Trzy pytania do Mikołaja

Trzy pytania do Mikołaja

Podaj dalej

Powszechnie wiadomo, że rajdy samochodowe w naszym kraju zmagają się z różnorodnymi problemami. O opinię między innymi w tej sprawie poprosiliśmy … Mikołaja, który w 2017 roku zdobył tytuł mistrza Polski.

Miko Marczyk zakończony sezon może zapisać do tych bardzo udanych. Tytuł najlepszego kierowcy cyklu Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski w klasie Open N, miejsce w czołówce Rajdu Barbórka oraz podium w Kryterium Asów to wyniki bardzo obiecujące. Dłuższą rozmowę z Miko Marczykiem zaprezentowaliśmy we wpisie “Mistrzowie improwizacji“. Co zawodnik, który okazał się jednym z największych odkryć sezonu uważa o sytuacji w polskich rajdach?

W przyszłym sezonie organizatorzy cyklu planują kilka kontrowersyjnych reform. Jaka jest twoja opinia na ich temat?

W dzisiejszych czasach, w których bardzo duża część kierowców finansuje się samemu czyli pracuje między innymi po to, żeby móc wystartować w rajdzie uważam, że zmiany są potrzebne. To bardzo dobry pomysł, że nie będziemy spędzali na rajdzie całego tygodnia tylko na przykład trzy dni, z zapoznaniem i odbiorem administracyjnym. Będzie więcej czasu, żeby normalnie żyć i móc organizować fundusze na rywalizację. Trzeba pamiętać, że jest dużo stałych kosztów, które i tak wystąpią niezależnie od tego czy impreza będzie trwała trzy dni czy jeden. To między innymi kwestie związane z logistyką pracy zespołu. Oczywiście wystąpią również bonusy jak na przykład mniejsza ilość noclegów w hotelu czy ograniczona ilość kilometrów oesowych, natomiast ze wstępnych obliczeń których dokonałem wynika, że nadal wcale nie jest to aż tak tanie jak by się mogło wydawać. Samego pomysłu reform nie krytykuję. Zadecydowały o nich osoby, które znają się na swojej pracy.

W zakończonym sezonie mistrz Polski nie pojawił się podczas ostatniej rundy. W poprzednim roku sytuacja wówczas w Arłamowie również nie była kolorowa. Z czego to wynika?

Nie znam dokładnie sytuacji finansowej kierowców, natomiast sam wiem doskonale, że projekt rajdowy jest bardzo drogi. Nie można mieć do nikogo pretensji, że nie pojawił się w konkretnej rundzie. Jeżeli przemyślimy fakt, że jeden rajd, który sportowo nie zmieni konkretnym zawodnikom wiele pod kątem sukcesu, który zresztą już osiągnęli, będzie ich obciążał kolejnymi kosztami rzędu 150-200 tysięcy złotych no to trzeba to zrozumieć. Kiedyś większość opłat pokrywali sponsorzy pozyskiwani i prezentowani w rajdach, a pełen cykl był zakontraktowany i wszyscy byli zadowoleni. Dzisiaj sytuacja jest inna i kierowców finansujących się z własnych pieniędzy oraz takich, którzy ledwo dopinają budżet osobiście doskonale rozumiem. Oczywiście znam też argumenty kibiców, którzy chcieliby fascynować się walką do samego końca i wydaje mi się, że Polski Związek Motorowy wyszedł im właśnie trochę naprzeciw. Może pomysł podwójnego punktowania ostatniej rundy sezonu oraz imprezy w Rzeszowie zagwarantuje podtrzymanie emocji do samego końca.

Choć jeszcze to do mnie w pełni nie dotarło to zdaje się że w 51 Rajdzie Dolnośląskim zajęliśmy 1 miejsce w klasie…

Publié par Miko Marczyk Motorsport sur samedi 9 septembre 2017

Dlaczego dzisiaj kierowcy muszą jeździć za własne pieniądze? Nie potraficie zdobyć sponsorów, formuła nie jest ciekawa czy poziom zbyt niski?

Na pewno trzeba mocno popracować nad ciekawą prezentacją rajdów. Z tego co sam obserwuję to nawet osoby niezwiązane z rajdami, którym pokazuję ten sport, zaczynają się pasjonować tematem. Więc to nie jest tak do końca, że rajdy są nudne, słabe i złe. Trzeba tylko przedstawić pomysł na atrakcyjne trafienie do osób spoza środowiska. Świetnymi pomysłami są np. Memoriał Kuliga i Bublewicza w Wieliczce, czy chociażby Rajd Barbórka w stolicy. Trafiamy wówczas do większych skupisk osób, które mają możliwość poczuć te rajdowe emocje. To w konsekwencji przekłada się na zwiększone zainteresowanie cyklem Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Oczywiście w dzisiejszych czasach jest bardzo dużo alternatyw a swoją robotę robi również powszechny dostęp do internetu. Łatwiej i skuteczniej można śledzić rajd sprzed ekranu komputera niż będąc na odcinkach specjalnych, gdzie przecież niejednokrotnie trzeba trochę marznąć a czasami moknąć. Wierzę jednak w to, że rajdy złapią tendencję zwyżkową, ponieważ patrząc na mistrzostwa Europy gdzie w poszczególnych rundach pojawia się ponad dwadzieścia samochodów R5, czy nawet na mistrzostwa świata, które przechodzą bardzo dobry okres to widać, że zmagania rajdowe nadal interesują ludzi. Mam nadzieję, że dostosujemy się do tego trendu i polskie rajdy pójdą również w dobrym kierunku.

Rozmawiał Szymon Wantulok

Dołącz do dyskusji

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News