Spis treści
- Mały Japończyk za 24 000 złotych – potrzebny w Europie jak tlen
- Daihatsu pokazało zmodernizowany model Mira e:S
- Pod maską pracuje 3-cylindrowy silnik o pojemności 0,66 litra
Mały Japończyk za pół-darmo

W Europie coraz więcej klientów musi pogodzić się z faktem, że nowe samochody są poza ich budżetem. Ale jeśli skierujemy swoje oczy na daleki wschód, możemy poczuć się jak za dawnych lat. Na przykład Daihatsu zaprezentowało właśnie w Japonii lifting małego hatchbacka Mira e:S. Samochód ma 3,4 metra długości, co czyni go jeszcze mniejszym niż Sandero. Ale – ten mały Japończyk kosztuje tylko 24 000 złotych.
Co ciekawe, producent nie wprowadził żadnych zmian konstrukcyjnych, mimo iż samochód debiutował 9 lat temu. Nadwozie pozostało więc takie samo, jak w 2017 roku. Nie zmieniło się też wnętrze. Japoński producent skupił się głównie na technologii.
Zupełnie nowy silnik pod maską

I tak, mamy kilka nowych barw lakieru, są też drobne ulepszenia wyposażenia. Ale najważniejsze dzieje się pod maską. Znajduje się tam nowo opracowany, wolnossący, 3-cylindrowy silnik. Podobnie jak poprzednia wersja, ma pojemność 660 cm3. Japończyk pali teraz o 8 procent mniej, a moc i moment zostały takie same. Pierwotna jednostka oferowała dokładnie 49 KM i 57 Nm. W tej cenie mamy też wyłącznie automatyczną skrzynię biegów CVT. Co ciekawe, w droższych wersjach możemy wybrać… napęd na cztery koła.
Firma zamierza zaoferować też wersję Sharp, opracowaną we współpracy z D-Sport Racing. Działa ona jak kieszonkowa rakieta, bowiem silnik jest turbodoładowany. Tej wersji z klatką bezpieczeństwa z pewnością nie kupimy za 24 000 złotych, ale nie będzie ona też kosmicznie droga.
Właśnie takiego małego samochodu potrzebuje dzisiaj Europa. Prostego, taniego i oszczędnego. Takiego, którym można poruszać się po mieście i poza nim. Na Starym Kontynencie zostaliśmy jednak pozbawieni takiej możliwości ze względu na regulacje i utratę sensownej podaży.
