Niesamowita agresja drogowa na chodniku. Zaatakował pieszego, bo ten śmiał im zwrócić uwagę...

Niesamowita agresja drogowa na chodniku. Zaatakował pieszego, bo ten śmiał im zwrócić uwagę...

chodnik

Podaj dalej

Niestety, mimo tego, że wydaje się, iż żyjemy w coraz bardziej cywilizowanym kraju, to raz za razem dochodzą do nas informacje o przemocy drogowej tudzież agresji ze strony niektórych kierowców. Teraz ten temat powraca, a wszystko przez to, że jeden z mężczyzn zdecydował się zwrócić uwagę drugiej osobie na chodniku. Niesamowite, w jakim kraju my żyjemy i jacy ludzie czasami nas otaczają…

Kolejne bestialskie zachowanie. Jechał po chodniku i miał pretensje, że ktoś miał czelność zwrócić mu uwagę

Dotarło do nas nagranie, które powstało 26 listopada w piątek w Łodzi. Autor nagrania poinformował w opisie filmu, że cała sytuacja miała miejsce w piątek rano podczas jego spaceru z psem blisko swojego miejsca zamieszkania. Pieszy podczas spaceru usłyszał dźwięk samochodu za swoimi plecami. Mężczyzna postanowił zatrzymać się i powiedzieć dosadnie kierującemu, aby ten nie jeździł swoim pojazdem po chodniku.

Jaka była reakcja kierowcy? Ano taka, jak na prawdziwego Polaka przystało. Kierowca oczywiście mocno się zdenerwował, że ktokolwiek ma w ogóle czelność zwracać mu uwagę, na to jak on się zachowuje. W opisie do filmu pieszy postanowił zdać relację z całej tej sytuacji. „Kiedy zwróciłem uwagę ze tu jest chodnik i tu się nie jezdni kierowca Hyundaia powiedział coś tam z auta do mnie pokazując mi ręka bym spadał mu z drogi, wiec wyjąłem telefon i zacząłem nagrywać” – relacjonuje mężczyzna.

Dyskusja trwała długo, ale finalnie musiało dojść do rękoczynów. Mężczyzna dostał „plaszczaka”

Dyskusja pomiędzy mężczyznami trwała dobre kilka minut. Finalnie oczywiście musiało dojść do rękoczynów. Nagrywający ma teraz uszkodzony telefon oraz został uderzony ręką w twarz. Całość sytuacji widać oczywiście doskonale na filmie, co stanowi idealny dowód na to, aby podjąć teraz w tej sprawie dalsze kroki ws. tego bandyckiego zachowania. Agresorem okazał się pasażer kierowcy Hyundaia, który jeździł po chodniku. Pieszy oczywiście po wszystkim zawiadomił policję, która na miejsce zdarzenia przyjechała po 10 minutach. Finalnie funkcjonariusze nie wręczyli nawet mandatu… Żenada.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News