Spis treści:
- Trzecia generacja zachwycała wizualnie
- Znakomite wyposażenie – jak w segmencie premium
- Silniki budzące emocje od zaraz
- Cena jest wręcz okazyjna
SUV po amerykańsku
Dodge Durango trafił na rynek w 1997 roku. Można tutaj stwierdzić, że jak na standardy amerykańskie i ich historię z segmentem SUV, wcale nie jest to model najstarszy. Natomiast tak czy inaczej o wiele lat wyprzedza europejską technologię, która w tamtych czasach nawet nie myślała o SUV-ach. W Polsce popularnością cieszy się dziś przede wszystkim trzecia generacja modelu, która powstawała od 2010 roku. Wizualnie samochód zdecydowanie wyróżnia się na tle poprzednich wcieleń. Jest bardziej muskularny, agresywny, dynamiczny i nowoczesny. W końcu mowa tutaj o segmencie E, a więc zahaczającym o klasę premium i najwyższy luksus.

No właśnie – na wyposażeniu znajdziemy tu m.in. trzy rzędy siedzeń, zaawansowany system multimedialny, nagłośnienie z gatunku premium, bardzo wygodne, wentylowane i podgrzewane fotele, czy nowoczesne systemy bezpieczeństwa. Jak to w amerykańskim SUV-ie, wszystko jest tutaj nastawione na komfort podróżowania – na wygodę, odpowiednią ilość miejsca. To samochód duży, przestronny, zapewniający przyjemną jazdę nawet w dalekich trasach. Wszak to w amerykańskich autach jest kwestią pierwszorzędną.
Cudowne silniki – to, co kochają w USA
Jeśli chodzi o silniki, do wyboru było tutaj m.in. 3,6-litrowe V6 o mocy prawie 300 koni, czy też V8 o pojemności 5,7 litra i mocy 364 koni. Potężne i wytrzymałe jednostki to coś, co tutaj zachwyca. Amerykanie kochają takie silniki – duże, mocne i głośne. Idą za tym też wyższe wyniki spalania, natomiast kupując taki samochód trzeba się z tym pogodzić i to zaakceptować. A teraz najlepsze – na polskim portalu „Autocentrum”, Dodge Durango trzeciej generacji ma średnią ocenę na poziomie 4,9 na 5. 100% użytkowników twierdzi, że kupiliby go ponownie, gdyby znów stanęli przed wyborem. To chyba mówi wszystko odnośnie tego, jak zapatrują się na niego Polacy.

Nie ma sensu porównywanie Dodge’a Durango z europejskimi SUV-ami, chociażby Audi, BMW, czy Volvo… Rzecz w tym, że Amerykanie zupełnie inaczej patrzą na motoryzację. Produkują zupełnie inne auta, bo czegoś zupełnie innego chcą tamtejsi kierowcy. A Europejczycy, którzy od samochodu chcą czegoś więcej, chętnie z tego korzystają. Trzecią generację Durango jesteśmy w stanie kupić dziś nawet w okolicach 35 tysięcy złotych. Jeśli chodzi o nowsze roczniki, ceny są bliższe 50 tys. zł.
Zdjęcia: Dodge / Stellantis