Zakaz diesla to dla kierowców życie jak na Kubie. Mniej zamożni nie mają co liczyć na kupno samochodu

Zakaz diesla to dla kierowców życie jak na Kubie. Mniej zamożni nie mają co liczyć na kupno samochodu

zakaz diesla jazda jak na kubie

Podaj dalej

Zakaz sprzedaży nowych samochodów z silnikiem benzynowym i diesla zacznie obowiązywać pod koniec dekady 2023 r. To oznacza, że życie wielu kierowców ze względu na ceny nie będzie w stanie nabyć kolejnego samochodu. W związku z tym w imię zmniejszenia zanieczyszczeń trzeba będzie bowiem pozbawić środka transportu miliony rodzin.

Kierowcy nie mają złudzeń – zakaz diesla i benzyny to życie jak na Kubie

Przez zakaz silników diesla i benzynowych kierowcy o mniejszych dochodach będą „cenowo z dala” od posiadania własnego samochodu. Dziś mogą sobie taki kupić tanio, jeśli go potrzebują jedynie na dojazdy do pracy i większe zakupy do domu.

Niestety zakaz silników spalinowych zbliża się wielkimi krokami, a wśród kierowców panują pesymistyczne nastroje. Ze względu na ceny nowych bardziej ekologicznych samochodów, jak mówią, czeka ich życie jak na Kubie.

W komentarzach pod publikacjami na ten temat nie brakuje krytycznych głosów. Zakaz używania samochodów z silnikami spalinowymi to dla wielu atak „na klasę robotniczą”. Według wielu doprowadzi to do sytuacji, gdy tylko „bogaci” będą mogli jeździć samochodem. Przynajmniej tak uważają czytelnicy Express.co.uk.

zakaz diesla
fot. Freepik – Mark Mainka

Nie kupią samochodu i będą płacić więcej za transport, niż kiedy jeździli autem spalinowym

Politycy Wielkiej Brytanii chcą przyspieszyć ekologiczną transformację transportu w kraju i robią, co mogą, by zachęcić kierowców do zmiany samochodów na elektryczne. Ci uważają to za niewykonalne, bo pozostawiają „biedniejszych kierowców cenowo z dala” od posiadania samochodu. To dlatego, że przesiadka w obecnej rzeczywistości, nie mieści się w granicach ich możliwości finansowych.

„Jak klasy pracujące mają być w stanie pozwolić sobie na samochody elektryczne, które są znacznie droższe niż samochody na paliwa kopalne. Kupuję używane samochody za 300 funtów max, których używam, aby dostać się do pracy- pisze czytelnik Expressu, Danspill.

Perspektywa życia bez samochodu, nie wydaje się pozwolić na oszczędności w portfelu. Przynajmniej przy obecnych cenach.

„Podróż pociągiem zajęłaby 3,5 godziny i kosztowała 65 funtów dziennie w obie strony po wejściu do centrum Londynu, a następnie z powrotem. Moja jazda samochodem trwa 45 do 50 minut i kosztuje 12,50 funta w paliwie- pisze inny czytelnik Express.

Pod adresem nowej nadchodzącej mobilnej rewolucji pada też wiele gorzkich zarzutów.

„To jest atak klasy średniej [polityków] i lobby ekologicznego klasy średniej na klasę pracującą i założę się, że po części jest to zemsta za Brexit” – zarzuca jeden z czytelników.

„Jesteśmy zastraszani i trzymani z dala od drogi przez głupie małe zasady i prawa, które wydają się być uchwalane co najmniej co tydzień, przez wyniszczające wzrosty kosztów, takich jak paliwo, ubezpieczenie i kolejny niesprawiedliwy wzrost VED (podatek drogowy)- pisze Wahoo.

Nie ma wątpliwości, że właściciele samochodów spalinowych w miarę upływu lat muszą się liczyć z dodatkowymi kosztami. Chociażby w postaci opłat za wjazd do stref czystego powietrza.

NIE PRZEGAP

Nowy podatek drogowy dla właścicieli samochodów elektrycznych. Zapłacą ponad 1000 zł za jazdę ekologicznym środkiem transportu

Kierowcy muszą to zrobić do 25 stycznia. Niewielu zdaje sobie z tego sprawę, a kara wynosi ponad 700 zł

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News