Spis treści:
- Jak u Hitchcocka – zaczęło się od trzęsienia ziemi
- … a później z każdym rajdem było gorzej
- W M-Sporcie nadeszła pora rozliczeń?
Przerwali wieloletni rekord WRC
Odnoszę wrażenie, że M-Sport z roku na rok wystawia do walki w WRC coraz gorszy skład. Za każdym razem, kiedy wydaje mi się, że gorzej być już nie może, przychodzi nowy rok i jestem jeszcze bardziej zaskoczony. Wydawało mi się, że tym razem będzie inaczej. Okej – w zespole pozostał Josh McErlean, czyli człowiek, który nigdy nie powinien znaleźć się na tym poziomie. Natomiast w miejsce równie abstrakcyjnego Gregoire’a Munstera pojawił się w końcu ktoś z dużym potencjałem, Jon Armstrong. Irlandzki skład M-Sportu rozpoczął z wysokiego „C”. Podczas Rajdu Monte Carlo ani jeden, ani drugi nie dojechał do mety. M-Sport przerwał jednocześnie serię rajdów zakończonych z punktami. Trwała ona od Rajdu Monte Carlo 2002 do Rajdu Arabii Saudyjskiej 2025 – przez 321 startów z rzędu. Armstrong i McErlean powiedzieli: wystarczy.

Josh McErlean zgromadził w 10 rajdach WRC tego sezonu 21 punktów. Więcej, bo 25, ma na swoim koncie Esapekka Lappi – facet, który wystartował w tym roku w 4 rajdach, z czego ukończył tylko 3. Tyle samo punktów, co McErlean, ma Hayden Paddon. Nowozelandczyk dla odmiany wystartował w tym roku w 3 rajdach, kończąc zaledwie 2 z nich. Ledwie 1 punkt mniej od McErleana ma w tym momencie Yohan Rossel. Nieśmiało podkreślę, że Francuz startuje samochodem kategorii Rally2 i w tym roku uczestniczył w 6 rajdach. Jeśli wszystko to jest dla was za mało absurdalne, dodam jeszcze jedno – McErlean jest w tym roku najlepiej punktującym kierowcą M-Sportu.
To nie może tak wyglądać
Jon Armstrong ma w tym momencie 16 punktów na swoim koncie. Czy rozumiecie skalę, o której my tutaj mówimy? Fabryczny kierowca M-Sportu, dysponujący samochodem królewskiej kategorii Rally1, ma w tym sezonie średnią 1,6 punktu na rajd. 4 oczka więcej od niego ma Yohan Rossel, 2 więcej ma z kolei jego młodszy brat, Leo Rossel. Na miłość, przecież to są kierowcy aut Rally2, którzy startują w wybranych rundach sezonu. Najlepszym tegorocznym wynikiem Armstronga jest 8. miejsce w Szwecji i Estonii – ósme miejsce! Przecież to są okolice pozycji, które zazwyczaj zajmują zawodnicy niższej kategorii. Młodszy i starszy Rossel, Robert Virves, Nikołaj Griazin, Gus Greensmith, Alejandro Cachon – wszyscy oni w tym roku kończyli rajdy na wyższej pozycji w klasyfikacji generalnej.

Ja rozumiem, że jest jakiś okres nauki, zbierania doświadczenia. Natomiast nie możemy tłumaczyć wszystkiego zbieraniem doświadczenia. To, co robią w tym sezonie McErlean i Armstrong, nie przystoi kierowcy fabrycznemu WRC. Kierowca samochodu Rally1 nie może na przestrzeni 10 rund sezonu wyglądać gorzej, niż załogi w autach Rally2 – przecież to jest jakiś absurd. Nie można ciągle robić tego samego i oczekiwać, że przyniesie to inny efekt. Jon Armstrong w 6 ostatnich rajdach zdobył 6 punktów. I przepraszam bardzo, ale nikt nie wmówi mi, że to jest problem z Pumą. To nie bolączki Pumy sprawiają, że ci faceci popełniają błąd za błędem i walczą z autami Rally2.
Wylatywali z WRC za mniej
Gregoire Munster kończył poprzedni sezon z dorobkiem 40 punktów i 2 wygranymi odcinkami specjalnymi. Wychodzi na to, że w tym roku obaj Irlandczycy mogą zapomnieć o takim wyniku. Przypominacie sobie sezon 2024? Ten, w którym jadący Pumą Adrien Fourmaux zdobył 162 punkty i pięć rajdów zakończył na podium? Rok wcześniej Pumą rajdy wygrywał Ott Tanak. Jadący drugim Fordem Pierre-Louis Loubet był tak beznadziejny, że nie doczekał wtedy końca sezonu. Po pierwszych 10 rundach miał… 28 punktów na swoim koncie.

Pamiętacie banicję Adriena Fourmaux do auta Rally2 i przymusowych występów w mistrzostwach Wielkiej Brytanii? To jest poziom, który prezentują dzisiaj McErlean i Armstrong, bijąc historyczne poziomy marazmu. Przestańmy przykrywać wszystko nauką i zbieraniem doświadczenia. Jest na świecie przynajmniej tuzin zawodników, którzy zrobiliby z tego auta lepszy użytek… gdyby tylko mieli wsparcie Motorsport Ireland. Na szczęście to już koniec tej ery WRC. Nowe auta będą nieporównywalnie tańsze – może zaczną trafiać w ręce tych, którzy na to zasługują, a nie tych, którzy mają na to pieniądze.
Zdjęcia: Jaanus Ree / Red Bull Content Pool