Bahrajn po raz drugi, ale tym razem w innej konfiguracji

Przejdź do dyskusji

Bahrajn po raz drugi, ale tym razem w innej konfiguracji

Bahrajn po raz drugi, ale tym razem w innej konfiguracji

Bahrajn po raz drugi, ale tym razem w innej konfiguracji

Organizatorzy Formuły 1 robili, co mogli, by sezon w czasach COVID-19 jak najbardziej przypominał mistrzostwa świata i dzięki wspólnym wysiłkom już w ten weekend czeka nas kolejna rywalizacja w Bahrajnie.

Nie będzie to jednak powtórka minionego weekend. Podczas, gdy podwójne rundy w Austrii i Wielkiej Brytanii organizowano na tych samych konfiguracjach torów, tak w Bahrajnie czekają nas znaczące zmiany.

Drugi raz w historii kierowcy F1 skorzystają z innej niż standardowej nitki toru. W 2010 roku z okazji 60-lecia Formuły 1 zdecydowano się wykorzystać dużo dłuższą konfigurację. Kierowcy rywalizowali na okrążeniu mierzącym 6229 metrów. Na tej pętli odbywają się mistrzostwa świata w wyścigach długodystansowych. Tym razem jednak zawodnicy zmierzą się ze sprinterską pętlą o długości 3543 metry. Będzie to najkrótszy „normalny” tor w kalendarzu F1. Krótsze jest tylko okrążenie ulicznego toru w Monako (3337 metrów).

Kierowcy podobnie jak w miniony weekend rozpoczną okrążenie od partii zakrętów 1-2-3. Następnie czeka ich hamowanie do prawego zakrętu, który tym razem nie będzie tak ostry jak zazwyczaj. Zawodnicy wyjadą z niego na nieużywany w Formule 1 fragment toru. Szybkie i zacieśniające się z każdym kolejnym łuki 5-6-7-8 wyprowadzą nas na zakręt numer 9, gdzie wrócimy na znany układ. Do końca okrążenia pozostanie jeszcze hamowanie do zakrętów 10-11 i prosta do linii start-meta. Sterfy DRS zostały wyznaczone na prostej start-meta i prostej po zakręcie numer 3. Interesujące będzie obserwowanie jak auta zachowują się na różnie nagumowanych fragmentach asfaltu.

Szybka pętla z trzema długimi prostymi będzie faworyzowała auta wyposażone w jednostki Mercedesa. Na straconej pozycji z pewnością będą zawodnicy korzystający z motorów Ferrari. Wśród nich niestety zalicza się też zespół Alfa Romeo Racing ORLEN. Już w miniony weekend zauważyliśmy jak ważna jest moc silnika. Najwyżej sklasyfikowanym kierowcą z włoską jednostką był Charles Leclerc, który dotarł do mety na dziesiątym miejscu. Za kierowcą z Monako znaleźli się jedynie zawodnicy korzystający z tego samego silnika oraz Daniił Kwiat (silnik Hondy) i George Russell (sinik Mercedesa).

Organizatorzy chcą dać kierowcom szansę na lepsze przygotowanie do wieczornej rywalizacji w porównaniu do minionego weekendu przesunęli godziny poszczególnych sesji. Piątek to oczywiście dwa półtoragodzinne treningi. Pierwszy z nich jednak rozpocznie się o 14:30 czasu polskiego, a drugi o 18:30. Sobotnie godzinne przygotowania zaplanowano na 15:00.

Walka o pole position rozpocznie się o 18:00. Na tak krótkiej i szybkiej pętli kluczowe będzie znalezienie wolnego miejsca na torze, by żaden z rywali nie utrudnił batalii o jak najlepszy rezultat. Niezwykle ważne będzie to w pierwszej części kwalifikacji. Niedzielny wyścig wystartuje o 18:10 czasu polskiego.

Przeczytaj również