Renault dostaje niespodziewany cios w Niemczech
Spory patentowe między gigantami technologicznymi a producentami samochodów to obecnie jeden z najgorętszych tematów w świecie motoryzacji „software-defined vehicles” (pojazdów definiowanych programowo).
Problemem Renault są dwa małe układy scalone odpowiedzialne za nawigację i telematykę w obu modelach. Amerykańska firma technologiczna Broadcom wniosła pozew przeciwko Renault w Niemczech, stwierdzając w nim, że oba modele zawierają wyposażenie naruszające patent.
W Niemczech system prawny sprzyja właścicielom patentów. W efekcie zakaz sprzedaży (tzw. injunction) to potężna broń szantażu, która zmusza producentów aut do uległości. Nawet jeśli uważają, że mają rację. Renault walczy o wysoką stawkę, którą jest perspektywa utraty znacznych zysków z niemieckiego rynku w efekcie zakazu sprzedaży bestsellerowego Clio i elektrycznego Megane E-Tech.
Obecnie wydane w zeszły piątek orzeczenie sądu w Monachium, oczekuje na egzekucję. W efekcie sporu patentowego z amerykańskim Broadcomem, kultowe Clio i elektryczna Megane E-Tech otrzymały sądowy zakaz sprzedaży. Sąd w Monachium orzekł bowiem na korzyść amerykańskiej firmy Broadcom, uznając, że systemy nawigacyjne i telematyczne w kluczowych modelach Renault naruszają patenty dotyczące komunikacji Ethernet. Decyzja ta stawia Renault w niezwykle trudnej sytuacji negocjacyjnej i zagraża wynikom finansowym marki na jednym z najważniejszych rynków w Europie.

Czy francuska marka zdoła ugasić chipowy pożar, zanim straty pójdą w miliardy?
W przypadku pozwu Renault, aby wyrok niemieckiego Sądu Okręgowego w Monachium I (Landgericht München I, sygnatura akt: 7 O 7655/25), wszedł w życie natychmiast, Broadcom musi wpłacić wielomilionową kaucję jako zabezpieczenie. Jeśli to zrobi, Renault zniknie z niemieckich salonów i z reklam producenta w mgnieniu oka.
Półprzewodniki obsługujące standard komunikacji Ethernet będące przedmiotem sporu to małe układy scalone. Odpowiadają za system nawigacji w Renault Clio i jednostkę sterującą telematyki (łączność ze światem) w Megane E-Tech. Renault sprawdza obecnie swoich dostawców, ponieważ sporne chipy pochodzą z dwóch różnych źródeł. Wygląda na to, że jedna linia kodu w standardzie komunikacji może kosztować firmę miliony euro strat.
Amerykański Broadcom to „recydywista” w sądowych bataliach i gra o bardzo wysokie stawki. Ta sama firma miała problemy z Volkswagenem w 2018 r., żądając wówczas miliarda dolarów. Ostatecznie sprawa zakończyła się ugodą i ogromnym przelewem, który uchronił VW przed blokadą sprzedaży. Wszystko wskazuje na to, że Renault czeka podobny scenariusz. Elektryczne Megane E-Tech początkowo cieszyło się dużym powodzeniem, ale ostatnio straciło na popularności. Najnowsze, mocno chwalone Clio to gorąca nowość, która jeszcze nie zdążyła napędzić sprzedaży francuskiego producenta.
Francuzi nie zamierzają poddać się bez walki. Producent zapowiedział apelację i próbuje unieważnić patenty Broadcomu przed sądem, kwestionując ich technologiczną zasadność. Problem w tym, że takie procesy mogą ciągnąć się latami, a rynek niemiecki nie znosi próżni. Jeśli marka nie chce stracić zaufania, najprawdopodobniej wybierze drogę „mniejszego zła” tak jak Volkswagen: wielomilionową ugodę pozasądową. Dodatkowo alternatywą jest szybka zmiana dostawcy komponentów. To w dobie kryzysu na rynku półprzewodników jest jak operacja na otwartym sercu. Wiąże się z ogromnymi opóźnieniami w produkcji obu modeli. Ta sprawa to niewątpliwie kolejna bolesna lekcja dla całej branży. W erze samochodów elektrycznych, to nie inżynier mechanik, a prawnik od patentów technologicznych trzyma mocno kluczyki do sukcesu rynkowego samochodu.

Co z klientami, którzy już kupili nowe Renault Clio?
Powyższa sytuacja nie wpłynie na właścicieli nowego Clio i Megane E-Tech. To dlatego, że zakaz zazwyczaj dotyczy nowej sprzedaży i zapasów magazynowych.
źródło: ADAC.de