Spis treści
- Volkswagen eksperymentował z wersją specjalną RSi
- Pod maską pracuje 3,2-litrowy silnik VR6 o mocy 225 KM
- Tylko z wyglądu przypomina New Beetle’a
Ten Volkswagen robi wrażenie do dziś

Volkswagen nie jest marką, która w „tamtych czasach” wypuszczała na rynek sporo nieudanych samochodów. Wręcz przeciwnie. Dlatego też coś, co nie osiągnęło komercyjnego sukcesu na miarę Golfa czy Passata z natury rzeczy jest dziś całkiem interesujące. Tak było m. in. z próbami powrotu legendarnego Garbusa.
Choć New Beetle nigdy nie osiągnął spektakularnych sukcesów, powstała dość ciekawa i rzadka wersja RSi. Mogliście o niej nie słyszeć – Volkswagen spekulował nawet o całej gamie samochodów o tym oznaczeniu. Posłużył on jako platforma rozwojowa dla Golfa R32. Pod maską miał 3,2-litrową, sześciocylindrową jednostkę VR6. Na wszystkie koła trafiało aż 225 KM. Sprint od 0 do 100 km/h zajmował 6,4 sekundy, a prędkość maksymalna to 225 km/h. Wszystko to do tej pory wygląda całkiem nieźle, prawda?

Co ciekawe, podwozie w głównej mierze pochodziło z Audi A3. Geometria tyłu nastawiona była mocno na tor wyścigowy. Na tylnej osi pojawiły się także dystanse, 18-calowe felgi OZ, czy sportowe opony. Nadwozie było o 8 cm szersze od standardowego Beetle’a. Samochód już na pierwszy rzut oka dawał znać, że mamy do czynienia z czymś bardziej agresywnym i sportowym.
Tylko 250 egzemplarzy

Volkswagen wypuścił na świat tylko 250 sztuk RSi. Co więcej, w tamtych czasach wołał za niego około 100 000 euro. To nawet dziś dużo pieniędzy, a wtedy byłoby to około pół miliona złotych. Często samochody nie znajdowały klientów, zalegały na placach, finalnie ich cena spadała. Pięć/dziesięć lat temu można było kupić nawet mało używane egzemplarze za mniej niż 250 000 zł.
Znalezienie takiego samochodu dziś na sprzedaż graniczy z cudem. Jeden pojawił się w Holandii. Egzemplarz ze zdjęć wystawiony jest za 89 500 euro, czyli prawie 380 000 złotych. A mówimy o aucie, które mimo wszystko ma 46 000 km przebiegu i nie jest całkowicie nowe.
