Spis treści:
- Zupełna nowość
- Kwestie mechaniczne
- Nowe spojrzenie na wyposażenie
- Aktualna cena
Tesla dla wymagających
Kiedy Tesla Model S zadebiutowała w sprzedaży w 2012 roku, od razu jasnym stało się, że mowa o wydarzeniu niemal epokowym. Na rynku samochodów elektrycznych była to konstrukcja, która zachwycała niemal pod każdym względem. Rozpoczynając oczywiście już od samego wyglądu. W raczkującym świecie elektryków Model S wyglądał jak „milion dolarów” – jakby był odpowiednikiem Astona Martina z innego świata. I cokolwiek by tutaj nie mówić – amerykański liftback do dzisiaj świetnie się prezentuje, nawet pomimo faktu, że od jego premiery minęło 15 lat.

Różne były wersje tego samochodu, natomiast te topowe to coś, co niesamowicie działa na wyobraźnię. Najmocniejszy wariant to wartości rzędu około 760 koni mechanicznych. Trzy wersje przyspieszają od 0 do 100 km/h w około 3 sekundy, natomiast w przypadku topowej odmiany jest to wynik na poziomie 2,4 sekundy. Jeśli porównać to do świata motorsportu, mowa tutaj o przyspieszeniu na poziomie bolidu Formuły 1. Nieznacznie wolniejszym od ponad 600-konnego auta rallycrossowego ze złotej ery tego sportu. Jednocześnie, w topowej odmianie zasięg wynosi ponad 570 kilometrów a w kilku innych zbliża się do 500.
Cena jest zaskakująco niska
Tesla Model S wyróżnia się podejściem do kwestii wnętrza. Przywodzi mi to na myśl kwestię statków kosmicznych. Przed erą SpaceX byliśmy przyzwyczajeni do tego, że niemal cały świat korzysta z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie i w kosmos lata dzięki rosyjskim Sojuzom. Mowa tu o kapsułach, w których na nic nie było miejsca, gdzie kosmonauci wyglądali jak sardynki w puszce a do kontroli lotu służyło kilkadziesiąt, a może i kilkaset najróżniejszych przycisków, klawiszy i pokręteł. Wtedy na rynku pojawił się SpaceX, czyli firma Elona Muska, tak samo jak Tesla. Astronauci znów zaczęli latać w kosmos z amerykańskiej ziemi na pokładzie amerykańskich statków kosmicznych. Z tym, że już kapsuła SpaceX, czyli Dragon, wyglądała na tle Sojuza jakby pochodziła z innej rzeczywistości. Nowoczesna, schludna, bardziej przestronna, ze sterowaniem za pomocą ekranów i tabletów.

Piszę o tym w kontekście Tesli Model S bo tu kwestia jest dla mnie bliźniacza. Nagle pojawił się samochód, który jest równie minimalistyczny, co zaawansowany technologicznie. Jednocześnie, niemal wszystkimi funkcjami tego auta steruje się za pomocą dużego, centralnego ekranu dotykowego. I jak wspominałem – choć wygląda to bardzo minimalistycznie, poziom zaawansowania jest tutaj niebotyczny. W momencie swojej premiery funkcje Modelu S znacząco przewyższały możliwości konkurentów.
Ile dziś kosztuje Tesla Model S?
Możemy tym samym wrócić na sam początek. Tesla Model S jest bowiem pewnym unikatem, oryginałem. Samochodem, który rzucił zupełnie inne spojrzenie na segment, który zachwycił mocą, zasięgiem, wyglądem, wyposażeniem – wszystkim tym, z czym inni producenci elektryków mieli na początku problemy. Kiedy inni ruszali, Tesla była już na zupełnie innym pułapie. Warto zwrócić dziś uwagę na ceny Modelu S. Znajdziemy na „Otomoto” kilka tańszych, natomiast możemy przyjąć, że szeroki wybór rozpoczyna się dziś w okolicach 70 tysięcy złotych. Biorąc pod uwagę wszystko to, co napisałem wcześniej – ta cena wydaje się naprawdę całkiem atrakcyjna.
Zdjęcia: Tesla