Spis treści:
- Koniec programu CPN
- Wzrosty cen w rafineriach
- Prognozy cen paliw
- Sytuacja na rynku ropy
Paliwo będzie jeszcze droższe?
W czerwcu rząd zdecydował się wygasić program CPN, czyli „Ceny Paliwa Niżej”. Nie będziemy tutaj wchodzili w szczegóły tej decyzji, ani jej podłoże, bo z perspektywy czasu zabrzmiałoby to absurdalnie. Natomiast fakt jest taki, że program CPN wygaszono, a ceny na stacjach niemal natychmiast wystrzeliły. Problem w tym, że od tamtego czasu paliwo cały czas drożeje. Co gorsza – istnieją przesłanki mówiące nam, że to nie jest jeszcze koniec tych podwyżek. Być może najgorsze jest dopiero przed nami, a 8 zł za litr diesla wydawać będzie się promocją?

11 lipca średnia cena netto metra sześciennego oleju napędowego wynosiła w polskich rafineriach 5826 zł. Już 16 lipca było to 6214 zł, natomiast 1 sierpnia – aż 6695 zł. To wzrost o prawie 15% – oczywiście nastąpił on już po wygaszeniu programu CPN. Benzyna w tym samym czasie też podrożała, choć nie aż tak drastycznie. Jej metr sześcienny jest dziś tańszy o prawie 1000 zł od oleju napędowego. W kontekście diesla niepokojący sygnał jest taki, że trend cały czas jest wzrostowy. To nie jest tak, że cena wystrzeliła i zatrzymała się na jednym poziomie – ona cały czas rośnie. Wszystkie te dane znajdujemy na niezawodnym portalu „e-petrol”.
To jeszcze nie koniec podwyżek cen?
29 lipca średnia cena litra oleju napędowego wynosiła w Polsce 7,99 zł – widzimy na „e-petrol”. Natomiast już prognoza cen na dni 3-9 sierpnia to od 8,09 do 8,27 zł. To kolejne potwierdzenie tego, że trend jest wzrostowy – że ceny diesla cały czas rosną. Zresztą – nie może być inaczej – skoro stacje coraz drożej kupują paliwo z rafinerii, coraz drożej będą sprzedawały go również u siebie. A jeśli w rafineriach ceny drożeją, na stacjach również będą drożały – i nie mówimy tu o perspektywie godzin, czy dni, a najpewniej tygodni.

Na ile to wszystko jest uzasadnione? No cóż – na to pytanie każdy z was musi odpowiedzieć sobie samodzielnie. Na początku konfliktu w Zatoce Perskiej ceny ropy naftowej Brent wystrzeliły do ponad 100 dolarów za baryłkę. W momencie, w którym powstaje ten artykuł, cena tejże baryłki to już 84 dolary. Paliwo na stacjach jest drogie i w tym momencie nic nie wskazuje na to, aby sytuacja miała się zmienić. Nasze portfele nadal będą boleśnie odczuwały wizyty pod dystrybutorem.
Zdjęcie główne: prostooleh / magnific.com