Spis treści:
- Atak zimy – trudna sytuacja na drogach
- Pierwszeństwo na pasach – czy to coś zmienia?
- Pieszy w starciu z samochodem przegrywa
To, że masz pierwszeństwo, nic nie znaczy
W ostatnich dniach mamy w naszym kraju prawdziwy atak zimy. Temperatury w niektórych rejonach spadają nawet poniżej -20 stopni Celsjusza. Z nieba pada śnieg i warunki na drogach bywają wymagające. Szczególnie tam, gdzie opad jest intensywny i w miarą na bieżąco śniegu nie zdoła odgarnąć pług. Drogi mogą być pokryte lodem, śniegiem, czy przymarzniętym błotem pośniegowym. Wymaga to od kierowców zachowania szczególnej uwagi i dostosowania prędkości do warunków. I o ile o tym mówi się bardzo często… tak praktycznie nie porusza się kwestii zachowania pieszych.

W ostatnich dniach w sieci pojawił się szereg nagrań, na których widzieliśmy kolejne potrącenia pieszych w obrębie pasów. Niczym bumerang powraca temat przepisu, który daje pieszym pierwszeństwo. Automatycznie powraca też zdanie mówiące o tym, że żadne pierwszeństwo nie uratuje pieszemu życia. Bardziej, niż jako twardą regułę, piesi powinni traktować to jako pewnego rodzaju sugestię. Przepis jest jasny – oczywiście. Natomiast nie można ot tak zamknąć oczu i wejść na przejście dla pieszych, nie zwracając uwagi na otoczenie. To tak nie działa. Żaden przepis nie zwalnia z myślenia. Jeśli kierowca potrąci pieszego, dojdzie do wypadku, kwestia pierwszeństwa niczego nie zmieni w kontekście zdrowia, czy życia tego pieszego.
Zachowaj uwagę. Zawsze i wszędzie
Na nagraniach widzimy pieszych, szczególnie w młodym wieku, którzy jak gdyby nigdy nic wchodzą na przejścia i nie zwracają uwagi na otoczenie. Jakoby wychodząc z założenia, że skoro pieszy ma pierwszeństwo, nic nie może mu się przydarzyć. Ludzie kompletnie nie zwracają uwagi na to, jakie panują warunki. Na drodze zalega śnieg, pojawia się lód, czasami niewidoczny. Musimy wziąć pod uwagę to, że droga hamowania w takiej sytuacji może się wydłużyć. Kierowca może wcisnąć hamulec już w momencie, w którym zauważy pieszego. I niestety, ale w takich warunkach to nie musi przynieść pożądanego efektu. Tak działają najprostsze prawa fizyki. Mam wrażenie, że część pieszych nie potrafi, albo nie chce tego zrozumieć. I to, że ten samochód się nie zatrzymuje, nie jest kwestią tego, że kierowca chce zrobić komuś na złość. Znów – to fizyka.

Pieszy ma pierwszeństwo – tak, takie są przepisy. Natomiast po ludzku – przecież nie oznacza to tego, że w każdej sytuacji może wtargnąć na pasy i nie zwracać na nic uwagi. Mam pierwszeństwo – świetnie. Ustawię się przy pasach i poczekam, aż kierowcy się zatrzymają. Przecież tak ten schemat działa od zawsze. Od zawsze dokładnie w taki sposób uczone są dzieci. Należy podejść do pasów i zatrzymać się. Spojrzeć w lewo, w prawo, jeszcze raz w lewo, a kiedy na drodze nie ma samochodów, można przejść przez pasy. Jeśli jakieś samochody na drodze są, należy stać i czekać, aż się zatrzymają. I tyle – ot, cała filozofia.
Żadne przepisy o tym, czy ktoś ma pierwszeństwo, czy nie, niczego tu nie zmieniają. Pierwszeństwo nie uratuje ci życia. Możesz ufać w to, że przepisy są po twojej stronie, ale przecież to niczego nie zmienia. Pieszy w starciu z samochodem przegrywa i trzeba to sobie bardzo wyraźnie powiedzieć. Bez względu na to, kto miał pierwszeństwo.
Zdjęcie główne: onlyyouqj / freepik.com