Jak to możliwe, że elektryczny Volkswagen I.D. R mając 680 KM waży niewiele ponad 1000 kg?

29 interakcji Przejdź do dyskusji

Jak to możliwe, że elektryczny Volkswagen I.D. R mając 680 KM waży niewiele ponad 1000 kg?

Jak to możliwe, że elektryczny Volkswagen I.D. R mając 680 KM waży niewiele ponad 1000 kg?

29 interakcji
Volkswagen I.D. R Pikes Peak

Największą bolączką współczesnych technologii w samochodach elektrycznych jest ich masa. Duża moc i maksymalny moment obrotowy od startu to tylko jedna strona medalu. Volkswagen pokazał na przykładzie I.D. R Pikes Peak, że można zbudować dość lekkie i sportowe auto elektryczne, którego masę chciałoby osiągnąć wielu producentów spalinowych konstrukcji.

680-konny prototyp, który ma pobić rekord najsłynniejszego wyścigu górskiego Pikes Peak International Hill Climb razem z kierowcą to 1100 kilogramów. To sporo mniej od masy własnej samochodu WRC lub innych czteronapędowych pojazdów na bazie aut drogowych. Do osiągnięcia tego inżynierowie zaczęli od zaawansowanych symulacji komputerowych.

Willy Rampf, doradca techniczny projektu z doświadczeniem w F1: Zanim zbudowaliśmy prawdziwego I.D. R Pikes Peak, przeanalizowaliśmy w komputerze ogromną liczbę możliwych konfiguracji. Było jasne, że nie będziemy mieli czasu na zbudowanie kilku prototypów. Już pierwsze podejście musiało być udane. Symulacje komputerowe odegrały ogromną rolę także w pracach nad ograniczeniem masy pojazdu

Uzyskanie dużej mocy w samochodzie elektrycznym wiąże się z użyciem cięższych akumulatorów, które zmagazynują niezbędną ilość energii. Wyzwaniem było uzyskanie kompromisu między mocą a masą. Waga nabiera jeszcze większego znaczenia, jeśli mamy do czynienia z jazdą po wzniesieniu. Tutaj każdy dodatkowy koń mechaniczny, każdy zaoszczędzony gram wpływa na wydajność w podjeździe wyścigowym. Słynny wyścig w Górach Skalistych zaczyna się na poziomie 2862 m n.p.m., a kończy na 4302 m n.p.m. To różnica nieco przeszło 1400 metrów, czyli prawie tyle co 4 podjazdy na czubek Empire State Building w Nowym Jorku.

Marzenie każdego inżyniera

Możliwość samodzielnego zaprojektowania wyczynowego samochodu dla renomowanej marki, jaką jest Volkswagen, to wielka nobilitacja dla każdego konstruktora. Taką szansę otrzymał François-Xavier Demaison. Magik inżynierii motorsportowej, który zasłynął w pierwszej dekadzie XXI w. stworzeniem wiodących konstrukcji aut WRC, a zwieńczeniem tego dzieła był słynny Volkswagen Polo R WRC. Jego niezwykły zmysł do budowy konkurencyjnych aut sprawia, że I.D. R Pikes Peak jest mocnym pretendentem do osiągnięcia sportowego celu, jakim jest pobicie rekordu wśród samochodów elektrycznych w „Wyścigu do Chmur” jak potocznie mówi się na Pikes Peak.

François-Xavier Demaison, główny inżynier Volkswagen Motorsport: To naprawdę niezwyczajna rzecz mieć możliwość opracowania samochodu specjalnie po to, żeby pokonał 20-kilometrową trasę wyścigu górskiego. Pomysłowość inżynierów nie napotykała tu niemal żadnych granic. Podwozie, zawieszenie kół i struktura bezpieczeństwa I.D. R Pikes Peak wykonano prawie w całości ze stali i aluminium.

Stosunkowo niewielka waga została osiągnięta, dzięki inteligentnemu rozkładowi mas baterii, które umieszczono m.in. obok fotela kierowcy oraz za nim. W ten sposób każda z osi, przy której jest silnik elektryczny nie została nadmiernie obciążona. Z dobrym balansem, elektronicznym systemom łatwiej jest dystrybuować moment obrotowy dla każdego z napędzanych czterech kół. Za kontakt z podłożem będą odpowiadać wyczynowe opony Michelin – należące do absolutnej czołówki nie tylko na co dzień, ale właśnie w sportach motorowych.

Hafciany balast

W dalszym zrzucaniu wagi nie mogło zabraknąć lekkiego nadwozia i monokoku, do którego użyto kompzytów z włókien węglowych oraz kewlaru. Partner technologiczny Volkswagena, OMP Racing dostarczył także lekki fotel i sześciopunktowe pasy bezpieczeństwa z lżejszego niż zwykle, ale równie mocnego materiału. Design ognioodpornego kombinezonu został nadrukowany, aby nie używać dodających kolejnych gram naszywek. Regulamin Pikes Peak nakazuje także umieszczenie emblematu imprezy o powierzchni 40 cm2 na kombinezonie. Organizator nie zgodził się na nadrukowanie grafiki, więc będzie to tradycyjna naszywka. O jakości technologii niech świadczy fakt, że cały kombinezon waży tyle… co owa naszywka!

Przeczytaj również