Odkryłem raj dla miłośników Datsuna. Do tej pory zbieram szczękę z podłogi

Odkryłem raj dla miłośników Datsuna. Do tej pory zbieram szczękę z podłogi

Podaj dalej

Kuba mógłby sprzedawać różne auta, ale pasja do japońskiej motoryzacji dokonała wyboru za niego

Nie trzeba się interesować motoryzacją, żeby wiedzieć, że klasyki nie należą do czołówki najchętniej kupowanych samochodów używanych. A jeśli już sięgać po klasykę, to bardziej oczywistym wyborem wydaje się Ford Mustang albo Porsche 911. Kuba jednak zawsze wolał iść pod prąd. Poza tym japońska motoryzacja była mu niejako pisana.

Za każdym sukcesem mężczyzny stoi kobieta. Tutaj nie było inaczej – żona Natalia towarzyszyła Kubie i wspierała go od początku przygody z Datsunami.

– Zawsze posiadałem jakieś japońskie auta w garażu, począwszy od mojego pierwszego samochodu, jakim był Nissan S13 200SX, którego kupiłem, jak się później okazało, od Piotra Grąbkowskiego, saksofonisty zespołu Blue Cafe. Później budowałem różne auta na ulicę lub do driftu, i tak to się dalej potoczyło – wspomina Jakub.

Dodaje, że Datsuny od kilku lat stają się coraz bardziej popularne. Na dodatek są to bardzo wdzięczne klasyki jeśli chodzi o ich odbudowę i eksploatację. Rynek części wtórnych jest naprawdę szeroki i wiele elementów można kupić nawet w polskich sklepach. Trzeba tylko wiedzieć, które części były wspólne z innymi modelami Nissana. W modelach 240Z i pokrewnych można znaleźć różne części, które były montowane także w Patrolach, Cedrikach albo Laurelach.

– Trzeba wiedzieć, jak szukać konkretnych elementów, bo jeśli spytamy obsługę w sklepie o części do Datsuna, to sprzedawca po wpisaniu do komputera słowa „datsun” nie zobaczy na ekranie nic – radzi Jakub.

Odbudowa Datsunów jest kompleksowa

Co więcej, szeroki wybór i dostępność części to nie są jedyne zalety z posiadania Datsuna. Kuba przekonuje, że korzystając z odpowiednich programów ubezpieczeniowych, samo OC do tego auta można wykupić już za 240 zł. Sprawa jest bardziej skomplikowana przy ubezpieczeniu AC, ale to już domena wszystkich klasyków.

Każdy bogacz chce mieć klasyka, ale Datsun to wybór nieoczywisty

Posiadanie klasycznego samochodu z jednej strony jest domeną pasjonatów motoryzacji, z drugiej – przejawem próżności wśród ludzi, którzy posiadają zbyt dużo pieniędzy. Bo o ile willa z basenem może być wzięta w kredyt, a luksusowy samochód w leasing, tak klasyk na podjeździe udowadnia, że właściciel dysponuje też sporą gotówką.

Pod maską silnik 2,8 litra, a na błotnikach charakterystyczne boczne lusterka. Nie wszystkie Datsuny miały je umieszczone w tych miejscach.

Jeśli macie więc pasję, dużo gotówki albo jedno i drugie, to możecie zainwestować w klasyka mniej oczywistego niż wspomniane Porsche 911. A musicie pamiętać, że z zakupem tego typu auta będzie już tylko trudniej, bo żyjemy w czasach drastycznego ograniczania emisji spalin i rejestracja tego typu pojazdów będzie coraz bardziej problematyczna.

– Oczywiście pojawia się coraz więcej firm, które chcą wkładać do klasycznych samochodów silniki elektryczne. Wtedy można swobodnie wjechać takim samochodem na przykład do centrum Berlina i jeszcze bardziej podbudować swój status społeczny – żartuje Kuba. – Ja się jednak na tym nie znam i wolałbym nie otwierać kolejnych puszek Pandory. Poza tym, to jest to, co lubię najbardziej – dodaje założyciel Datsun Europe, wskazując na swojego prywatnego 280Z.

Dodajmy, że pierwsze Datsuny serii Z opuściły fabryki w 1969 r. W tym roku świętujemy więc 50-lecie tej kultowej marki. To naprawdę piękne, że minęło pół wieku, a te wspaniałe maszyny właśnie przeżywają swój renesans.

Japońska kultura samochodowa umiera. „Dzieciaki wolą siedzieć przy komputerach”

Strony:

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News