Rajd Dakar 2019: Etap maratoński, czyli ponad 500 km bez serwisu

Rajd Dakar 2019: Etap maratoński, czyli ponad 500 km bez serwisu

12 interakcji

Podaj dalej

Arequipa, drugie co do wielkości miasto Peru, leży u podnóża wulcanu Misti. To właśnie stąd rozpocznie się trasa czwartego etapu tegorocznego Rajdu Dakar.

Trasa trzeciego etapu prowadziła na północ poprzez wydmy Duna Grande i Duna Argentina w rejonie San Juan de Marcona. Następnie załogi zmierzyły się z wysokimi górami (2 000 m n.p.m.) w rejonie Cobrepampa. To właśnie tam pułapki nawigacyjne pogrzebały definitywnie szanse jednego z faworytów – Joana Barredy.

Maraton bez serwisu

Trzecia część odcinka prowadziła wśród drobnego piasku fesh-fesh i była trudnym sprawdzianem umiejętności dla kierowców, podobnie jak długie proste i wydmy Acarí w końcówce odcinka.

Dziś kierowcy zmierzą się po raz pierwszy w tym roku z prawdziwym odcinkiem maratońskim. Na tego typu próbach zabroniona jest pomoc pojazdów serwisowych. Z takowej korzystał wczoraj m. in. Szymon Gospodarczyk, pilot Santiago Creela w Polarisie. Na próbach maratońskich załogi mogą korzystać tylko z pomocy rywali wciąż biorących udział w rajdzie.

Więcej o występie Polaków na 3. etapie Rajdu Dakar przeczytacie >>> TUTAJ <<<

W sąsiedztwie Chile

Dzisiejszy odcinek specjalny będzie liczył aż 405 kilometrów. Dakarowy biwak przeniesie się do Moquegui, miasta w południowo-wschodnim Peru, leżącym nad rzeką o tej samej nazwie. Liczące ok. 57 tys. mieszkańców miasteczko znajduje się w pobliżu granicy z Chile. Serwis po zakończonej jeździe nie będzie jednak dozwolony. Dlatego też zawodnicy ze swoimi zespołami spotkają się dopiero jutro.

Miasto położone jest na wysokości 1410 m n.p.m. w odległości około 5 km od rozwidlenia dróg w górę rzeki Rio Osmore. W miejscowości można zobaczyć kilka domów kolonialnych i kościół Santo Domingo z ołtarzem barokowym oraz szczątkami Świętej Fortunaty – męczennicy chrześcijańskiej żyjącej w III wieku.

Nieco więcej snu

Pierwsi na trasę wyjadą dziś motocykliści – Adam Tomiczek, Maciek Giemza i spółka opuszczą biwak w San Juan de Marcona o godzinie 12:30 polskiego czasu. Następnie na trasę wyjadą quadowcy – niecałą godzinę później.

Po wczorajszej porannej pobudce nieco więcej czasu na naładowanie baterii będą mieli kierowcy samochodów. To oznacza, że jako pierwszy na trasie pojawi się Stephane Peterhansel – punktualnie o 14:56 polskiego czasu. Po śladach wytyczonych przez Francuza 3 minuty później podróżować będzie Nasser Al-Attiyah. Jako trzeci ze swoimi mechanikami pożegna się Jakub Przygoński.

Załogi rywalizujące w UTV włączą się do rywalizacji o 15:31 polskiego czasu, zaledwie kwadrans po kierowcach ciężarówek. Po wczorajszej dojazdówce liczącej ponad 400 kilometrów dziś wszystkie załogi będą musiały pokonać „tylko” 106 kilometrów dzielących ich od mety odcinka do biwaku w Moquegui.

Dołącz do dyskusji

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News