Spis treści
- Nowy SUV od Geely z silnikiem spalinowym pod maską i zużyciem na poziomie 3,35 l/100 km
- Jest większy i lepiej wyposażony od Skody Kodiaq
- W swojej ojczyźnie model M7 będzie kosztował około 70 000 złotych
Ten SUV może rzucić na kolana wielu rywali

Podobnie jak w Europie, również w Chinach samochody elektryczne zaczynają stopniowo tracić zainteresowanie klientów. Nie umyka to oczywiście uwadze producentów, którzy cały czas kładą nacisk na samochody benzynowe.
Na świecie pojawia się więc coraz więcej samochodów, w których napęd elektryczny po prostu nie jest dostępny. Nie jest on zupełnie brany pod uwagę. Jedną z takich nowości jest SUV – Geely Galaxy M7. Ma on prawie 4,8 metra długości, a pod maską skrywa 1,5-litrowy silnik benzynowy. Jest on jednak zaprojektowany do wytwarzania energii elektrycznej, ale może też obracać kołami. Jednostka spalinowa będzie tutaj współpracować z silnikiem elektrycznym. Jednakże, łączna moc tego układu narazie pozostaje tajemnicą.
Geely nie podaje też żadnych danych dotyczących dynamiki, choć wiemy co nieco o jego zasięgu. SUV na samym silniku elektrycznym ma być w stanie przejechać do 225 kilometrów. Całkowity zasięg to z kolei kosmicznie wyglądające 1730 kilometrów. Producent podaje też, że SUV nawet z całkowicie rozładowanym akumulatorem spali 3,55 l/100 kilometrów.

Wygrywa ceną i wyposażeniem
Już sama koncepcja tunelu środkowego pokazuje nam, że ten SUV nie będzie brał jeńców. Geely chce wyglądać szlachetnie i trzeba przyznać, że wychodzi mu to całkiem nieźle. Jest też większy od Skody Kodiaq, ma świetną technologię na pokładzie i bogate wyposażenie już w standardzie. Ale będzie kosztował połowę tego, co SUV od Skody.
Choć dokładna cena nie została jeszcze opublikowana, flagowy model marki Galaxy M9 kosztuje obecnie 85 000 złotych. Ponadto, mniejszy o 43 centymetry model M7 powinien być dostępny od kwoty około 70 000 złotych. To imponująca kwota biorąc pod uwagę to, co ten samochód oferuje.
