Król motorsportu osiągnął wiek Abrahama. Sebastien Loeb świętuje dziś 50. urodziny

Król motorsportu osiągnął wiek Abrahama. Sebastien Loeb świętuje dziś 50. urodziny

Król motorsportu osiągnął wiek Abrahama. Sebastien Loeb świętuje dziś 50. urodziny

Król motorsportu osiągnął wiek Abrahama. Sebastien Loeb świętuje dziś 50. urodziny

Do pełni szczęścia Sebastienowi Loebowi brakuje pewnie jeszcze kilku trofeów – nigdy nie wygrał Dakaru, nie ma też w swojej kolekcji zwycięstwa w 24-godzinnym wyścigu Le Mans. To jednak nie przeszkadza, aby nazywać go niekwestionowanym królem motorsportu. Dziewięć z rzędu tytułów rajdowego mistrza świata, 80 wygranych rajdów i tona innych rekordów, od wielu lat potwierdzają tę tezę. Mimo 50 lat na karku Francuz bynajmniej nie powiedział ostatniego słowa. W przyszłym roku po raz kolejny będzie walczył o triumf w Dakarze – tym razem za kierownicą Dacii.

fot. Red Bull // Sebastien Loeb i jego ekscentryczny pilot Daniel Elena świętują zwycięstwo w Rajdzie Katalonii 2018

Wygrało doświadczenie

To był dość zimny poranek 28 października 2018 roku. Niedziela. Nie było już śladu po słonecznej pogodzie z początku Rajdu Katalonii. Tego dnia temperatura spadła o jakieś 15 stopni i z nieba sączył się deszcz. W parku serwisowym w Salou panował jeszcze mrok.

Po dwóch etapach zawodów, w walce o zwycięstwo liczyło się trzech kierowców – każdy w innym samochodzie. Na czele stawki plasował się Jari-Matti Latvala w Toyocie, niecałe 5 sekund za nim znajdował się obrońca mistrzowskiego tytułu, Sebastien Ogier w Fordzie. Trzecie miejsce z 8-sekundową stratą do lidera zajmował Sebastien Loeb (Citroen).

Zdecydowana większość załóg wyjechała ze swoich stanowisk serwisowych na miękkich slickach. Czołówka cierpliwie czekała przed podjęciem ostatecznych decyzji. Nagle do samochodu Loeba podbiegli mechanicy Citroena i w mig zmienili w jego samochodzie miękkie slicki na opony o twardej mieszance. Ryzyko opłaciło się. Już po pierwszym niedzielnym oesie Loeb wręcz znokautował rywali i ostatecznie sięgnął po 79. zwycięstwo w WRC.

fot. Red Bull // Sebastien Loeb i Isabelle Galmiche w drodze po zwycięstwo w Rajdzie Monte Carlo 2022.

Monte po raz ósmy

Podobnie było dwa lata temu we Francji, gdy podczas debiutu samochodów hybrydowych Sebastien Loeb rozstawiał po kątach swoich rywali na piątkowym etapie. Później na czoło stawki wyszedł Ogier, ale ostatecznie to starszy z Sebów sięgnął po zwycięstwo w jubileuszowym 90. Rajdzie Monte Carlo. 80 wygrana w WRC i pierwsza nie w duecie z Danielem Eleną (pilotką Loeba była Isabelle Galmiche – przyp. red.) stała się faktem.

fot. Red Bull // W swojej bogatej karierze Sebastien Loeb wygrał w WRC aż 939 odcinków specjalnych.

Ikona Citroena

Przez lata adwersarze Loeba, których na szczęście jest niewielu, jego zasługi przypisywali perfekcyjnie naoliwionej maszynce do wygrywania, jaką był Citroen. Z jednej strony sporo w tym prawdy – wszystkie dziewięć tytułów Francuz zdobył właśnie za kierownicą podwójnego szewrona. Z drugiej – jakim sposobem miałoby być inaczej, skoro tylko Citroenem startował w WRC jako pełnoetatowy kierowca. Te dwa ostatnie zwycięstwa, a zwłaszcza triumf w Monte Carlo przed dwoma laty rozwiewają wszelkie wątpliwości kto zasługuje na miano króla motorpsportu.

fot. Red Bull // Sebastien Loeb zdobył w WRC aż 1778 punktów.

Niejednokrotnie powtarzałem, iż miałem to szczęście, że kariera Loeba biegła równolegle z moim życiem zawodowym. Wszak swoje pierwsze zwycięstwo w mistrzostwach świata odniósł on w 2002 roku, czyli dokładnie wtedy, gdy debiutował Magazyn Rajdowy WRC.

To był złoty okres dla rajdów. Do sezonu przystąpiło aż siedem fabrycznych ekip, a trzy z nich miały realne szanse powalczyć o mistrzowskie laury. W tej grupie nie było jednak Citroena, który wciąż testował Xsarę WRC i nie zaliczył pełnego sezonu.

fot. Wojciech Garbarz // W sezonie 2006 Loeb trafił do prywatnego zespołu Kronos Racing. W ostatnim roku startów za kierownicą Xsary WRC radził sobie znakomicie. Zdobył trzecie z rzędu mistrzostwo świata mimo opuszczenia czterech finałowych rajdów.

Najlepszy z młodych

O Sebastienie Loebie zaczęło się głośno mówić rok wcześniej. W 2001 dołączył on do niezwykle licznej stawki załóg rywalizujących w nowopowstałym Trofeum S1600. Konkurencja była ogromna, a mimo to Loeb i Elena wygrali wszystkie rundy sięgając po końcowe zwycięstwo.

W nagrodę ekipa z Wersalu podstawiła dla niego Xsarę WRC na Rajd San Remo. Ku zaskoczeniu wszystkich, 25-letni wówczas Alzatczyk wdał się w walkę o zwycięstwo z niekwestionowanym królem asfaltów – Gillesem Panizzim. Ostatecznie to kierowca Peugeota wygrał w Ligurii, ale młody Seb wysłał czołówce jasny sygnał.

Kilka miesięcy później Loeb i Elena byli najszybsi na odcinkach Rajdu Monte Carlo, ale 2-minutowa kara za niedozwoloną pomoc serwisową sprawiła, że na swoje pierwsze zwycięstwo w WRC Francuzi musieli poczekać aż do sierpnia. Czerwona Xsara z numerem 21 była bezkonkurencyjna na Rajdzie Niemiec 2002. Podobnie było zresztą w siedmiu kolejnych edycjach tej imprezy.

fot. Maurice Selden // W 2007 roku Sebastien Loeb wrócił do fabrycznej ekipy Citroena i za kierownicą modelu C4 WRC zdobył cztery kolejne mistrzowskie tytuły.

Na sezon 2003 Citroen skompletował prawdziwy dream team na czele z byłymi mistrzami świata, czyli Colinem McRae i Carlosem Sainzem. Trójka Citroena zajęła całe podium w Monte Carlo, ale na najwyższym stopniu podium stali Loeb i Elena. W tamtym sezonie Francuzi byli jeszcze najszybsi na niemieckich i włoskich asfaltach ulegając na koniec roku jedynie Petterowi Solbergowi.

To był czas specjalistów od poszczególnych nawierzchni. Do tego stopnia, że czołowe zespoły rotowały trzecim samochodem dając go do dyspozycji fachmanom od asfaltów (wspomniany Panizzi) czy szutrów (np. Harri Rovanpera).

fot. Red Bull // Od sezonu 2004 Sebastien Loeb regularnie zaczął wygrywać rajdy rozgrywane na luźnej nawierzchni.

Multiinstrumentalista

Po sezonie 2003 wydawało się, że Loeb będzie następcą Panizziego. Wszak świadczyły o tym jego dotychczasowe zwycięstwa zdobyte do tej pory wyłącznie na asfalcie.

Nic z tego. Przełom nastąpił w lutym 2004. Sebastien Loeb wygrał Rajd Szwecji sięgając po swoje pierwsze zwycięstwo na luźnej nawierzchni i zostając jednocześnie pierwszym kierowcą spoza krajów nordyckich, który wygrał tę imprezę.

Po tym sukcesie rozpoczął się trwający niemal dekadę okres bicia kolejnych rekordów. W tamtym czasie rekordzistą pod względem zwycięstw w rundach mistrzostw świata był Carlos Sainz, a liczba 26 triumfów wydawała się sufitem.

Loeb przekroczył tę barierę już w połowie 2006 roku, gdy sięgał po swoje trzecie z rzędu mistrzostwo świata. Zresztą w tamtym roku albo wygrywał, albo zajmował co najwyżej drugie miejsce. Gorszych wyników nie było.

fot. Red Bull // W sezonach 2019-2020 załoga Loeb/Elena realizowała częściowy program za kierownicą Hyundaia.

W 1992 roku rodak Loeba i dotychczas jedyny Francuz, który był równie szybki na asfalcie co na szutrze, Didier Auriol wygrał w jednym sezonie 6 rajdów. W 2005 roku Loeb również sięgnął po 6 zwycięstw… tyle że z rzędu, a w skali całego sezonu było ich aż 10. W 2008 roku ta liczba została podwyższona do 11. Kosmos!

Wiele osób twierdzi, że Sebastien Loeb niejako zabił Rajdowe Mistrzostwa Świata czyniąc ten cykl niezwykle przewidywalnym. Z jednej strony trudno nie zgodzić się z tą teorią, ale z drugiej byliśmy przecież świadkami historycznych chwil. Loeb ma na swoim koncie wygrane we wszystkich rundach WRC poza Rajdem Polski. No ale w Mikołajkach startował tylko raz.

fot. Red Bull // W sezonach 2014-2015 Sebastien Loeb dołączył do fabrycznej ekipy Citroena ścigającej się w serii WTCC.

Z mistrzostw świata wycofał się z końcem 2012 roku w wieku 38 lat jako 9-krotny i aktualny wówczas czempion. Nie było to jednak nagłe rozstanie, bowiem w sezonie 2013 zaliczył jeszcze cztery rundy, spośród których dwie (Monte Carlo i Argentyna) wygrał. W tym samym roku wsiadł za stery Peugeota 208 T16 i ruszył w kierunku Kolorado, gdzie wyśrubował rekord przejazdu na słynnym Pikes Peak. Wynik ten pobił dopiero pięć lat później Romain Dumas w elektrycznym Volkswagenie I.D. R.

fot. Red Bull // W 2013 rok Loeb pobił rekord przejazdu na słynnym Pikes Peak.

Jesienią 2013 okazało się, że Sebastien Loeb dołączy do fabrycznej ekipy Citroena rywalizującej w wyścigowej serii World Touring Car Championship. Cele były ambitne, ale podczas dwóch sezonów startów w tym cyklu za każdym razem zajął on trzecie miejsce ulegając swoim zespołowym kolegom.

Po dwuletnim epizodzie z wyścigami, Loeb dołączył do teamu Peugeota, który z potężnym budżetem powrócił do offroadu. Co oczywiste, nadrzędnym celem było zwycięstwo w Dakarze.

I rzeczywiście – francuski producent zdominował ten najbardziej prestiżowy rajd terenowy wygrywając w nim trzy razy z rzędu w sezonach 2016-2018. Problem w tym, że zwycięstwo ani raz nie przypadło Loebowi.

fot. Red Bull // Peugeot miał zwycięski samochód, ale wygrana w Dakarze jest dla Loeba wciąż niezdobytą twierdzą.

W tym samym czasie Francuz mocno zaangażował się w przeżywające rozkwit Rallycrossowe Mistrzostwa Świata. Dołączył w szwedzkiego zespołu Hansena, wygrał tylko dwie rundy i co oczywiste nigdy nie zdobył mistrzowskiego tytułu.

fot. Red Bull // Delikatnie mówiąc, w Rallycrossowych Mistrzostwach Świata Francuz radził sobie średnio.

Na przestrzeni ostatnich dwóch dekad Sebastien Loeb praktycznie zajrzał we wszystkie zakątki motorsportu. Oprócz rajdów, rallycrossu, WTCC, były to również testy w Formule 1, gościnne starty w Porsche Supercup czy pojedynczy występ w niemieckiej serii DTM.

Nie ulega jednak wątpliwości, że największym marzeniem Francuza jest zwycięstwo w Dakarze. To w pewnym sensie niedokończona historia, który być może zakończy się happy endem już przyszłym roku, gdy na podbój pustynnych bezdroży Arabii Saudyjskiej wyruszy za sterami Dacii Sandrider.

fot. Dacia

Przeczytaj również