Nowa Zelandia to jeden z istotniejszych rynków motoryzacyjnych na antypodach. W zeszłym roku odnotowano tam wzrost aż o 7,2 proc. Udało się bowiem zarejestrować niemal 140 tys. (138 073 szt.) nowych samochodów. To świetny wynik, choć wciąż daleko od rekordowego roku 2021 (wówczas 165 287 szt.). Wydarzeniem 2025 r. było jednak to, że w rankingu modelowym nie wygrał tam pickup. Jego sprzedaż przebił nieoczekiwanie SUV.
Bestsellerowy pickup pokonany przez RAV4
Najpopularniejszym samochodem w Nowej Zelandii w 2025 r. była zdecydowanie Toyota RAV4. Atrakcyjne ceny wyprzedażowe, a potem zniżki na nową generację sprawiły, że klienci oszaleli na punkcie tego SUV-a. Tym samym przerwano serię 10 zwycięskich lat Forda Rangera, który sprzedawał się gorzej o 17,5 proc. Podium skompletował jego rywal z segmentu pickup, czyli Toyota Hilux. Jej sprzedaż wzrosła o 11,7 proc.

Klienci wyraźnie zaczęli dawać większą szansę SUV-om. O ponad 32 proc. wzrosły bowiem rejestracje Mitsubishi: ASX oraz Outlandera, które weszły do Top 5 rynku. Jeszcze lepiej poprawił się Ford Everest (+42,2 proc.), który jest już szósty. Wśród aut użytkowych wzrost sprzedaży odnotowały też Nissan Navara (+32,1 proc.) oraz Toyota Hiace (+20,4 proc.).
Toyota pozamiatała na antypodach
Najczęściej wybieraną marką w Nowej Zelandii była w zeszłym roku Toyota. Już niemal co czwarte nowe auto (24 proc.) miało znaczek japońskiego producenta. Mimo spadku sprzedaży o 12,3 proc. Ford utrzymał drugą lokatę przed Mitsubishi (-0,3 proc.). Najbliżej podium uplasowały się Kia z Suzuki. Coraz lepiej w Nowej Zelandii sprzedają się też chińskie samochody. W Top 10 znalazły się bowiem marki MG oraz BYD.