Samochody elektryczne zastępują spalinowe?! Nie pokazujcie tych danych ekologom

Samochody elektryczne zastępują spalinowe?! Nie pokazujcie tych danych ekologom

samochody elektryczne

Podaj dalej

Samochody elektryczne to w Polsce temat co najmniej skomplikowany. Od lat słyszymy, że to technologia i fala, której nikt już nie powstrzyma. Tylko, że ludzie nadal spoglądają w kierunku elektryków raczej dosyć niechętnie. I nie wydaje mi się, aby ten trend miał się szybko zmienić.

Wnikliwe badania na ten temat prowadzi „obserwatorium rynku paliw alternatywnych”. Możemy się tam dowiedzieć jak wielka część rynku to samochody elektryczne oraz ile stacji ładowania znajduje się w naszym kraju. To w pewnym stopniu obrazuje nam jak przebiega zmiana rynku i czy my w ogóle jesteśmy na nią przygotowani. W sumie – czy jakakolwiek zmiana w ogóle ma miejsce?

samochody elektryczne
fot. pixabay

W listopadzie ubiegłego roku licznik wskazywał 33 tysiące samochodów EV. Do tego grona nie zalicza się samochodów hybrydowych z silnikiem elektrycznym niewymagającym ładowania. Tych naturalnie jest na polskim rynku najwięcej. Spośród wspomnianych 33 tysięcy aut ponad 17 tysięcy to były hybrydy typu plug-in – wymagające ładowania. 16 tysięcy to były z kolei auta w pełni elektryczne.

Kup teraz – opony w mega promocji!

Jak ta sytuacja się zmieniła na przestrzeni pięciu miesięcy? Samochodów EV jest niemal 41 tysięcy. Nieco ponad 20 tysięcy hybryd i nieco ponad 20 tysięcy elektryków. Jakkolwiek by na to nie patrzeć – ten przyrost nie jest jakiś zbyt spektakularny. Będąc dokładnym, samochody w pełni elektryczne stanowią obecnie jakieś 0,08% rynku. Diesli jest ponad 30%, benzyniaków ponad 50%… Coś słabo, jak na tę zapowiadaną od lat rewolucję.

samochody elektryczne
fot. pixabay

A co z ładowarkami?

Liczba ładowarek nie wygląda zresztą o wiele bardziej przekonywująco. Jest ich – stacji – w Polsce łącznie 2034, z czego wyłącznie 604 to stacje oferujące tzw. szybkie ładowanie. Przypominam, na takim szybkim ładowaniu cały proces ładowania auta może zająć godzinkę, albo dwie. W przypadku pozostałych 1430 stacji, jest to wolne ładowanie. Takie, które zajmuje kilka, kilkanaście godzin. Co jest w ogóle kompletną abstrakcją.

PILNE: Wyprzedzanie na polskich autostradach będzie zakazane? Kontrowersyjny pomysł rządu?

Oznacza to, że na przestrzeni tych pięciu miesięcy liczba stacji w ogóle wzrosła o jakieś 300, z czego postawiono zaledwie 70 punktów z szybkim ładowaniem. Te dane licznika elektromobilności są wprost zatrważające. Prawda jest taka, że tych samochodów na ten moment nie ma gdzie ładować. Wspominałem o tym już kilka razy, ale wspomnę jeszcze raz. Jedna kwestia mnie zastanawia – gdzie te wszystkie auta mają się w przyszłości ładować? I skąd weźmiemy tyle prądu?

Popatrzcie ile obecnie mamy stacji paliw w naszym kraju. Prawie 8 tysięcy. Samych stacji. Ile stacja ma stanowisk? 4? A może 6? 8? Do czego zmierzam – niemal za każdym razem do dystrybutorów i tak są kolejki… a tankowanie nie trwa godziny, czy dwóch, tylko 2 minuty. A zatem niech mi ktoś wytłumaczy, gdzie w przyszłości ma ładować się 24 milionów elektrycznych aut, jeśli te w końcu zastąpią auta spalinowe? Ile będziemy potrzebować elektrycznych stacji? Ile stanowisk? 30 tysięcy, 50 tysięcy? A my posiadamy 604 szybkie ładowarki…

PILNE: Potężna zmiana – nowe ograniczenia prędkości w całej Polsce? Pojawią się nowe fotoradary?

Jasne – zawsze można zainstalować sobie ładowarkę przy domu. Można inwestować, można ładować i płacić większe rachunki… bo przecież prąd – jak wszystko inne w tym świecie – drastycznie tanieje. Wiadomo. Tak jakby sam zakup auta elektrycznego już nie był nieosiągalnym finansowo przedsięwzięciem dla jakichś 90% polskich rodzin.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News