Spis treści
- Decyzja o powrocie silnika 5.7 HEMI V8 do modelu Ram 1500 była strzałem w dziesiątkę
- Popyt jest ogromny, a Stellantis musi zwiększyć produkcję
- Według Mopar Insiders, Stellantis planuje w tym roku wyprodukować ponad 100 tys. silników
Silnik HEMI V8 wraca do łask

Koncern Stellantis jeszcze do niedawna przypominał tonący statek. Wszystko za sprawą kierownictwa w postaci Carlosa Tavaresa, który dążył w kierunku elektromobilności, nie zważając na nic. Kierownictwo firmy zdecydowało się jednak w porę podziękować mu za współpracę.
Od tego momentu wiele wysoko postawionych osób w koncernie Stellantis dążyła do powrotu 8-cylindrowego silnika pod maskę pickupa Ram 1500. I nie miała to być nawet żadna nowa jednostka, a stare dobre, 5,7-litrowe HEMI. Bez żadnych modyfikacji. Producent żąda za niego zaledwie 7000 złotych więcej niż za sześciocylindrowy silnik. Firma była zalewana zamówieniami, a V8 stanowiło około 30 procent całkowitej sprzedaży.
Jakiś czas temu Tim Kuniskis, odpowiedzialny za północnoamerykański oddział Stellantis, przyznał, że firma potrzebowałaby ponad 100 000 jednostek, aby sprostać popytowi. Potwierdził tym samym, że silnik cieszy się gigantycznym zainteresowaniem. Przy zwiększonych mocach przerobowych, silnik V8 może stanowić nawet 40 procent całkowitej sprzedaży.
Stellantis odpowiada na zapotrzebowanie

Według portalu Mopar Insiders, koncern planuje w tym roku wyprodukować ponad 100 000 silników Hemi. To trzykrotnie więcej niż w ubiegłym roku. Meksykańska fabryka silników w Saltillo odpowiadała dotychczas za produkcję jednostek 5,7-litrowych, ale na tamtejszych liniach produkcyjnych produkowany jest również 6,2-litrowy turbodoładowany silnik Hemi, a także sześciocylindrowy, 3-litrowy Hurricane. Ponieważ zakład ma swoje limity, montaż 8-cylindrowych jednostek będzie odbywał się też gdzie indziej.
Koncern wkrótce potwierdzi, gdzie będą powstawać silniki V8. Można założyć, że wzrost produkcji będzie wiązał się z koniecznością zatrudnienia nowych pracowników. Stanie się zatem dokładnie odwrotnie, niż zapowiadał Carlos Tavares.