Spis treści:
- Ograniczona widoczność? Masz problem
- Płyn nie jest obowiązkowy, ale warto go mieć
- Podstawa prawna do ukarania
Płyn do spryskiwaczy – lepiej mieć zapas
23 września oficjalnie rozpoczęła się jesień. Oznacza to, że z każdym tygodniem warunki na drogach będą się pogarszały. Znacznie szybciej zachodziło będzie słońce, więcej czasu będziemy spędzali w aucie po zmroku. Będzie coraz zimniej, coraz bardziej wilgotno, deszczowo… a w końcu mroźnie i śnieżnie. Każdy kierowca powinien odpowiednio przygotować samochód na ten okres. Chodzi tutaj chociażby o tak prozaiczną czynność jak sprawdzenie, czy płyn do spryskiwaczy jest uzupełniony. A nawet jeśli jest, to zadbanie o jego zapas w bagażniku. Brud z dróg połączony z wilgocią może sprawić nam naprawdę duże problemy. Jadąc drogą szybkiego ruchu taka mieszanka może całkowicie ograniczyć nasze pole widzenia. Jesienią odpowiedni zapas takiego płynu jest wręcz kwestią podstawową.

Chodzi tutaj oczywiście o kwestie bezpieczeństwa. Płyn do spryskiwaczy umożliwia nam stałe utrzymywanie przedniej szyby (oraz reflektorów) w dobrym stanie. Ma to bezpośredni wpływ na widoczność. Łatwo sobie wyobrazić co dzieje się w momencie, w którym brud z dróg trafia na naszą szybę. Kiedy zasycha, a wycieraczki pracujące bez płynu sprawiają, że sytuacja tylko się pogarsza. Wkrótce cały ten brud jest rozmazany na naszej przedniej szybie. Nie widzimy absolutnie niczego i nie jesteśmy w stanie zareagować bez płynu w zbiorniku. Możemy uzupełnić płyn do spryskiwaczy na przykład na najbliższej stacji paliw. Natomiast co w sytuacji, kiedy w pobliżu żadnej stacji nie ma, na przykład kiedy na autostradzie znajduje się ona za 30 kilometrów? Dotarcie tam może okazać się największym koszmarem w twoim życiu, z awaryjnymi postojami co chwilę na przecieranie szyby.
Konsekwencje prawne
Nie chodzi tutaj wyłącznie o bezpieczeństwo oraz komfort podróżowania. Cała sytuacja może mieć też swoje konsekwencje prawne. Wprost mówi o tym Art. 66. 1. 5) ustawy prawo o ruchu drogowym. „Pojazd uczestniczący w ruchu ma być tak zbudowany, wyposażony i utrzymany, aby korzystanie z niego zapewniało dostateczne pole widzenia kierowcy […]”. Ubrudzona szyba ograniczająca widoczność jest w oczywisty sposób złamaniem tego przepisu. Tak samo zresztą jak jazda z zaśnieżonymi szybami zimą – to ten sam scenariusz. W obu przypadkach można iść nawet dalej i zahaczyć o przepis zabraniający zasłaniania świateł, czy tablic rejestracyjnych. One nie muszą być przecież zasłonięte – mogą być ubrudzone i ten przepis zadziała dokładnie tak samo.
W przypadku kontroli policji, kierowca może mieć bardzo poważne problemy. Nieodpowiednio utrzymany samochód może w takiej sytuacji oznaczać mandat do 3000 zł oraz do 12 punktów karnych. A mowa tutaj wyłącznie o ograniczonej w jakiś sposób widoczności – czy to z powodu śniegu, lodu, czy brudu. Dojść do tego mogą zabrudzone, bądź zaśnieżone reflektory oraz nieczytelne tablice rejestracyjne. Przy zsumowaniu robi się naprawdę nieprzyjemnie.
Zdjęcie główne: pvproductions / magnific.com