenia.

A właśnie pod tym względem kilka znacznie droższych samochodów z Chin mogłoby się od niewielkiego Hyundaia czegoś nauczyć.

Sklep z częściami samochodowymi online iParts.pl

Przeczytaj również