Puściłem kierownicę Forda Kugi przy ponad 130 km/h. Jego półautonomiczny system jednak potrafi więcej, niż deklaruje producent SUV-a

Puściłem kierownicę Forda Kugi przy ponad 130 km/h. Jego półautonomiczny system jednak potrafi więcej, niż deklaruje producent SUV-a

Puściłem kierownicę Forda Kugi przy ponad 130 km/h. Jego półautonomiczny system jednak potrafi więcej, niż deklaruje producent SUV-a

Ford Kuga Hybrid AWD BlueCruise Marcin Zabolski test

Współczesne nowe samochody oferują niemal takie samo wyposażenie. Polem, na którym mogą naprawdę odróżnić się od reszty nie jest rozmiar ekranu dotykowego, a realne innowacje. Obecnie w przypadku aut są to m.in. możliwości jazdy półautonomicznej. Europejskim liderem na tym polu jest Ford, który na 135 000 km unijnych dróg pozwala wykorzystywać system BlueCruise. W moim teście ich SUV-a wykażę, że system pozwala na więcej niż zadeklarowano w komunikatach.

Artykuł powstał w ramach płatnej współpracy z Ford Polska, który zapewnił do testów samochód z aktywną technologią Ford BlueCruise. Podmiot nie miał wglądu w treść przed publikacją, ani nie miał wpływu na jej ostateczny kształt. Wszystkie opisywane wrażenia z testu powstały na bazie osobistych doświadczeń autora.

W celu zweryfikowania jak działa system BlueCruise, Ford zapewnił nam do testów model Kuga Hybrid AWD. Cieszę się, że otrzymaliśmy go w pełnej hybrydzie, bo to najpopularniejszy wariant (75 proc. klientów wybierało właśnie tę opcję). Tutaj akurat nie jestem zdziwiony, bo w automacie FHEV (w Polsce od 139 200 zł) jest tańszy niż benzyniak (139 880 zł). Sprawdziłem to w najnowszym cenniku rocznika modelowego 2027.

fot. Marcin Zabolski

System półautonomiczny, czyli jaki?

Przybliżę wam nieco, czym jest system Ford BlueCruise. To technologia jazdy autonomicznej poziomu 2, co potocznie możemy nazywać półautonomiczną. Klasyfikuje się ją bowiem jako system hands-off, eyes-on. Oznacza to, że przy włączonym systemie nie musimy trzymać rąk na kierownicy, ale musimy obserwować drogę.

No i właśnie Ford BlueCruise to pierwszy taki system certyfikowany w Unii Europejskiej na międzynarodową skalę (16 krajów). Obecna sieć dróg (tzw. Blue Zones), na których można aktywować BlueCruise wynosi ponad 135 tys. km. Głównym konkurentem jest tu BMW Highway Assistant (dostępny w ponad 20 europejskich krajach), ale bawarska marka nie podaje dokładnego schematu zmapowanych dróg jak Ford. Wbrew powszechnym wyobrażeniom na taką wygodę w Polsce w ogóle nie pozwala Autopilot Tesli.

Szybkie sprawdzenie mapy Blue Zones na terenie naszego kraju jasno wskazuje, że z tym systemem pojedziemy na autostradach. Czasem system utrzyma się na drogach ekspresowych, ale tylko na niewielkim fragmencie. Tak mi się przydarzyło, gdy jechałem autostradą A2 z Łodzi do Warszawy. Po tym jak droga zmieniła się na ekspresówkę, jeszcze jakiś Ford Kuga Hybrid AWD wiózł mnie do przodu. Specjalnie piszę do przodu, a nie do celu, bo należy pamiętać o braku powiązania z BlueCruise z nawigacją. System nie zmieni za nas pasa, nie skręci w zjazd na autostradzie. Choćby z tego powodu jest konieczna uwaga kierowcy.

Hands-free Blue Zones na terenie Polski wytyczono głównie na autostradach, ale momentami zahaczają też o drogi ekspresowe. // screen ford.pl

Mój test wykazał, że z BlueCruise można pojechać szybciej

Oficjalny komunikat Forda wskazywał, że system BlueCruise działa do 130 km/h. Nie byłbym sobą, gdybym nie spróbował tego zweryfikować. Tutaj byłem pozytywnie zaskoczony, bo podwyższyłem prędkość powiązanego z nim tempomatu na 131, a następnie 132 km/h. System cały czas działał nawet przy 134 km/h. Dopiero 135 km/h za każdym razem dezaktywowało niebieskiego asystenta autostradowych podróży.

@wrc.motorsportandbeyond Bez rąk na kierownicy, legalnie. Jak szybko można tak jechać dzięki Ford BlueCruise? #FordPolska #bluecruise #współpracareklamowa ♬ After Dark – Camila F

Należy pamiętać, że BlueCruise nie do końca opiera się na liczniku prędkości, który widzimy przed sobą. Co prawda mój GPS z Map Google wskazywał to ok. 131-132 km/h, to pewnie „fordowski” już te 130. Zresztą przy 134 km/h system potrafił się dezaktywować, jeśli było trochę z górki. Krótko mówiąc, prędkościomierze na wyświetlaczach czy tablicach rozdzielczych są orientacyjne, a nie precyzyjne.

fot. WRC Motorsport & Beyond

Jak to działa w tym SUV-ie?

Do funkcjonowania BlueCruise wykorzystywane jest 5 radarów. Dzięki temu jest to taki wzbogacony tempomat, który utrzymuje nas w pasie ruchu oraz wykrywa pojazdy, które zajeżdżają nam drogę. Faktycznie, gdy ciężarówka na autostradzie zaczęła wyprzedzać kogoś lewym pasem (klasyka…) to Kuga sama zwolniła, utrzymując odpowiednią odległość od poprzedzającego auta. Powrót do odpowiedniej prędkości odbywa się całkiem żwawo, ale dopiero, gdy ten wolniejszy samochód całkowicie zjedzie z pasa. Z BlueCruise nie można powiedzieć, że będziemy zamulać na lewym pasie, ale też nie będzie to aż taka dynamika jak u człowieka.

Jednak pamiętajmy, że BlueCrusie to narzędzie dla ludzkiego kierowcy, a nie jego substytut. Możemy dzięki niemu złapać chwilę regeneracji, bo jeśli nasz mózg nie musi manualnie wykonywać utrzymywania się w pasie ruchu, przyspieszania, hamowania, kontrolowania odległości od innych aut, czy zmiany przełożeń (ale BlueCruise i tak wymaga automatu), to nawet dłuższa trasa może nie być tak obciążająca.

fot. Marcin Zabolski

Czy z BlueCruise można coś czytać na telefonie?

Należy pamiętać o jednym. Nad kierownicą mamy kamerę na podczerwień, która kontroluje aktywność oczu. Sprawdza ona czy jesteśmy skupieni na drodze i to nawet jeśli mamy okulary przeciwsłoneczne. Oczywiście, kto będzie uparty to będzie bezkarnie coś czytać na telefonie, bo system najpierw przypomni o uwadze na drodze. Żeby była jasność, z BlueCruise trzymanie książki czy telefonu nie jest legalne. Do tego potrzebna jest autonomia poziomu 3 (hand-off, eyes-off). Zatem jeśli policja dostrzeże, że macie telefon w ręku, to zgodnie z prawem może nałożyć mandat.

Czy bez Ford BlueCruise da się żyć? Jak najbardziej, ale powiem tak. Kto raz spróbuje, ten już nigdy nie będzie chciał z niego rezygnować. Z tego względu na pewno warto na niego postawić, bo dopłata za niego 4 600 zł (z ograniczeniem czasowym lub 6 250 zł (bez ograniczeń) w wersjach Titanium i ST-Line jest kroplą w koszcie całego auta. Bez niego Kudze będzie bliżej do kolejnego SUV-a na drodze, niż nowego pojazdu, których wnosi jakąś innowację. Co ważne, system dostajemy w standardzie w wariantach ST-Line X, Active X oraz jak wskazuje nazwa BlueCruise Edition. Jednak tylko w tej ostatniej nie musimy niczego dopłacać. Warto pamiętać o możliwości bezpłatnego wypróbowania i ewentualnej subskrypcji usługi (np. tylko na wakcje) poprzez aplikację FordPass.

fot. materiały prasowe/Dufcio

Ten SUV ma masę praktycznych rozwiązań

Poza tym Ford Kuga to bardzo praktyczny SUV, zwłaszcza dla tych, którzy będą podróżować. Samochód charakteryzuje się dużą przestronnością i to także z tyłu. Tam możemy nie tylko mieć przesuwaną tylną kanapę (skrajne siedziska można przesuwać osobno), ale też mieć ich podgrzewanie. Możliwości bagażnika dochodzą do prawie 630 litrów. Osobiście bardzo doceniam możliwość implementacji takich praktycznych rozwiązań jak wysuwany elektrycznie hak holowniczy (dopłata 4 950 zł). W bagażniku jest też gniazdko 12V. Oprócz tego podróż uprzyjemni nam na pewno okno dachowe (można uchylić, można zasunąć).

@wrc.motorsportandbeyond Ford Kuga Hybrid AWD. Co oprócz BlueCruise robi robotę? #FordPolska #współpraca ♬ Presentation – wouldliker

Pełna hybryda pozwala też zejść z kosztów podróży, bo przy mądrej i spokojnej jeździe zejście poniżej 6 litrów nie jest wyzwaniem. Jadąc dynamiczniej (czyt. z cięższą nogą) będzie to raczej siódemka. Przy powolnym poruszaniu się w mieście przyjemnie toczyło się na samym silniku elektrycznym. Oczywiście, bateria 1,1 kWh nie pozwala na daleki zasięg na prądzie, ale przynajmniej ten SUV segmentu D nie waży 2 ton (FHEV ok. 1,7 t). To zarazem wpływa na przyjemność z jazdy, której od lat w Fordach nie brakowało. Dodam też, że pełna hybryda oferuje od 180 KM mocy z 2,5-litrowego silnika. Jest zatem czym tę wspomnianą masę odpychać.

Jeśli BlueCruise wydaje ci się „niczym takim”, to znaczy tylko, że nie korzystaliście z tej technologii

Po jazdach Fordem Kuga Hybrid AWD, że BlueCruise to karta, którą Ford powinien natychmiast grać w walce o klienta. Unaocznienie ludziom możliwości, jakich jeszcze nie oferuje konkurencja na taką skalę na terenie Unii Europejskiej jest czymś wartym uwagi. To uczucie, gdy nagle nie trzeba było fizycznie prowadzić samochodu na autostradzie, było dla mnie jak zdjęcie pewnego ciężaru z barków. Niektórzy powiedzą, że to żaden odpoczynek, jeśli trzeba być skoncentrowanym na drodze. Myślę, że powie tak tylko ta osoba, która nie przekona się, jakie to uczucie. Różnica jest kolosalna. Mam plan, aby jeszcze powrócić do testów technologii Ford BlueCruise, ponieważ potencjał jest tu naprawdę ogromny.

Przeczytaj również