Spis treści:
- Verstappen odpada przedwcześnie
- Problemów Russella ciąg dalszy?
- Antonelli z pole position
- Ferrari i McLaren blisko
- Zmiana czasu w Polsce – o której rusza wyścig?
F1 w Japonii – za nami kwalifikacje
Jeśli chodzi o pierwsze dwa segmenty kwalifikacji F1 w Japonii, na uwagę zasługuje przede wszystkim Max Verstappen. Natomiast nie jest to bynajmniej kontekst, z którym Holender chciałby być kojarzony. Były mistrz świata odpadł z rywalizacji już w Q2. To o tyle zastanawiające, że do dalszej części sesji przeszedł zarówno jego nowy zespołowy kolega Isack Hadjar, ale również debiutant w stawce Formuły 1, reprezentant siostrzanego Racing Bulls, Arvid Lindblad. Brytyjczyk, który nigdy wcześniej na Suzuce się nie ścigał i który bezpośrednio wyrzucił Maxa z kwalifikacji pod koniec Q2.

Oczywiście – można tutaj narzekać na bolid Red Bulla, jednak czy to tłumaczy wszystko? Stajnia z Milton Keynes jest na ten moment częścią środka stawki, wmieszana w walkę gdzieś między Alpine, Audi i Haasa. Nikt o zdrowych zmysłach nie zalicza dziś Red Bulla do czołówki. Natomiast sam Verstappen też ma jakiś ewidentny problem. Z tygodnia na tydzień Holender jest coraz bardziej sfrustrowany swoją pozycją, czego dowodem może być chociażby wyrzucenie dziennikarza z konferencji prasowej. M.in. to dziecinne zachowanie pokazuje, że Max jest zagubiony. Oczywiście odreagowanie frustracji na dziennikarzu jest bardzo małe i słabe. No cóż – to problem Red Bulla.

Antonelli z pole position
Być może w kwalifikacjach potwierdziło się to, co starałem się zauważyć w trakcie mojej analizy przed weekendem z Grand Prix Japonii. Wszystko dobre, co spotkało w tym sezonie George’a Russella, wynikało z przewagi bolidu Mercedesa. Ewentualnie z błędów Andrei Kimiego Antonellego. Tam, gdzie do gry wkraczał racecraft i trzeba było popisać się „czymś więcej”, Brytyjczyk nagle zaczynał się gubić. Stwierdziłem też, że ewentualne porażki z Antonellim sprawią, że Russell będzie odczuwał coraz więcej presji i być może obawę o swój fotel w Mercedesie. Podkreśliłem, że dobrym miejscem na odbudowę mentalu nie jest Suzuka, która wszelkie niedoskonałości uwypukla, zamiast je maskować.

Kiedy w Japonii przyszło do walki o pole position w Q3, Antonelli wręcz zmiażdżył Russella. Pokonanie swojego zespołowego kolegi, w tym samym bolidzie, o prawie 0,3 sekundy, to pewnego rodzaju „statement” ze strony Włocha. Po pole position w Chinach Kimi wygrywa kwalifikacje w Japonii. Jeśli Antonelli miałby wygrać również wyścig, to on zostanie nowym liderem mistrzostw świata. A wówczas obóz Russella będzie musiał zacząć stawiać sobie trudne pytania.

F1 poprawiła rywalizację
Bardzo blisko siebie przez cały weekend są Ferrari i McLaren. Przede wszystkim, oba te teamy wydają się też stosunkowo blisko Mercedesa. To zwiastuje nam, że ten sezon rozwija się w dobrą stronę i że z weekendu na weekend powinno być coraz ciekawiej. Na poprawę widowiska wpłynęła też sama F1, która zmieniła przed weekendem limity odzyskiwania energii. To zdecydowanie wpłynęło na wizualny odbiór czasówki. Mniej było zjawiska „lift and coast” czy „super clippingu” a to oznaczało, że mniej widzieliśmy zjawiska „odpuszczania na prostych”. To bardzo dobra zmiana!

Wyścig rozpocznie się jutro o godzinie 7:00 czasu polskiego. Warto pamiętać, że nadchodzącej nocy zmienia się czas na letni. Należy mieć to na uwadze przy nastawianiu budzika na niedzielny poranek. Jutrzejsza 7:00 będzie odczuwalna tak, jakby była 6:00 według czasu zimowego. Mercedesy startują z pierwszej linii, natomiast poprzednie wyścigi pokazały nam, że to jeszcze dla nich nic nie oznacza. W drugiej linii mamy Oscara Piastriego i Charles’a Leclerca. I biorąc pod uwagę to, jak startuje w tym sezonie Ferrari, Monakijczyk może być liderem tego wyścigu na dojeździe do pierwszego zakrętu. Pod tym względem kilka pozycji zyskać może też Lewis Hamilton, który ruszy z trzeciej linii. Na torze takim, jak Suzuka, odbieranie straconych na starcie pozycji będzie zdecydowanie trudniejsze. A to zwiastuje nam świetny wyścig o Grand Prix Japonii!
Wyniki kwalifikacji F1 – Grand Prix Japonii
| Poz. | Numer | Zawodnik | Zespół | Wynik |
|---|---|---|---|---|
| 1 | 12 | Kimi Antonelli | Mercedes | — |
| 2 | 63 | George Russell | Mercedes | +0.298 |
| 3 | 81 | Oscar Piastri | McLaren | +0.354 |
| 4 | 16 | Charles Leclerc | Ferrari | +0.627 |
| 5 | 1 | Lando Norris | McLaren | +0.631 |
| 6 | 44 | Lewis Hamilton | Ferrari | +0.789 |
| 7 | 10 | Pierre Gasly | Alpine | +0.913 |
| 8 | 6 | Isack Hadjar | Red Bull Racing | +1.200 |
| 9 | 5 | Gabriel Bortoleto | Audi | +1.496 |
| 10 | 41 | Arvid Lindblad | Racing Bulls | +1.541 |
| 11 | 3 | Max Verstappen | Red Bull Racing | +1.484 |
| 12 | 31 | Esteban Ocon | Haas F1 Team | +1.531 |
| 13 | 27 | Nico Hulkenberg | Audi | +1.609 |
| 14 | 30 | Liam Lawson | Racing Bulls | +1.717 |
| 15 | 43 | Franco Colapinto | Alpine | +1.849 |
| 16 | 55 | Carlos Sainz | Williams | +2.255 |
| 17 | 23 | Alexander Albon | Williams | +2.310 |
| 18 | 87 | Oliver Bearman | Haas F1 Team | +2.312 |
| 19 | 11 | Sergio Perez | Cadillac | +3.428 |
| 20 | 77 | Valtteri Bottas | Cadillac | +3.552 |
| 21 | 14 | Fernando Alonso | Aston Martin | +3.868 |
| 22 | 18 | Lance Stroll | Aston Martin | +4.142 |
Zdjęcie główne: Clive Mason / Getty Images / Pirelli F1 Press Area