Spis treści:
- Zupełnie nowa koncepcja
- Oferował lepsze wyposażenie
- Kwestie mechaniczne na plus
- Cena wydaje się atrakcyjna
SUV dla bardziej wymagających
Hyundai Santa Fe to SUV, którego historia sięga 2000 roku. Był zaliczany do segmentu D, co oznaczało, że jest nieco większy i lepiej wyposażony, niż duża część konkurentów. Oczywiście na przestrzeni lat samochód się zmieniał. W 2012 roku zaprezentowano trzecią generację, która jednak wizualnie była rewolucją. Wreszcie zdecydowano się tutaj na zupełnie nowa koncepcję stylistyczną, przez co auto wyglądało o wiele bardziej nowocześnie i dynamicznie. Zresztą – do dzisiaj Hyundai Santa Fe prezentuje się bardzo ładnie i absolutnie się nie zdezaktualizował.

Trzecia generacja Santa Fe oferowała bogate wyposażenie. Mieliśmy tu m.in. dwustrefową klimatyzację, system bezkluczykowy, podgrzewane oraz wentylowane fotele, ceniony system multimedialny z dużym ekranem, czy szereg systemów bezpieczeństwa, asystentów jazdy i wszechobecnych kamer oraz czujników. To również sugeruje, że mamy do czynienia z bardziej nowoczesnym SUV-em nowej ery. Trzeba dodać do tego fakt, że Santa Fe jest niezwykle przestronny a bagażnik należy do jednych z największych w segmencie.
Co jeszcze o nim wiadomo?
Dostępny był tutaj szereg najróżniejszych silników, o pojemnościach od 2.0 do 3.3 litra i mocy od 148 do aż 290 koni mechanicznych. Dodajmy do tego napęd na cztery koła i zaczyna robić się naprawdę ciekawie. Kolejne zalety koreańskiego SUV-a to niezawodność i bezawaryjność. Santa Fe ma świetne zawieszenie i zapewnia komfort podróżowania nawet w długich trasach. Na portalu „Autocentrum” samochód ten ma średnią ocenę na poziomie 4,5 na 5, czym przewyższa i tak wysoko oceniany segment. Aż 92% zapytanych o to, czy kupiliby ten samochód ponownie, odpowiada twierdząco.

Hyundai Santa Fe wyróżnia się na tle bezpośrednich rywali m.in. przestronnością oraz lepszym wyposażeniem. Jednocześnie, jest do kupienia w naprawdę niezłej cenie. Dziś szeroki wybór w trzeciej generacji rozpoczyna się od ok. 30-35 tysięcy złotych. I to nawet za roczniki 2014, czy 2015, co jednak wydaje się całkiem niezłą opcją. Oczywiście każdy samochód należy indywidualnie sprawdzić – teoria nie zawsze sprawdza się w przypadku aut używanych z dłuższą historią i trzeba o tym pamiętać.
Zdjęcia: Hyundai