Spis treści:
- Ikona amerykańskiej motoryzacji
- Kwestie mechaniczne
- Wyposażenie
- Aktualne ceny
Dodge Challenger – absolutna legenda
Pierwsze wcielenie modelu Dodge Challenger powstało w 1969 roku, jako przepiękny, sportowy pony car. Była to odpowiedź na parę lat młodszych Forda Mustanga oraz Chevroleta Camaro. A zatem automatycznie wszyscy mogą wyobrazić sobie, o jakim samochodzie tutaj mowa. Produkcja pierwszej, kultowej generacji trwała do 1974 roku. Jest ona dziś dosyć trudno dostępna a jej ceny bywają kosmiczne. Challenger miał różne momenty, różne etapy – w tym czas, kiedy nie był produkowany w ogóle. Natomiast amerykańska ikona powróciła w 2008 roku. Dokładnie w takim wydaniu, jakiego świat potrzebował – jako potężny muscle car.

W swoim powrocie Dodge Challenger był oferowany z różnymi silnikami. Od 3,5-litrowych V6, po ponad 6-ltrowe V8 Hemi. Moc startowała tutaj w okolicach 250 koni mechanicznych. Natomiast kończyła się poza granicą 700 koni w wersji Hellcat. Mowa tutaj o konstrukcji, która przyspieszała od 0 do 100 km/h w około 3,7 sekundy. Nowy Challenger był produkowany przede wszystkim z automatyczną skrzynią biegów oraz napędem na tylną oś. W kwestiach mechanicznych to typowy amerykański muscle car – dokładnie taki, jakiego oczekują kierowcy.
Tańszy, niż ci się wydaje
Już bazowe wersje trzeciej generacji Challengera miały m.in. systemy multimedialne z dużym ekranem dotykowym. W wyższych wariantach pojawiała się skórzana tapicerka, podgrzewane i wentylowane fotele czy nagłośnienie premium. Pojawiły się tu m.in. klasyczne zegary inspirowane latami 70. Generalnie Dodge postawił w wielu obszarach na nowoczesność, natomiast przeplatał ją z nawiązaniami do przeszłości. I nie chodzi tutaj tylko o wyposażenie, ale przecież Challenger do końca był oferowany z napędem na tył i wolnossącymi V8 – to była stara szkoła, sprawdzona i tak bardzo ceniona przez fanów klasycznej, amerykańskiej motoryzacji.

Kierowcy to docenili – również ci w Polsce. Ta „współczesna” wersja Challengera ma na portalu „Autocentrum” średnią ocenę na poziomie 4,4 na 5 – wyższą od średniej całego segmentu. 94% kierowców twierdzi, że zdecydowaliby się na ten zakup ponownie. Wśród głównych zalet wymienia się tutaj m.in… „całokształt”. To mówi wszystko, a my powinniśmy dodać do tego jeszcze stosunek ceny do jakości. Trudno w to uwierzyć, natomiast wybór na portalu „Otomoto” startuje dziś już poniżej bariery 50 tysięcy złotych! Jak na amerykańską ikonę – to wręcz przecena.
Zdjęcia: Dodge