To już blisko 50 lat. "Elmot" kolejny raz otworzy sezon

To już blisko 50 lat. "Elmot" kolejny raz otworzy sezon

Podaj dalej

Rajd Świdnicki-Krause, niegdyś kultowy Rajd Elmot, w tym roku kolejny raz rozpocznie batalię o mistrzowskie tytuły w Polsce. Warto przyjrzeć się historii imprezy, która stała się jednym z filarów krajowego czempionatu.

Od czego się zaczęło?

22 października 1972 roku nastąpił historyczny moment dla rajdów samochodowych w okolicach Świdnicy. Wtedy właśnie zorganizowano pierwszą edycję Rajdu Elmot, który wówczas miał rangę rajdu popularnego. Najlepsi okazali się Stefan Saliński i Marian Kielar w Syrenie 104. Organizacyjny sukces, któremu dowodził Andrzej Dobosz sprawił, że już rok później impreza znalazła się w kalendarzu mistrzostw okręgu.

fot. AK Sudecki

Rajd przez trzy lata znajdował się w mistrzostwach okręgu, by w 1976 roku zaliczyć kolejny awans. Wówczas wydarzenie znalazło się w kalendarzu mistrzostw stery południowo-zachodniej. Dwie imprezy tej rangi okazały się kolejnym sukcesem i jeszcze w latach 70. Rajd Elmot znalazł się w kalendarzu mistrzostw Polski.

W sześć lat do RSMP

Sześć lat organizatorzy potrzebowali, by znaleźć się na poziomie mistrzostw Polski. Co więcej utrzymywali go do czasów obecnych i kultowy Elmot stał się pewnym punktem kalendarza. Pierwszymi historycznymi triumfatorami imprezy rangi RSMP zostali Maciej Stawowiak i Ryszard Żyszkowski, którzy skorzystali z Fiata 125p 1600 Monte Carlo.

Góry Sowie i odcinki prowadzące przez Michałkową, Walim, Rościszów, Kamionki, Jodłownik czy Srebrną Górę, które do dziś są znane wszystkim kibicom rajdowym okazały się na tyle atrakcyjne, że w sezonie 1980 Rajd Elmot otwierał i zamykał zmagania o tytuły. Maciej Stawowiak i Ryszard Żyszkowski przypieczętowali podczas październikowej imprezy tytuły w klasyfikacji generalnej. Marcową imprezę, która pierwszy raz w historii otwierała RSMP wygrali Bogdan i Witold Wozowiczowie w Ładzie 2105.

fot. AK Sudecki

Co więcej Rajd Elmot był ostatnią rundą mistrzostw Polski przed kryzysem, który pojawił się na początku lat 80. W 1981 roku najlepsi byli Tomasz Ciecierzyński i Jacek Różańki w Polonezie 2000. Był to jedyny rajd rangi mistrzostw Polski zorganizowany w tym roku, a zawodnicy musieli poczekać na powrót na odcinki specjalne 405 dni. Niestety rajd musiał poczekać, by ponownie organizować RSMP jeszcze dłużej, bo do 1984 roku. Warto jednak zaznaczyć, że w 1982 roku zorganizowano tylko trzy mistrzowskie rajdy, a rok później cztery. Ponownie jednak impreza otwierała rywalizację, a najlepsi byli Marian Bublewicz i Ryszard Żyszkowski w Polonezie 2000 Turbo.

Dwóch dominatorów

Od 1984 do 1992 roku na listę triumfatorów wpisywało się tylko dwóch kierowców. Z każdym kolejnym rajdem kibice zastanawiali się, czy tym razem wygra Marian Bublewicz czy Andrzej Koper. Z pojedynku dwóch znakomitych zawodników ostatecznie lepiej wyszedł Marian Bublewicz, który wygrał pięć edycji imprezy, co jest rekordem Rajdu Elmot. Andrzej Koper ma w swoim rajdowym CV cztery triumfy na trasach Rajdu Elmot.

Dopiero w 1993 roku na listę triumfatorów wpisał się Paweł Przybylski, który powtórzył swój sukces w 1995 roku. W 1994 roku najlepszy był Robert Herba.

Koniec ery Dobosza

Andrzej Dobosz był dyrektorem rajdu od początku jego istnienia do 1995 roku. W 1996 rolę dyrektora objął Ryszard Krawczyk, który zorganizował cztery edycje imprezy. Co więcej, każda z imprez liczyła ponad 220 kilometrów oesowych podczas, gdy ostatnie imprezy Andrzeja Dobosza mieścił się w przedziale 170-190 km.

Za czasów Ryszarda Krawczyka Rajd Elmot wygrywało tylko dwóch kierowców. Po dwa triumfy odnosili Krzysztof Hołowczyc i Janusz Kulig. Drugi z zawodników wygrał wówczas najdłuższą edycję imprezy. W 1997 roku zawodnicy mieli do pokonania aż 27 oesów o łącznej długości 271,37 km.

Czasy Grygiańca

Od 2000 roku dyrektorem Rajdu Elmot został Roman Grygianiec, który pojawił się w tej roli w najlepszych czasach polskich rajdów. W kultowym już sezonie 2001 poza klasycznymi odcinkami prowadzącymi przez Michałkową, Kamionki, Jodłownik czy Dziećmorowice swoje zrobiła pogoda. Niemal każdy kibic, a zwłaszcza ten który był na miejscu pamięta majową pluchę, która nawiedziła Góry Sowie. W tych piekielnie ciężkich warunkach najlepiej spisał się Janusz Kulig pilotowany przez Jarosława Barana.

Organizatorzy mimo słabnącego zainteresowania rajdami, robili co mogli, by impreza nadal utrzymywała status kultowej. W 2005 roku przygotowano nawet 244 kilometry odcinków specjalnych. Rok później zorganizowano mierzący niemal 30 kilometrów odcinek Rościszów-Jedlina Zdrój oraz jego odwróconą wersję. Jeśli nie najdłuższa, jest to jedna z najdłuższych prób jaką przygotowali organizatorzy w historii imprezy.

Niestety skrócenie rund RSMP w kolejnych rajdach sprawiło, że odcinki nie zachwycały jak przed laty. Kolejne przejazdy Kamionek i Walimia nie zachęcały kibiców do dopingowania swoich idoli na miejscu. Oczywiście w górach dróg nie powstaje wiele, ale w czasach, gdy runda mistrzostw Polski mierzy nieco ponad 100 kilometrów oesowych można modyfikować trasę tak, by dana próba nie powtarzała się z roku na rok.

Rajd Elmot/Świdnicki-Krause był rundą RSMP już 42 razy i znajduje się na czwartym miejscu w klasyfikacji wszech czasów. Najlepszych zawodników w kraju częściej gościły jedynie Rajdy Wisły (49), Dolnośląski (48) oraz Polski (43).

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News